Aktualności

Michał Winiarski: Mistrzostwo Polski jest jak mistrzostwo świata

- Pierwszy miesiąc po Klubowych Mistrzostwach Świata naprawdę przepracowaliśmy z ogromną złością, ale też motywacją. Myślę, że ten moment w sezonie nas zbudował i wszystko, co się wydarzyło potem, było konsekwencją tego okresu – opowiada Michał Winiarski, trener Aluronu CMC Warty Zawiercie, zwycięzcy PlusLigi w sezonie 2025/2026.

Ma pan w dorobku wielką kolekcję medali – za mistrzostwa Polski i Włoch, zwycięstwo w Lidze Mistrzów, mistrzostwo świata; teraz doszło złoto, ale już w roli trenera. Może pan określić, który jest najcenniejszy, a zdobycie którego wymagało największego wysiłku?

Myślę, że przede wszystkim praca trenera całkowicie różni się od pracy, to znaczy od bycia zawodnikiem. Powiem szczerze, że ten medal smakuje jak ten za mistrzostwo świata, z powodu emocji, które mu towarzyszą i tego, co się dzieje w czasie meczu, jak widzę dynamikę grupy. Dużo jest pracy takiej po części psychologicznej, bo odpowiada się za całą grupę. Na pewno jest to ogromna duma.

 

W finałach PlusLigi liderem zespołu był Aaron Russell, który wcześniej nie zawsze pokazywał swoje wielkie możliwości, a teraz dwa razy został MVP. Świetnie prezentował się też Bartłomiej Bołądź.

Na tytuł pracuje cały zespół, a nie tylko ci główni aktorzy, którzy prezentowali się na boisku. To jest cała czternastka i proszę mi uwierzyć, że moja przygoda trenerska może nie jest długa, ale miałem najsilniejszy zespół, jeżeli chodzi o tę  czternastkę. Poziom treningu u nas był naprawdę wysoki i dzięki temu byliśmy przygotowani do takich rzeczy, jak ten finał. Dzięki właśnie tym zawodnikom, którzy może nie grali wiele, ale brali udział w treningach

Mieliście w tym sezonie problemy po powrocie z Klubowych Mistrzostw Świata, odpadliście z Pucharu Polski. Udało wam się jednak to przerwać i wrócić do dobrej gry.

Ja myślę, że to było chyba najlepsze, co nam się przytrafiło. Mistrzów poznaje się nie po tym, kiedy grają dobrze, tylko po tym, jak cierpią. To cierpienie było po klubowych mistrzostwach świata. Pierwszy miesiąc naprawdę przepracowaliśmy z ogromną złością, ale też motywacją. Myślę, że ten moment w sezonie nas zbudował i wszystko, co się wydarzyło potem, było konsekwencją tego okresu.

Rozegraliście blisko 50 spotkań, ale w finale prezentowaliście się bardzo dobrze.

Przygotowanie fizyczne zrobiło też bardzo dużą różnicę. Byliśmy w całym sezonie drużyną, która pracowała bardzo mocno, ale mimo czasami słabszej gry, wygrywaliśmy. Dzięki temu mogliśmy spijać śmietankę tej całej pracy już w samym finale. Przede wszystkim byliśmy zdrowi, a to na pewno zasługa naszej dobrej pracy.

Jako zawodnik reagował pan na boisku bardzo emocjonalnie, a jako trener sprawia pan wrażenie oazy spokoju. Dużo to pana kosztuje?

Ta było, ale teraz jestem taki, jak jaki mam feedback od zespołu. Kiedy czuję, że zespół jest przygotowany i wchodzi na wysoki poziom to, to nie widzę powodu, żebym się denerwował. Oczywiście czasami są momenty, w których też bardziej emocjonalnie zareaguję, ale suma summarum, myślę, że duża w tym rola zawodników, ten naszej grupy.

Drużyna była budowana spokojnie, klocek po klocku. Wreszcie przyszły efekty...

Tak bardzo bym chciał, żeby cały czas tak było. Pamiętajmy, że można budować coś klocek po klocku i równie dobrze mogliśmy być poza czwórką. Dlatego uważa, że nasza drużyna jest wyjątkowa, o czym świadczy wygranie mistrzostwa Polsk.

Nie macie chyba za wiele czasu by świętować sukces, bo przed wami finały Ligi Mistrzów.

Na pewno będziemy celebrować dzisiaj [w niedzielę], ale też mamy z tyłu głowy, że dla nas sezon kończy się dopiero za tydzień. Dlatego w poniedziałek mamy wolne, a od wtorku wracamy do treningów. Mamy pięć dni, żeby się przygotować do meczu do meczu z Turkami [w sobotę z Ziraatem Ankara w półfinale LM – przyp. red.]. Gdybyśmy przegrali finał, byłoby podobnie, bo też byłaby duża dawka emocji, ale na pa pewno bardziej negatywnych. Ale powiedziałem sobie, że cokolwiek by się nie działo, to cały zespół zasługuje na to, żeby celebrować ten medal, jaki on by nie był, bo stoi za nim bardzo ciężka praca.

Powrót do listy

Powiązane informacje

POWIĄZANE WIADOMOŚCI