Siatkarskieligi app

Aktualności

Massimo Botti przed turniejem finałowym w Krakowie: Chcę wygrywać wtedy, kiedy nadejdzie odpowiedni moment

Asseco Resovia po trzech latach przerwy ponownie zagra w finałowym turnieju o TAURON Puchar Polski w Krakowie. Dwa lata temu w ćwierćfinale resoviaków zatrzymał niespodziewanie zespół z Lublina prowadzony przez trenera Massimo Bottiego, który jako szkoleniowiec po raz trzeci z rzędu wystąpi w TAURON Arenie, ale do tej pory dwukrotnie jego drużynie nie udało się przebrnąć półfinału. Jak będzie tym razem?

PLUSLIGA.PL: W ostatnim występie przez półfinałem TAURON Pucharu Polski Asseco Resovia pewnie pokonała SVG Lüneburg w Lidze Mistrzów. Pana zespół był zdecydowanym faworytem tego spotkania i w pełni wykonał plan na ten mecz?
Massimo Botti (włoski szkoleniowiec Asseco Resovii Rzeszów): To było ważne zwycięstwo. Zasady Ligi Mistrzów są jasne. Do drugiej rundy przechodzą tylko dwie drużyny z grupy, więc trzeba wygrywać, zdobywać punkty i zwracać uwagę na liczbę setów oraz ich stosunek, ponieważ to wszystko ma znaczenie dla ostatecznej klasyfikacji i tego który zespół i w jaki sposób zakwalifikuje się do dalszej fazy. Uważam, że mamy po tym spotkaniu wiele powodów do radości, oczywiście głównie ze względu na pewne zwycięstwo bez straty seta.

PLUSLIGA.PL: Jako trener BOGDANKI LUK Lublin miał pan okazję prowadzić zespół podczas TAURON Pucharu Polski zarówno przed rokiem, jak i dwa lata temu. Dwukrotnie jednak przegrywał półfinał z JSW Jastrzębskim Węglem. Chęć awansu do finału pewnie jest bardzo duża?
Myślę, że tak samo duża jak u wszystkich trenerów, którzy ze swoimi zespołami pojawią się w Krakowie. Faktycznie moje dotychczasowe doświadczenie z Pucharu Polski polega na tym, że byłem w stanie dotrzeć do etapu półfinału. Jako Asseco Resovia jesteśmy bardzo dumni z tego, że dotarliśmy do turnieju finałowego o TAURON Puchar Polski. Dla klubu jest to powrót do gry w tej stawce po dłuższej przerwie, więc musimy być zadowoleni. Wiemy też, że tacy zawodnicy jakich mamy w zespole zasługują na to, aby dotrzeć przynajmniej do tego etapu i spróbować rozegrać dobry mecz w sobotę oraz cieszyć się tą chwilą.

PLUSLIGA.PL: W sobotnim półfinale Asseco Resovia zmierzy się z PGE Projektem Warszawa, czyli aktualnym wiceliderem tabeli, który doznał tylko trzech porażek w tym sezonie, tyle że w meczu ligowym w hali na Ursynowie górą był pana zespół wygrywając wtedy 3:0. Na ile ma to znaczenie?
To było już dawno temu i wiele się wydarzyło od tamtego czasu. Znamy poziom gry Projektu. Wiemy, że są czołową drużyną w PlusLidze. Zdajemy sobie sprawę, jak trudny będzie ten półfinałowy mecz. Musimy się do niego jak najlepiej przygotować. Chcemy przyjechać do Krakowa w dobrej formie i rozegrać z Projektem bardzo ciężki bój. Zresztą lubimy tego typu mecze, ponieważ po to gramy, żeby rywalizować w takich spotkaniach o dużą stawkę.

PLUSLIGA.PL: Czy na ten moment sezonu jest pan zadowolony z formy zespołu, która wciąż faluje? Już kilka razy zdarzało się tak, że po bardzo dobrych meczach, jak chociażby ostatnio w Zawierciu, za kilka dni przytrafiała się porażka z teoretycznie niżej notowanym rywalem.

Rozmawialiśmy o tej sytuacji z całym zespołem. Wiemy o tym, że musimy utrzymać bardziej stabilną jakość przez dłuższy czas, nie tylko w jednej sytuacji, czy jednym meczu. To jest nasz cel, ponieważ jest to konieczne na przyszłość. Kalendarz jest oczywiście bardzo wymagający, bo praktycznie gramy cały czas. Nigdy nie mamy przerwy, więc potrzebne jest utrzymanie wysokiego poziomu gry i ciągłości. Nie jest to proste, ponieważ wszyscy w PlusLidze są gotowi do rywalizacji i walki. Jako trener nie oczekuję jednak, że będziemy wygrywać za każdym razem. Chcę wygrywać wtedy, kiedy nadejdzie odpowiedni moment.

PLUSLIGA.PL: Po pierwszej rundzie Asseco Resovia zajęła 6. miejsce w tabeli, czyli to samo, na którym zakończyła fazę zasadniczą minionego sezonu. Wiadomo, że jeśli nie zajmie się pozycji w czołowej czwórce przed fazą play-off, to z góry skazuje się na duże problemy już w ćwierćfinale.
Ja bardziej patrzę nie na samo miejsce, tylko na niewielkie różnice w tabeli. W pierwszej rundzie naszym podstawowym celem była kwalifikacja do TAURON Pucharu Polski i to zrealizowaliśmy. Druga runda jest ważna, aby zająć jak najlepsze miejsce przed play-offami. Zależy nam na tym, żeby polepszyć nasz ranking. Kalendarz jest jednak wymagający. Gramy za każdym razem, więc to wszystko jest trudne.

PLUSLIGA.PL: Atutem Asseco Resovii na tak wymagający sezon miał być właśnie szeroki skład i w przeciwieństwie do innych zespołów ma pan pod tym względem duże możliwości.

To jest wszystko bardziej złożone. Musimy przygotować się do lepszej gry w drugiej rundzie, biorąc pod uwagę poziom PlusLigi, ponieważ polska liga jest naprawdę niesamowita. Mamy przynajmniej dziewięć, czy dziesięć bardzo dobrych drużyn. Zresztą każdy zespół w PlusLidze jest w stanie konkurować z innymi i wygrać. Pokazuje to historia meczów tego sezonu. Nie ma przecież w lidze takiej drużyny, jak chociażby Jastrzębie w zeszłym sezonie, czy w ostatnich dwóch latach, która dominowała w rozgrywkach. My się cały czas docieramy, zbliżamy się do czołówki i prawdopodobnie jeden lub dwa mecze mogą zadecydować o tym jaka będzie kolejność na koniec rundy zasadniczej. Wiemy o tym; to nie jest dla nas żadne zaskoczenie, tylko normalna rywalizacja. Chcemy się jak najlepiej przygotować do najważniejszej części sezonu.

PLUSLIGA.PL: Kto jest aktualnie podstawowym libero Asseco Resovii?
Teraz „Zati” [Paweł Zatorski – przyp. red.] jest w świetnej formie, więc muszę to wziąć pod uwagę. Ale chcę podkreślić, że jestem też całkowicie zadowolony z Erika Shoji i z Michała Potery. Wszyscy to wiedzą. Sytuacja jaką mamy z zawodnikami na pozycji jest trochę niezwykła, ponieważ z wielu powodów nikt nie ma trzech libero w składzie. Moim zadaniem jest również zarządzanie tymi świetnymi graczami, przygotowanie wszystkich do rywalizacji i do najlepszej gry, gdy nadejdzie odpowiedni moment.

PLUSLIGA.PL: Skoro Paweł Zatorski wrócił do wysokiej formy i zagrał już bardzo dobry mecz ćwierćfinałowy TAURON Pucharu Polski w Zawierciu, to dlaczego kilka dni później w meczu ligowym w Gdańsku postawił pan w wyjściowym składzie na Erika Shoji?
Ponieważ muszę zarządzać całym składem, a nie tylko siedmioma graczami. Z tego powodu podejmowanie tego rodzaju decyzji nie jest dla mnie wcale aż tak skomplikowane. Wiem, że moi gracze potrafią ze sobą świetnie współpracować. Chcę zarządzać składem i graczami tak, aby w możliwie najlepszym i najbardziej odpowiednim momencie wszyscy poczuli moje zaufanie. To jest dla mnie najważniejsze.

PLUSLIGA.PL: Ostatnio federacja niemiecka ogłosiła, że został pan trenerem reprezentacji Niemiec. Już po zdobyciu mistrzostwa Polski z BOGDANKĄ LUK Lublin wspominał pan, że marzy o pracy z drużyną narodową i występie na igrzyskach olimpijskich. Dlatego kiedy pojawiła się okazja, żeby pracować z kadrą Niemiec, to się pan na nią zdecydował?

To jest rzeczywiście główny powód. Taki jest mój zamiar i moje marzenie, żeby zagrać w Niemcami na igrzyskach. Każdy chce wystąpić na takim turnieju. Dla mnie propozycja z Niemiec była zaskoczeniem. Po długich, naprawdę długich namysłach podjąłem decyzję na tak. Teraz przeżywam ekscytujący moment, ponieważ zazwyczaj latem odpoczywam, a teraz wszystko się zmieni, ale jestem gotowy i mam na to mnóstwo energii.

PLUSLIGA.PL: Jak na pana decyzję zareagowali włodarze Asseco Resovii? Piotr Maciąg mówił przed tym sezonem, jak ważne jest to, aby trener zespołu był do dyspozycji klubu od początku przygotowań.
Rozmawiamy o tym. Jestem wdzięczny klubowi za wszystko. Rozmawiamy i ustalamy jak to będzie wyglądało, ponieważ to jest nowa sytuacja dla wszystkich.

PLUSLIGA.PL: Nie obawia się pan, że ciężko będzie namówić wszystkich najlepszych niemieckich graczy do gry w reprezentacji? W minionym sezonie z powodów zdrowotnych i rodzinnych kilku z nich zrobiło sobie przerwę.
Za wcześnie, żeby o tym mówić. Teraz skupiam się wyłącznie na pracy w klubie.

PLUSLIGA.PL: Wracając do TAURON Pucharu Polski, ma pan już na koncie jako trener Puchar Włoch zdobyty w 2023 r. z Piacenzą, kiedy niespodziewanie pana zespół sięgnął wtedy po trofeum pokonując wyżej notowanych rywali. Pewnie chciałby pan przejść do historii także w Polsce?
Na razie skupiam się na jak najlepszym przygotowaniu drużyny do turnieju w Krakowie. Wiadomo, że TAURON Puchar Polski to bardzo ważne i cenne trofeum, więc każdy zespół i każdy trener chciałby je wygrać. Dodatkowo w Krakowie panuje niesamowita atmosfera. Hala pewnie jak zwykle będzie wypełniona kibicami, a organizacja turnieju będzie świetna. Każdy zespół przyjedzie z myślą, żeby dać z siebie wszystko i spróbować wygrać. Tak też będzie w naszym przypadku.

 

Powrót do listy

Powiązane informacje

POWIĄZANE WIADOMOŚCI