Yacine Louati: W PlusLidze nie ma dominacji jednego zespołu
Asseco Resovia po pięciu zwycięstwach z rzędu została zatrzymana przez ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, która pokonała rzeszowski zespół na Podpromiu 3:2. – W pewnym sensie dobrze się stało, że przegraliśmy to spotkanie, bo potrzebujemy świeżego spojrzenia na naszą grę. We wcześniejszych meczach też nie dominowaliśmy – mówi francuski przyjmujący Asseco Resovii, Yacine Louati.
PLUSLIGA.PL: Pięciosetowa batalia Asseco Resovii z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle to był taki typowy mecz PlusLigi w tym sezonie, w którym obserwujemy dużo zaciętych spotkań?
Yacine Louati (francuski przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów): Zdecydowanie. Wiele drużyn w tych rozgrywkach stać na wiele rzeczy. Poza tym trzeba wziąć pod uwagę, że to wciąż dopiero początek sezonu. Być może ZAKSA złapała już więcej automatyzmów w grze niż my, ponieważ my często zmieniamy ustawienia, co jest też zresztą naszą mocną stroną. Na pewno w tym spotkaniu nie byliśmy akurat najlepiej dysponowani i nie potrafiliśmy wykonać dobrze prostych rzeczy. Mogliśmy i powinniśmy grać znacznie, znacznie lepiej. Wprawdzie wygraliśmy pierwszego seta, ale potem obniżyliśmy loty i poziom naszej gry był niższy.

PLUSLIGA.PL: ZAKSA od drugiego seta znacznie poprawiła atak i grała na wysokiej skuteczności, czy to w pierwszej akcji po przyjęciu czy na kontrach. Wasze liczby w ataku nie wyglądały najlepiej. Zabrakło już takiej energii, jaką pokazaliście w końcówce niedawnego meczu w Lublinie?
Nie widziałem jeszcze statystyk, ale z perspektywy boiska uważam, że czasami nie podejmowaliśmy właściwych decyzji. Często jest tak, że w trudnej sytuacji większe poszanowanie piłki zamiast silnego zbicia jest lepszym rozwiązaniem. Musimy grać mądrze i wykorzystywać wszystkie możliwości jakie mamy. Niezależnie od ataku myślę, że możemy grać znacznie lepiej w serwisie. Być może kędzierzynianie byli bardziej skuteczni, ponieważ zagrywali lepiej od nas i lepiej radzili sobie z trudniejszych piłek. Grali szybko i widać, że są w tym dobrzy. Pod koniec spotkania zaczęliśmy serwować nieco lepiej, kiedy ma boisku byli Kuba Bucki i Klemen Čebulj. Myślę jednak, że zagrywka to jest element, który musimy znacznie poprawić na przyszłość.

PLUSLIGA.PL: Jak się pan indywidualnie czuje w tym systemie rotacji zwłaszcza na pozycji przyjmującego, bo trener Massimo Botti nie trzyma się jednej szóstki i jak tylko są problemy z grą, to decyduje się na zmiany. Po to ma zresztą do dyspozycji szeroki skład.
Uważam, że system rotacji, w którym gramy, to bardzo dobra rzecz. Każdy gracz ma swoją charakterystykę i umiejętności, które jest w stanie wykorzystać. Poza tym akurat ja już mocno przyzwyczaiłem się do takich częstych zmian na pozycji przyjmującego w reprezentacji narodowej, gdzie też często się zmieniamy. Jeśli mówimy o grze na bardzo wysokim poziomie, to tak to właśnie wygląda, że trenerzy starają się optymalnie wykorzystać możliwości zespołu. Każdy zawodnik musi być gotowy, aby w razie potrzeby wejść na boisko, zmienić obraz gry, zrobić różnicę i pomóc drużynie. Myślę, że pod tym względem mamy jeden z najlepszych składów w tym sezonie w lidze, więc jest to dla nas wszystkich duża szansa. Nadal musimy to jednak trenować i grać lepiej jako zespół.
PLUSLIGA.PL: Od zmiany, którą dał pan w meczu w Lublinie, jest pan cały czas na boisku i dzięki temu może poczuć większy rytm meczowy. To jest coś czego pan potrzebował?
Myślę, że tak. Ostatnio miałem trochę problemów z nadgarstkiem, odczuwałem ból, więc rzeczywiście nie grałem zbyt wiele. Beze mnie drużyna i tak grała bardzo dobrze, więc byłem naprawdę szczęśliwy. Wiadomo, że też chcę grać, ale przede wszystkim wygrywać z drużyną. Trochę mi smutno, że z ZAKSĄ nie zagraliśmy najlepszego spotkania. Zresztą myślę, że w Lublinie też mogliśmy zagrać znacznie lepiej, ale kiedy się wygrywa, to wszystko wygląda trochę inaczej. Cóż, mamy teraz serię trudnych meczów ze świetnymi drużynami. Graliśmy już z Warszawą, Lublinem, ZAKSĄ i za chwilę zagramy z Zawierciem. To są wszystko wielkie starcia, zwłaszcza jak trzeba rozegrać aż pięć setów, jak w Lublinie czy teraz z ZAKSĄ. Mamy jednak możliwości dokonywania zmian i wprowadzania nowych graczy. Bardzo dobre zmiany z ZAKSĄ dali Kuba Bucki i Klemen Čebulj, więc to też jest ważne.

PLUSLIGA.PL: Już w sobotę Asseco Resovia zmierzy się na Podpromiu z Aluronem CMC Wartą Zawiercie. Emocje są gwarantowane?
Myślę, że czeka nas podobnie zacięte i ciężkie spotkanie jak z ZAKSĄ, bo moim zdaniem nie ma się co dziwić, że ZAKSA pokazała wysoki poziom gry. W pewnym sensie uważam, że dobrze się stało, że przegraliśmy to spotkanie, bo potrzebujemy takiego świeżego spojrzenia na naszą grę. We wcześniejszych meczach, które wygraliśmy, wcale nie było tak, że dominowaliśmy, tylko graliśmy na tyle dobrze, żeby wygrać. Uważam, że każda drużyna w tej stawce zespołów może wygrać z każdym, więc nie traktuję zespołu z Zawiercia jako jakiegoś szczególnego przypadku. Myślę, że po prostu musimy szanować każdą drużynę, z którą gramy. W sobotę czeka nas na pewno trudny mecz, ale pewnie będziemy chcieli go wygrać jeszcze bardziej niż z ZAKSĄ. Zagramy przecież w swojej hali i chcemy znów poczuć smak zwycięstwa przed własną publicznością, bo brakuje nam tego.
PLUSLIGA.PL: Po powrocie do PlusLigi może pan obserwować 14. zespołów w akcji i od początku sezonu wiele zaciętych spotkań. Poziom rozgrywek jeszcze poszedł w górę?
Być może tak. To co jest charakterystyczne teraz w PlusLidze, to fakt, że nie ma żadnej dominacji jednego zespołu. Wszystkie najlepsze drużyny są mniej więcej na tym samym poziomie i nie ma wyraźnego podziału na drużyny wysoko notowane czy średniaków. Wszyscy rywalizują ze wszystkimi jak równy z równym i każdy może z każdym wygrać. Nie wiem, czy liga jest teraz silniejsza niż wcześniej. Myślę jednak, że będzie w tym sezonie naprawdę ciekawie, a to jest dopiero początek rywalizacji. Jako zespół musimy być gotowi do gry na wszystkich frontach, w tym też w Lidze Mistrzów i w pucharze. Musimy więc być cierpliwi, znaleźć swój rytm gry i jak najwięcej wygrywać, bo to właśnie sprawia, że każdego dnia mamy powody do radości.
