Siatkarskieligi app

Aktualności

Erik Shoji: Cały czas chcę wygrywać i w Rzeszowie też tak będzie

W ciągu czterech ostatnich sezonów razem z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle Erik Shoji dwukrotnie wygrał Ligę Mistrzów i zdobywał trofea w PlusLidze, jak mistrzostwo Polski w 2022 r. Czy doświadczony libero reprezentacji USA po przenosinach do Asseco Resovii wierzy w osiągnięcie sukcesu z nowym klubem? W rozmowie z nami Erik Shoji opowiada też m.in. o najbliższym sezonie i kolejnych MŚ.

PLUSLIGA.PL: Jak doszło do tego, że podpisał pan kontrakt z Asseco Resovią? Najpierw mówiło się o tym, że ze względu na roszady w składzie ZAKSY i limity obcokrajowców będzie pan musiał opuścić PlusLigę, ale w międzyczasie pojawiła się oferta z Rzeszowa?
Erik Shoji (amerykański libero Asseco Resovii): Tak. Nie pamiętam dokładnie, kiedy to wszystko się rozstrzygnęło, ale to było gdzieś około listopada albo grudnia. Kiedy okazało się, że ZAKSA na kolejny sezon pozyska polskiego libero, to wiedziałem, że moja przygoda z tym klubem niestety się skończy. Szybko pojawiła się jednak opcja dołączenia na kolejne rozgrywki właśnie do Asseco Resovii i bardzo się ucieszyłem z takiej możliwości, a dzięki temu z pozostania w PlusLidze na piąty sezon z rzędu.

PLUSLIGA.PL: Sytuacja w Asseco Resovii na ten moment z zawodnikami na pozycji libero jest jednak nietypowa, bo jest was trójka, razem z Pawłem Zatorskim i Michałem Poterą, a wiadomo, że z trójką libero trudno będzie trenować w szóstkach. Jak pan to widzi?
Szczerze mówiąc, nie wiem jak ta sytuacja dalej się rozwinie i czy faktycznie będziemy cały czas pracować mając do dyspozycji trzech dość wysokiej klasy zawodników libero, z których każdy może z powodzeniem grać w meczach. Jeśli klub będzie chciał to zmienić, to potrzebne będą zmiany w składzie. Nie wiem jednak jak to będzie wyglądało i czy do takiej zmiany dojdzie, czy nie. Na razie nastawiam się na to, że będzie nas w zespole rzeczywiście trzech na pozycji libero. Być może trener będzie rotował nami czy to na treningach, czy w trakcie meczów, w zależności od potrzeby.

PLUSLIGA.PL: Nie obawia się pan, że w takiej sytuacji może grać niewiele, albo może zostać wytransferowany przez klub do innego zespołu?
Nie mam takich obaw. Jestem przekonany, że klub będzie postępował właściwie, jeśli chodzi o kwestie biznesowe i transferowe. Nie mogę oczywiście powiedzieć na sto procent co się wydarzy, ale jestem przekonany, że Asseco Resovia jest profesjonalnym klubem, który cieszą się renomą i musi działać właściwe, bo jest to znany zespół. Jestem więc spokojny o to, że skoro klub chciał mnie pozyskać i podpisałem kontrakt, to zostanę w drużynie i będę jej częścią. Być może więcej wyjaśni się w październiku, jak już będziemy w komplecie.  

PLUSLIGA.PL: Pozostaje pan już w kontakcie z trenerem Asseco Resovii – Massimo Bottim?
Tak. Poznaliśmy się podczas minionego sezonu, kiedy razem z zespołem z Lublina trener Botti osiągnął przecież wielki sukces. Jestem bardzo podekscytowany i cieszę się na pracę z nim. Jesteśmy w kontakcie; rozmawialiśmy już trochę o nowym sezonie, zawodnikach i kwestiach taktycznych. Wymienialiśmy się wiadomościami. Trener Botti wydaje się miłym facetem. Jest też bardzo otwarty na komunikację i to mi się podoba.

PLUSLIGA.PL: W Asseco Resovii w przeszłości grało wielu reprezentantów USA, w tym pana brat – Kawika. Czy jego opinia o klubie była dla pana najlepszą rekomendacją?
Bardzo się cieszę, że do tej pory w Rzeszowie grało tak wielu moich rodaków, w tym oczywiście mój brat, ale też m.in. Russell Holmes, David Smith, Paul Lotman, czy Tomas Jaeschke. Każdy z nich mówił wiele dobrego o klubie i o mieście Rzeszów. Jeśli chodzi o mnie, to bardzo dobrze czułem się w Kędzierzynie-Koźlu, ale cieszę się, że teraz będę mógł grać w Rzeszowie, bo to jest jednak większe miasto, w którym jest więcej opcji jeśli chodzi o spędzenie wolnego czasu, czy wyjście do restauracji. Jestem więc podekscytowany, że lepiej poznam Rzeszów i że będę mógł zagrać w klubie, który ma tak wielką historię.

PLUSLIGA.PL: Czy w trakcie poprzednich sezonów miał pan okazję po którymś spotkaniu zostać na dłużej w Rzeszowie i lepiej poznać miasto, czy były to tylko wyjazdy na treningi i mecze?
Jak grałem w PlusLidze, to byłem w Rzeszowie tylko na treningach i meczach, ale wcześniej, gdy mój brat grał w Asseco Resovii, to miałem możliwość, żeby go odwiedzić na Święta i wtedy była okazja, żeby parę dni spędzić w Rzeszowie. Miasto mi się spodobało i myślę, że w Rzeszowie jest sporo opcji, żeby pójść do fajnego miejsca na obiad czy kawę i miło spędzić czas z rodziną czy z przyjaciółmi.

PLUSLIGA.PL: Jak ocenia pan potencjał Asseco Resovii, bo w zespole zaszło wiele zmian kadrowych i jak co roku, są duże nadzieje i oczekiwania, że drużyna w tym zmienionym składzie będzie grała lepiej i osiągnie sukces. Jakie są na to szanse?
Myślę, że najważniejsza jest dobra komunikacja w zespole i dobra dynamika drużyny. Uważam, że mamy naprawdę utalentowanych graczy, ale ważne będzie, żebyśmy się dobrze zgrali i grali faktycznie jak silna grupa i fajny kolektyw. Myślę, że każdy z graczy ma indywidualnie bardzo dobrą reputację i duże umiejętności, ale chodzi o to, żebyśmy potrafimy grać razem dobrze na boisku. W przeszłości grałem już z Marcinem Januszem i z Mateuszem Porębą. Uważam, że są świetnymi siatkarzami i kolegami, a o innych graczach też słyszałem naprawdę fajne rzeczy. Jestem więc podekscytowany, że dołączę do zespołu z Rzeszowa. Myślę, że możemy osiągnąć naprawdę fajne rzeczy zarówno w PlusLidze, jak i w Lidze Mistrzów, ale wszystko będzie zależało od tego, jak będziemy grać razem na boisku.

PLUSLIGA.PL: Czy patrząc przez ostatnie lata z boku na zespół z Rzeszowa miał pan jakieś spostrzeżenia, dlaczego ten zespół nie do końca gra na miarę swojego potencjału?
Nie, bo patrząc z zewnątrz nie wiemy wszystkiego, co dzieje się w szatni, jak wygląda sytuacja z trenerami czy relacje w klubie. Wiem tylko, że w Rzeszowie mieli zawsze wielu utalentowanych i dobrych graczy. Myślę, że jako zespół nie byli po prostu tak regularni, jak powinni być. Zdarzało się, że w jednym meczu wygrywali 3:0, a w następnym bardzo się męczyli. Mam nadzieję, że w tym sezonie będziemy w Rzeszowie bardziej regularni. Jeśli chodzi o poprzednie sezony, to nie wiem, co się działo w ich szatni i w klubie, więc nie mogę się na ten temat wypowiadać.

PLUSLIGA.PL: Jakie są pana dotychczasowe wspomnienia związane z grą w hali Podpromie, która wciąż nie zapełnia się aż w takim stopniu jak wtedy, gdy Asseco Resovia zdobywała mistrzostwa Polski i być może to się nie zmieni, dopóki zespół nie będzie grał w meczach finałowych?
Ja zawsze miałem takie odczucie, że kiedy przyjeżdżaliśmy na Podpromie z ZAKSĄ, to hala była akurat wypełniona po brzegi. Wiem, że w Polsce Asseco Resovia ma wielu wiernych fanów, więc mam nadzieję, że uda nam się zaliczyć udany sezon i że na nasze mecze będzie przychodziło coraz więcej osób.

PLUSLIGA.PL: Ucieszył się pan, kiedy dowiedział o tym, że Asseco Resovia mimo tylko szóstego miejsca w poprzednim sezonie zagra w tym roku w Lidze Mistrzów dzięki dzikiej karcie? Z ZAKSĄ dwukrotnie wygrywał pan te rozgrywki i ma pewnie do nich szczególny sentyment?
Szczerze mówiąc, to nie wiedziałem o systemie dzikich kart aż do dwóch tygodni przed ogłoszeniem tej informacji, więc byłem bardzo zaskoczony. Myślałem, że będziemy mieli normalny sezon bez rozgrywek europejskich, bardzo podobny do mojego ostatniego sezonu w Kędzierzynie-Koźlu, ale udział w Lidze Mistrzów jest moim zdaniem naprawdę ważny i jestem bardzo podekscytowany, ponieważ uważam, że mamy silną drużynę. Myślę, że możemy dostać się do play-offów i mam nadzieję, że zdobędziemy medal. To jest mój cel i wiem, że jest to również cel Marcina Janusza, więc jesteśmy podekscytowani, że możemy ponownie uczestniczyć w rozgrywkach Ligi Mistrzów.

PLUSLIGA.PL: Grupowym rywalem Asseco Resovii będzie m.in. finalista Ligi Mistrzów i PlusLigi w poprzednim sezonie, czyli bardzo mocna Aluron CMC Warta Zawiercie z dwójką pana rodaków w składzie. To będzie dodatkowy smaczek tej rywalizacji?
Zdecydowanie. Muszę przyznać, że w zeszłym roku bardzo podobało mi się oglądanie gry drużyny z Zawiercia. Uważam, że mieli naprawdę świetną ekipę, a oglądanie gry moich kolegów z drużyny narodowej, Aarona Russella i Kyle'a Ensinga, zawsze sprawiało mi przyjemność. W zeszłym sezonie udało mi się nawet pojechać na kilka ich meczów, bo miałem z Kędzierzyna-Koźla do Zawiercia niedaleką drogę. Jeśli chodzi o cztery polskie drużyny w tegorocznej Lidze Mistrzów, to uważam, że szanse na to, że jedna z nich wygra te rozgrywki lub nawet kilka z nich będzie się liczyć w walce o medale, są dość duże. Myślę więc, że będzie to bardzo ekscytujące dla polskich kibiców.

PLUSLIGA.PL: Czego spodziewa się pan po nadchodzącym sezonie PlusLigi, w którym zagra już mniej zespołów, ale za to walka o play-off i medale zapowiada się znów bardzo ciekawie?
Myślę, że czeka nas naprawdę zacięta i wyrównana rywalizacja. Powiedziałbym, że kiedy liczba drużyn zmniejsza się z 16 do 14, to już na wstępie 28 zawodników przechodzi do innych drużyn, a są to silni gracze. Myślę więc, że rywalizacja będzie bardzo zacięta od pierwszego do czternastego miejsca. Cieszę się na to, ponieważ siłą PlusLigi jest to, że każda drużyna w tych rozgrywkach jest dobra, a każdy mecz stanowi wyzwanie. Myślę, że w przyszłym sezonie nic się pod tym względem nie zmieni. Mam nadzieję, że będzie jeszcze nawet lepiej niż w zeszłym roku.

PLUSLIGA.PL: Podobnie jak w ostatnich latach w PlusLidze nie zabraknie amerykańskich graczy, bo pan i David Smith zmienili pracodawcę, ale zostają w PlusLidze. Do tego doszedł jeszcze nowy rozgrywający do Trefla Gdańsk – Joe Worsley. Gra w Polsce jest dla Amerykanów cały czas atrakcyjna?
Tak myślę. Zdecydowanie celem nas wszystkich jest przyjazd do Polski i gra w PlusLidze, przynajmniej w pewnym momencie swojej kariery, ponieważ są to bardzo dobre rozgrywki. Kluby w Polsce są profesjonalne, zarobki są atrakcyjne, a poziom rozgrywek jest wysoki. Dlatego dla nas jest to coś, do czego dążymy. Bardzo się cieszę, że w PlusLidze co roku gra coraz więcej Amerykanów.

PLUSLIGA.PL: Czy wie pan o tym, że w Rzeszowie jest też silny żeński zespół – KS DevelopRes Rzeszów, aktualny mistrz Polski, w którym zagra m.in. amerykańska atakująca Taylor Bannister?
Nie znam jej osobiście, ale ostatnio wymienialiśmy wiadomości, ponieważ zobaczyłem informację, że ona też będzie grała w Rzeszowie. Miło będzie mieć trochę takiego amerykańskiego kontaktu w tym samym mieście, żeby może od czasu do czasu umówić się na kawę lub lunch, jeśli będziemy mieli wolną chwilę. Zawsze miło jest mieć wokół siebie kilka osób, które lepiej się zna.

PLUSLIGA.PL: W tym sezonie w obu klubach siatkarskich z Rzeszowa nie zabraknie zagranicznych akcentów w składach drużyn i na ławkach trenerskich. Cieszy pana takie międzynarodowe towarzystwo i mieszanka różnych kultur?
Oczywiście. Uwielbiam to. Zawsze lubiłem mieć w drużynie i w mieście innych obcokrajowców wokół. Myślę, że to tworzy naprawdę dobrą dynamikę i atmosferę w zespołach, bo wszyscy możemy się czegoś od siebie uczyć. Dlatego uważam, że to fajnie, że mamy kilku obcokrajowców w naszej drużynie, a w zespole dziewczyn też są faktycznie zagraniczne akcenty, więc już nie mogę się doczekać sezonu klubowego. Myślę, że wszyscy będziemy przyjaciółmi i będziemy spędzać razem czas wolny. Nie mogę się doczekać, żeby nawiązać nowe przyjaźnie.

PLUSLIGA.PL: Przyjaźni się pan z Marcinem Januszem. Może to właśnie on był dla pana największym magnesem, jeśli chodzi o dołączenie do składu Asseco Resovii?
Na pewno dużo rozmawialiśmy z Marcinem o kontraktach i zastanawialiśmy się, czy będziemy mogli grać razem w przyszłym roku, ponieważ on podpisał umowę z Asseco Resovią przede mną. Ale tak, zawsze miło jest mieć kogoś, kogo już znasz, z kim jesteś bardzo zaznajomiony i z kim spędziłeś dużo czasu poza boiskiem. To sprawia, że gra razem jest dla nas łatwiejsza zarówno na boisku, jak i poza nim. Cieszę się na piąty rok z rzędu z nim w jednym zespole. Poza tym przyjaźnię się też z jego żoną. Łatwiej jest przejść do innego klubu, kiedy ma się wokół tak dobrych znajomych.

PLUSLIGA.PL: Pewnie słyszał pan często narzekania na grę gwiazd, które trafiają do Asseco Resovii i w tym klubie nie spisują się tak dobrze jak w innych, mimo że teoretycznie w Rzeszowie jest wszystko, co potrzebne do gry, ale też do codziennego życia, a do tego dochodzi duże zainteresowanie ze strony kibiców. Nie obawia się pan, że w nadchodzącym sezonie też coś może pójść nie tak?
Wiem, że ludzie czasem mówią źle o danej drużynie, ale szczerze mówiąc, nie zwracam na to uwagi. Nie czytam takich rzeczy. Nie czytam komentarzy i nie mam już konta na Twitterze. Dlatego podchodzę do gry w Asseco Resovii z czystą głową i z bardzo pozytywnym nastawieniem. Myślę, że jestem ogólnie pozytywną osobą i lubię dobrze bawić się na boisku razem z moją drużyną. Dla mnie to właśnie będzie najważniejsze. Chcę wnieść swoją osobowość do tej drużyny, być cały czas sobą i dobrze się bawić z chłopakami z zespołu. Mam nadzieję, że to wszystko przełoży się też na naszą dobrą grę od strony siatkarskiej. Wiadomo, że czasami drużyny nie grają cały czas dobrze w trakcie rozgrywek; że mają swoje wzloty i upadki. Przerabiałem to też z ZAKSĄ i spodziewam się, że w przyszłym sezonie również będziemy mieli w Rzeszowie wzloty i upadki. Mam tylko nadzieję, że więcej będzie tych wzlotów niż upadków.

PLUSLIGA.PL: Jest pan bardzo doświadczonym i utytułowanym zawodnikiem. Z ZAKSĄ sięgał pan dwukrotnie po złoto w Lidze Mistrzów, ale też mistrzostwo Polski czy puchary. Czy nie jest trochę tak, że jest pan już nasycony sukcesami, bo wygrał w PlusLidze wszystkie najważniejsze trofea?
Oczywiście, że nie. Jestem typem zwycięzcy i zawsze chcę wygrywać. Z Asseco Resovią też chcę jak najwięcej wygrać i to jest najważniejsze. Będę pracować tak ciężko, jak tylko potrafię, aby pomóc tej drużynie wygrać, niezależnie od tego, czy będę grać na pozycji libero, czy może pełnić inną rolę w zespole, kto wie? Po prostu chcę wygrywać. Myślę, że wszystkie drużyny, w których dotychczas grałem wiedzą o tym, że chcę wygrywać. Zamierzam wnieść do rzeszowskiego zespołu moje pozytywne nastawienie i dobrą energię, aby pomóc drużynie w wygrywaniu i osiągnięciu sukcesu. Znam siebie i wiem, jak się zachowuję w drużynie. Cieszę się, że będę mógł wnieść to co mam najlepsze do nowego klubu.

PLUSLIGA.PL: Obecnie przebywa pan z reprezentacją USA na zgrupowaniu przed MŚ na Filipinach. Jakie nastroje panują w drużynie amerykańskiej, która w Lidze Narodów, mimo wielu rotacji i zmian składzie, spisywała się chyba powyżej oczekiwań? Czy na MŚ szykują się jakieś powroty?
Większość naszego składu będzie pewnie taka sama jak w Lidze Narodów. Faktycznie w VNL mieliśmy a koncie sześć zwycięstw i sześć porażek, co moim zdaniem było dla nas całkiem pozytywnym wynikiem. Niestety, brakowało nam jednego zwycięstwa, aby znaleźć się w finałowej ósemce, ale to nie jest problem. Teraz trenujemy naprawdę ciężko. Jest taka możliwość, że Micah Christenson i Taylor Averill wrócą do drużyny na MŚ. Myślę, że przez następne tygodnie będziemy trenować naprawdę ciężko, aby osiągnąć jak najlepszą formę. Uważam, że możemy osiągnąć całkiem niezłe wyniki w mistrzostwach świata.

PLUSLIGA.PL: W poprzednich edycjach mistrzostw świata, w których miał pan okazję wystąpić, nie brakowało polsko-amerykańskich akcentów, czy to w drugiej fazie w Łodzi w 2014 r., czy w półfinale w Turynie w 2018 r., czy w ćwierćfinale w Gliwicach w MŚ w 2022 r. To są mecze, które zapadły panu szczególnie w pamięć.
Tak, to są wszystko wielkie wspomnienia. Dwa z tych ostatnich turniejów MŚ odbywały się w Polsce, a to zawsze trudne, żeby wygrać z Polską na jej terenie. Myślę, że mistrzostwa we Włoszech w 2018 r. były dla nas naprawdę bardzo ciężkie. Wydawało się wtedy, że Polska i USA były najlepszymi drużynami turnieju, ale graliśmy ze sobą już na etapie półfinału. Nie zmienia to jednak faktu, że na świecie jest wiele bardzo dobrych drużyn. Mecze USA przeciwko Polsce są zawsze wymagające, a jeśli są rozgrywane na takich turniejach jak mistrzostwa świata, to są jeszcze dodatkowe emocje. Nie mogę się już doczekać mistrzostw na Filipinach, bo to będzie dla nas wszystkich nowe środowisko na tego typu turniej.

PLUSLIGA.PL: Stany Zjednoczone zagrają w grupie z Kubą, Portugalią i Kolumbią. Będziecie razem z Kubą faworytem grupy?
Myślę, że tak, ale też nie wiem zbyt wiele o drużynach Portugalii i Kolumbii. Z Portugalczyków znam Miguela Tavaresa z Zawiercia i jeśli on będzie w kadrze na MŚ, to jest to rozgrywający na bardzo wysokim poziomie. Będę więc musiał obejrzeć kilka meczów tych drużyn przed naszym spotkaniem, ponieważ naprawdę nie widziałem ich wcześniej w akcji.

PLUSLIGA.PL: Kandydatów do medali będzie jak w ostatnich latach więcej niż tylko cztery zespoły?
Tak myślę. Jak zawsze, uważam, że męska siatkówka jest obecnie niezwykle emocjonująca ze względu na liczbę dobrych drużyn. Prawdopodobnie osiem drużyn ma szansę na medal. Nie jestem w stanie wymienić ich wszystkich z pamięci. Jednak format tego turnieju jest nieco inny niż w ostatnich latach. Z tego co się orientuję, to Polska jest w tej samej drabince zespołów co Francja, Włochy i Japonia, jeśli chodzi o światową czołówkę. Z kolei po naszej stronie są Brazylia, Niemcy, Słowenia i Kuba. Może zapomniałem o niektórych drużynach, ale formuła turnieju jest nieco inna niż trzy lata temu. Trudno też przewidzieć co się wydarzy.

PLUSLIGA.PL: Częstsze rozgrywanie mistrzostw świata, bo od tego roku już co dwa lata, jest dla pana problematyczne czy nie ma pan zdania na ten temat?
Mam swoje zdanie i szczerze mówiąc, nie podoba mi się ten pomysł. Wiem dlaczego podjęto taką decyzję, ale bardziej podobało się, że mistrzostwa świata odbywały się jak igrzyska co cztery lata. Uważam, że turniej rozgrywany co cztery lata to było coś naprawdę wyjątkowego. Teraz w ciągu czterech lat będziemy mieli aż dwie szanse na zdobycie medali MŚ, więc pod względem to jest ekscytujące.

PLUSLIGA.PL: W Rzeszowie pewnie pojawi się pan w niedługim czasie po zakończeniu gry w MŚ. Z jakimś urlopem na tym etapie rozgrywek może być już ciężko?
Zobaczymy. Może będę miał jakieś pięć dni przerwy zanim przyjadę do klubu. Na szczęście pierwszy mecz ligowy odbędzie się po trzech tygodniach od zakończenia MŚ. Myślę więc, że będziemy mieli wspólnie wystarczająco dużo czasu, żeby się dobrze przygotować do startu PlusLigi.

PLUSLIGA.PL: Po sezonie klubowym w Kędzierzynie-Koźlu a potem po ostatnim turnieju VNL z udziałem amerykańskiej drużyny, miał pan jakiś czas na odpoczynek?
Po zakończeniu sezonu w Polsce miałem trzy lub nawet cztery tygodnie wolnego, co było naprawdę fajne, a po VNL miałem już tylko tydzień wolnego. Ogólnie miałem jednak w tym roku trochę czasu wolnego i fajnie było spędzić go z rodziną oraz przyjaciółmi na Hawajach i w innych miejscach.

PLUSLIGA.PL: Do Polski wróci pan jednak z przyjemnością, nawet jeśli po długich i wyczerpujących podróżach między Filipinami, USA i Rzeszowem?
Oczywiście. W Polsce jest naprawdę super. Teraz jestem już bardzo przyzwyczajony do życia w Polsce mimo że po czterech latach spędzonych w PlusLidze mój polski jest nadal naprawdę kiepski. Ale poza tym, bardzo lubię tu mieszkać. Nie mam żadnych problemów, wszystko jest dobrze zorganizowane, a ludzie kochają siatkówkę. Dla mnie jest to naprawdę ważne.

Powrót do listy

Powiązane informacje

POWIĄZANE WIADOMOŚCI