Yacine Louati: Zabrakło nam stabilności
W drugim meczu półfinałowym Asseco Resovia ponownie uległa Aluronowi CMC Warcie Zawiercie 0:3. Rzeszowianie, podobnie jak wcześniej w Sosnowcu, nie dysponowali atutem w postaci zagrywki (zaledwie 1 as serwisowy przy 7 Zawiercian) i popełnili znacznie więcej błędów niż aktualni wicemistrzostwie Polski. – Nie pokazaliśmy swojego poziomu – mówi francuski przyjmujący Asseco Resovii, Yacine Louati.
PLUSLIGA.PL: Dwie porażki w półfinale po 0:3 jednoznacznie wskazują na wyższość Aluronu CMC Warty nad Asseco Resovią i mimo wszystko łatwiej jest je zaakceptować niż porażki po tie-breaku i niesamowitej walce jak dwa lata temu z JSW Jastrzębskim Węglem?
Yacine Louati (francuski przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów): Jeśli spojrzeć tylko na liczby, to taki właśnie jest wniosek. Żal jest mi tylko, że w półfinale nie zagraliśmy na naszym poziomie, bo uważam, że stać nas na więcej.
Zdecydowanie brakuje nam jednak takiej stabilności, jaka jest w zespole Zawiercia, bo ten zespół gra na wysokim poziomie już od kilku sezonów. Nie chodzi tylko o te ostatnie dwa mecze, ostatni miesiąc, czy ogólnie sezon. Oni od kilku lat grają na bardzo dobrym poziomie. Należą im się wielkie gratulacje za utrzymanie tego poziomu i bycie cały czas na szczycie. Pewny awans do Final Four Ligi Mistrzów też o tym świadczy. Mimo wszystko jest mi smutno, bo uważam, że mogliśmy zagrać inaczej i przede wszystkim lepiej zarówno w ostatnią niedzielę w Sosnowcu, jak i teraz w Rzeszowie.
PLUSLIGA.PL: Ponownie to co najważniejsze rozstrzygnęło się na zagrywce i przyjęciu? Popełniliście znów bardzo dużo błędów [25 – przyp. red.], a w zagrywce mieliście bilans 16 błędów i zaledwie 1 as, podczas gdy Aluron CMC Warta 8 błędów i aż 7 asów.
W tym spotkaniu przede wszystkim w każdym z setów byliśmy cały czas w tyle. Nie szło nam w przyjęciu, ale też w pierwszej akcji po przyjęciu. Próbowaliśmy odrabiać straty, ale ciągle przegrywaliśmy i goniliśmy wynik. To nie była różnica 1-2 punktów, tylko większa, mniej więcej 4 punktów. Zawsze goniliśmy rywali, żeby się do nich zbliżyć. Jedynie w końcówce trzeciego seta udało nam się na chwilę wrócić do gry, ale to było za mało. Jeśli chodzi o błędy serwisowe, to trzeba też spojrzeć na kontekst. Na początku mieliśmy duże problemy z przyjęciem. Właściwie przez cały mecz to przyjmowanie nie szło nam za dobrze. Marcin Janusz moim zdaniem za dużo biegał w tym meczu, bo czasami rywale nawet tak nie naciskali na zagrywce, tylko po prostu przebijali piłkę na drugą stronę, a my i tak mieliśmy z tym kłopoty. To jest coś, co musimy zmienić przed meczami o trzecie miejsce.

PLUSLIGA.PL: Po wygraniu przez Asseco Resovię w dobrym stylu ćwierćfinałowych z Indykpolem AZS Olsztyn wydawało się, że jesteście w niezłej dyspozycji. Do tego mieliście zarówno przed pierwszym, jak i drugim półfinałem spokojny czas na trening, a mimo tego wielkiej formy po was nie było widać, zwłaszcza na zagrywce. Dlaczego?
Nie wiem. Skupiam się tylko na tych dwóch ostatnich meczach z Zawierciem i rywale byli w nich lepsi od nas. Nie będę mówił o formie, czy o tym, jak się przygotowywaliśmy, bo uważam, że dobrze trenowaliśmy i byliśmy gotowi do walki. Faktem jest, że czasami w tym sezonie graliśmy co dwa dni, a ostatnio mieliśmy więcej czasu między meczami i to duża zmiana.
Po dwóch porażkach z Ziraatem Ankara w ćwierćfinale Ligi Mistrzów mieliśmy czas na to, aby wrócić do lepszej dyspozycji i graliśmy dobrze przeciwko Olsztynowi. Teraz jednak nie byliśmy do końca sobą. Jest mi po prostu smutno, że nie pokazaliśmy naszego poziomu gry.
PLUSLIGA.PL: Asseco Resovia będzie mocno zmobilizowana, żeby powalczyć chociaż o brąz, bo medal był celem zespołu na ten sezon?
Nie mam teraz zbyt wiele do powiedzenia, bo muszę to wszystko przetrawić, ale oczywiście damy z siebie wszystko. Będziemy walczyć o brązowy medal, ale nasz przeciwnik na pewno też. Tak czy inaczej, będzie ciężko. Chcemy jednak przynajmniej zakończyć sezon w dobrym stylu.

Powrót do listy