Siatkarskieligi app

Aktualności

Aaron Russell: Byliśmy silni mentalnie

Aluron CMC Warta Zawiercie w pierwszym półfinale pokonała Asseco Resovię Rzeszów 3:0, choć emocji i zaciętej walki w Arenie Sosnowiec nie brakowało. MVP meczu został wybrany amerykański przyjmujący Jurajskich Rycerzy – Aaron Russell, który zdobył 16 pkt (w tym 1 zagrywką i 2 blokiem, mając 52 proc. skuteczność w ataku).

PLUSLIGA.PL: Wynik 3:0 nie oddaje do końca zaciętej i wyrównanej walki w pierwszym półfinale między Aluronem CMC Wartą a Asseco Resovią?
Aaron Russell (amerykański przyjmujący Aluronu CMC Warty Zawiercie): Wydaje mi się, że ani przez chwilę nie mieliśmy kontroli nad przebiegiem meczu ani żadnego z setów. Grając z takim zespołem jak Asseco Resovia wiemy, że nawet jeśli uda nam się uzyskać sporą przewagę, to przeciwnicy wciąż mają szansę na odwrócenie losów seta czy spotkania. Rywale mają przecież wielu dobrych graczy w składzie i naprawdę udało nam się ich skutecznie powstrzymać w niektórych ważnych momentach. Myślę też, że ostatecznie bardzo pomogła nam nasza dobra gra w bloku i w obronie oraz zagrywka.

PLUSLIGA.PL: W męskiej siatkówce nie jest łatwo odrobić straty przy wyniku 22:24, zwłaszcza kiedy gra się z mocnym zespołem, a wy tego dokonaliście w trzeciej partii. To był spory wyczyn?
Duża w tym zasługa „Migiego” [Miguel Tavares – przyp. red.], który posłał kilka świetnych serwisów. Wprowadzał ciekawe urozmaicenia na zagrywce i myślę, że rywale nie do końca się tego spodziewali. W ten sposób postawił ich w trudnej sytuacji. Dzięki jego dobrym zagrywkom najpierw mieliśmy punktowy blok, potem zaliczyliśmy asa, a następnie zagraliśmy świetnie w obronie i wyprowadziliśmy skuteczny kontratak. To były bardzo ważne akcje na przełamanie rywali i zdobycie kilku punktów z rzędu. To oczywiście dobry znak dla naszej drużyny.

PLUSLIGA.PL: W trzecim secie, mimo przewagi Asseco Resovii, do końca zachowaliście czujność mając z tyłu głowy sytuację z pierwszego ćwierćfinału z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, kiedy prowadziliście 2:0, ale przegraliście tamto spotkanie w tie-breaku?

Myślę, że naprawdę sami sobie skomplikowaliśmy sytuację w meczu z ZAKSĄ. Przegraliśmy pierwszy mecz u siebie. Do tego w tamtym czasie rozgrywaliśmy jeszcze ćwierćfinały Ligi Mistrzów. To było dla nas ogromne obciążenie psychiczne. Dlatego sam jestem zaskoczony, że teraz z Asseco Resovią okazaliśmy się tak silni mentalnie, bo uważam, że te mecze ćwierćfinałowe bardzo nas wyczerpały emocjonalnie, a na przygotowania do półfinału mieliśmy jeszcze mniej czasu. Jestem więc bardzo dumny z tego, jak wyszliśmy zwycięsko z takiej sytuacji.

PLUSLIGA.PL: Mimo krótkiego odstępu meczu między ćwierćfinałami z ZAKSĄ a półfinałem z Asseco Resovią nie było po was widać zmęczenia, co świadczy o tym, że jesteście dobrze przygotowani na końcową część sezonu?

Myślę, że fizycznie radzimy sobie bardzo dobrze. Musimy tylko zachować siłę mentalną w trudnych momentach i mieć świadomość, że nie będzie to wcale łatwe. Myślę, że w kolejnym spotkaniu, które rozegramy w Rzeszowie, raczej nie mamy się co spodziewać takiego wyniku, jak teraz w Sosnowcu. Musimy mocno walczyć o każdy punkt, każdą piłkę, każde dotknięcie w bloku czy w obronie.

W ćwierćfinale pokonaliśmy ZAKSĘ, mimo że to rywale prowadzili 1:0 po pierwszym spotkaniu. Nie chcemy, żeby teraz to samo spotkało nas. Postaramy się więc mocnym akcentem zakończyć mecz w Rzeszowie.

PLUSLIGA.PL: W hali na Podpromiu, która pewnie będzie wypełniona, spodziewa się pan trudnej batalii z Asseco Resovią, z którą Aluron CMC Warta zmierzy się już po raz siódmy w tym sezonie?
Tak i wydaje mi się, że ostatnio była właśnie taka sytuacja, że najpierw graliśmy z Asseco Resovią w PlusLidze w sobotę w Zawierciu i wygraliśmy, a potem zmierzyliśmy się z nimi w środę w Rzeszowie w ramach fazy grupowej Ligi Mistrzów. Pamiętam, że przegraliśmy wtedy dość wysoko bez wygrania żadnego seta. Mam więc nadzieję, że teraz wyciągniemy wnioski z tego doświadczenia i podejdziemy do meczu lepiej przygotowani psychicznie niż ostatnim razem, kiedy graliśmy w Rzeszowie.

PLUSLIGA.PL: W pierwszym półfinale pokazał pan dużą moc. Czy po doświadczeniach z końcówki poprzedniego sezonu, kiedy borykał się pan z urazem kolana i grał już resztkami sił, teraz pokazuje pan, że jak tylko dopisuje panu zdrowie, to gra pan na bardzo wysokim poziomie?
Na pewno czuję się teraz dobrze i chcę podkreślić, że sztab trenerski świetnie się mną opiekował w tym sezonie. Myślę, że rozegraliśmy do tej pory nawet więcej meczów niż w poprzednich rozgrywkach, ale cały nasz sztab, w tym fizjoterapeuci oraz trener od przygotowania fizycznego – wszyscy świetnie się spisali, dbając o moją formę. Uważam, że w tej chwili najważniejsze jest po prostu dobre samopoczucie.

Nie wiem, czy to jest już moja najlepsza forma, bo oczywiście chciałbym grać jeszcze lepiej i wiem, że mnie na to stać. Szukam drobnych rzeczy, które mogę jeszcze poprawić. W sporcie tak już jednak bywa, że czasem ma się lepszy, a czasem gorszy dzień. Bardzo dużo zależy jednak od naszego nastawienia. Trzeba umieć sobie radzić w trudnych momentach i cieszyć się tymi dobrymi.

 

Powrót do listy

Powiązane informacje

POWIĄZANE WIADOMOŚCI