Yacine Louati: W PlusLidze można się spodziewać naprawdę wszystkiego
Asseco Resovia po zwycięskich meczach z Cuprum Stilonem Gorzów i PGE Projektem Warszawa poszła za ciosem także w Lidze Mistrzów pokonując Sporting CP Lizbona 3:0. MVP spotkania wybrany został Francuz Yacine Louati (19 pkt, w tym 4 blokiem i 1 zagrywką, 64 proc. skuteczności ataku), dla którego był to powrót do gry w pierwszej szóstce po dłuższej przerwie.
PLUSLIGA.PL: W meczu Ligi Mistrzów ze Sportingiem CP Lizbona dostał pan szansę gry od pierwszej piłki i widać było po panu wielką radość. Długo czekał pan na taką chwilę?
Yacine Louati (francuski przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów): Oczywiście. Wiadomo, że ostatnio nie mamy zbyt wielu okazji do treningów, bo gramy dużo meczów. To też trudny okres w sezonie, kiedy trzeba budować formę, ale zarazem uważać na zdrowie, więc jeśli tylko jest okazja, to dać odpocząć zawodnikom najbardziej eksploatowanym i myślę, że robimy to dobrze. Dla mnie ważne było dla mnie potraktowanie tego meczu Ligi Mistrzów jako takiego dobrego treningu, aby popracować nad współpracą z Marcinem Januszem, ponieważ nie mamy zbyt wiele okazji, aby grać razem. Jak mało gram, to nie mam za dobrego rytmu z drużyną, więc starałem się to teraz wykorzystać i na tym się skupiałem.
PLUSLIGA.PL: Zagrał pan w tym spotkaniu koncertowo i pokazał, że jest w wysokiej formie fizycznej, nawet jeśli rywal nie był zbyt wymagający.
Jak już wspomniałem, w ostatnich miesiącach nie miałem zbyt wielu okazji, aby się wykazać na boisku, ale w porządku. Zespół gra dobrze; ostatnio wygrywamy ważne mecze. Nie jest więc tak, że mam jakieś pretensje czy narzekam. Skupiam się na tym, żeby podnosić swój poziom i staram się pomagać zespołowi najlepiej, jak tylko potrafię.
PLUSLIGA.PL: Przed sezonem rozmawialiśmy o tym, że szeroki i wyrównany skład Asseco Resovii, zwłaszcza na pozycji przyjmującego, będzie generował takie sytuacje, że niektórzy nie będą grali tyle, ile by chcieli. W wyjściowej szóstce jest przecież miejsce tylko dla dwóch przyjmujących.
Dokładnie. Sytuacja w Asseco Resovii wygląda tak samo w przypadku libero, których jest przecież trzech na wysokim poziomie, czy atakujących, bo Kuba Bucki również rozegrał bardzo dobry mecz ze Sportingiem i jest świetnym graczem. Podobnie jest w przypadku środkowych, bo „Czaro” Sapiński również gra ostatnio bardzo dobrze, a Beau Graham cały czas naciska. Mamy faktycznie szeroki skład i na pewno nie jest łatwo nim zarządzać. Rozumiem, że trener „Max” Botti musi dokonywać pewnych wyborów; w końcu to jego praca. Ostatnio wygrywamy ważne mecze. Myślę, że Artur Szalpuk i Klemen Čebulj grają bardzo dobrze, więc to ma sens. Nie jest to łatwe do zaakceptowania i do zrozumienia. Myślę, że dla naszych trzech bardzo dobrych libero, dla atakujących i dla wszystkich w drużynie nie jest łatwo zaakceptować rolę zmiennika. Jednocześnie jednak tak właśnie postrzegam pracę zespołową i uważam, że zawsze należy dążyć do korzyści dla drużyny.

PLUSLIGA.PL: Po przegranym finale TAURON Pucharu Polski Asseco Resovia ma za sobą trzy wygrane spotkania po 3:0. Takie zwycięstwa budują pewność siebie i pomagają w osiągnięciu większej regularności, której szukaliście w ostatnich miesiącach?
Absolutnie tak. Mieliśmy wcześniej pewne niepowodzenia. Zdarzało się, że rozgrywaliśmy i wygrywaliśmy świetne mecze, ale też przegrywaliśmy fatalnie. To było ważne, że skupiliśmy się w ostatnim czasie na tym, aby nasza dyspozycja była bardziej stabilna. Mimo że w meczu Ligi Mistrzów ze Sportingiem zmieniliśmy trochę skład drużyny, to poziom gry był taki sam. Skoncentrowaliśmy się mono na tym meczu, więc myślę, że dzieje się u nas coś pozytywnego, coś się rozwija i miejmy nadzieję, że uda nam się to utrzymać do końca sezonu.
PLUSLIGA.PL: W sobotę Asseco Resovia zmierzy się na wyjeździe z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. To właśnie z ZAKSĄ Resovia doznała pierwszej porażki w PlusLidze przegrywając na Podpromiu w pierwszej rundzie. To będzie dobry test formy dla Asseco Resovii, zwłaszcza, że ZAKSA ostatnio gra coraz lepiej i odrabia straty do czołowej ósemki?
To będzie oczywiście bardzo dobry sprawdzian, ale mam wrażenie, że za każdym razem, gdy rozmawiamy o PlusLidze, to mówię to samo, bo to jest po prostu PlusLiga. Żeby wygrywać w tych rozgrywkach trzeba być regularnym i my tą stabilizację budujemy w ostatnich spotkaniach. Mam tylko nadzieję, że uda nam się podejść tak samo do dwóch kolejnych meczów wyjazdowych, czyli najpierw z ZAKSĄ i potem w Lidze Mistrzów z Luneburgiem, bo to będzie dla nas jedna dłuższa podróż. Chcemy znów rozegrać dobre mecze i poszukać w nich wysokiego poziomu oraz regularności, którą musimy potwierdzić na boisku. Jeśli chodzi o rywalizację w PlusLidze, to wiemy i powtarzam to na każdym kroku, że każdy mecz w tych rozgrywkach jest wymagający. W PlusLidze jest wiele mocnych i świetnych zespołów, więc dlatego tak trudno jest wygrać mistrzostwo Polski. Na razie skupiamy się na sobie, chcemy utrzymać wysoki poziom, tak jak robiliśmy to ostatnio i wtedy wszystko powinno wyglądać dobrze.

PLUSLIGA.PL: Jest pan zaskoczony, że ZAKSA jest na razie poza czołową ósemkę PlusLigi, która awansuje do fazy play-off?
Moim zdaniem w PlusLidze jest do tej pory wiele niespodzianek i jeśli cofnęlibyśmy się cztery miesiące wstecz, to wątpię, że ktoś ułożyłby tabelę tak, jak ona wygląda po pierwszej rundzie. Z drugiej strony, różnice w tabeli nie były duże i sami się o tym przekonaliśmy jako Asseco Resovia kiedy po jednym zwycięskim meczu za trzy punkty awansowaliśmy z siódmego miejsca w tabeli na trzecie. Tak to wygląda na ten moment i ciężko tutaj cokolwiek przewidzieć. Wiele zależy od formy drużyny w danym momencie. Czasami masz duży skład, który jednak nie gra zbyt dobrze. Czasami dany zespół tworzy coś, co nazywamy we Francji potocznie majonezem, gdzie wszystko ze sobą idzie w parze i dobrze smakuje. Czasem nie do końca doceniany skład może okazać się bardzo dobry, jak na przykład Bełchatów w pierwszej części sezonu. Myślę więc, że tu nie ma co mówić o niespodziankach. To jest PlusLiga i w tych rozgrywkach można się spodziewać naprawdę wszystkiego.
PLUSLIGA.PL: Pewnie chciałby się pan pokazać w dłuższym wymiarze i w wysokiej dyspozycji trenerowi Andrei Gianiemu, który prowadzi ZAKSĘ, ale też reprezentację Francji?
Szczerze mówiąc, chciałbym grać w każdym meczu. Nawet jeśli nie gram, to zawsze jestem tutaj, aby wspierać chłopaków i pomagać drużynie w każdy możliwy sposób. Jeśli tylko Max Botti da mi szansę wejścia na boisko, to oczywiście, że dam z siebie sto procent.

PLUSLIGA.PL: Tak się złożyło, że w ostatnim meczu Ligi Mistrzyń w Rzeszowie Laura Heyrman, z którą jest pan związany, była też MVP i podobnie jak pan zdobyła 19 punktów. Była dla pana inspiracją?
Dokładnie. Jej świetny występ był inspirujący, ale to zabawny zbieg okoliczności, że zdobyliśmy akurat tyle samo punktów i otrzymaliśmy statuetki MVP. To też oczywiście kwestia pracy i formy. Jeśli chodzi o dziewczyny z zespołu DevelopResu, to one świetnie sobie radzą w tym sezonie. Ostatnio zagrały bardzo dobry mecz z Budowlanymi Łódź i potwierdziły pierwsze miejsce w tabeli. No cóż, my jako Asseco Resovia też ostatnio radzimy sobie dobrze. Jeśli chodzi o moją dyspozycję, to czuję się znacznie lepiej niż na początku sezonu, kiedy miałem trochę urazów, więc myślę, że jesteśmy obydwoje z Laurą w dobrej formie.
