Autor:Kamil Składowski
  08.11.2023 godz. 12:53

Stephen Boyer: Polska jest najlepszym krajem do profesjonalnego grania w siatkówkę


Jeden z liderów Jastrzębskiego Węgla w mistrzowskim sezonie teraz zmienił barwy klubowe na Asseco Resovię Rzeszów. Wraca do zdrowia po drobnej kontuzji i wiele wskazuje na to, że dziś zadebiutuje w nowym klubie w starciu ze swoim poprzednim pracodawcą. Atakujący opowiada nam o tym, dlaczego tak polubił Polskę i PlusLigę.

PLUSLIGA.PL: Francuzi w ostatnich latach pokochali naszą ligę. Z czego wynika tak duża liczba topowych graczy z waszej reprezentacji w PlusLidze?
STEPHEN BOYER (Asseco Resovia Rzeszów): To oczywiste! W ostatnich latach PlusLiga z roku na rok rosła, stawała się coraz silniejsza. Świetne warunki w klubach powodują, że ci którzy dotarli już wcześniej do Polski, są żywą reklamą rozgrywek dla tych, którzy chcą do niej przyjechać. Gdy dzwoni z pytaniem któryś z naszych kolegów, mający ofertę z PlusLigi, to zawsze usłyszy pozytywne komentarze. Nie dziwię się, że tak wielu naszych graczy ostatecznie ląduje w polskiej lidze. Teraz w Resovii gram z Yacinem Louatim, także przez kolejny sezon nie będę jedynym Francuzem w zespole.

PLUSLIGA.PL: Zmieniłeś mistrzów Polski Jastrzębski Węgiel na Asseco Resovię. Takie decyzje przychodzą z trudnością, czy w zawodowej siatkówce to zwyczajna sprawa?
Każdy, kto bierze się za profesjonalną siatkówkę powinien się szybko zorientować, że częste przeprowadzki i zmiany to codzienność. Przychodząc do każdego nowego klubu masz gdzieś z tyłu głowy ostrzeżenie: nie zostaniesz tu na zawsze, ciesz się chwilą. Wygrywanie, wspólne triumfy i przeżycia zbliżają ludzi do siebie, ale często jest tak, że po roku czy dwóch musisz zmienić otoczenie i może się zdarzyć, że już nigdy nie spotkasz części osób, do których zdążyłeś się przywiązać. Żeby było z tym trochę łatwiej przyjąłem zasadę, że nie zastanawiam się, co się stanie w przyszłości, gdy mój kontrakt będzie wygasał, staram się żyć każdym kolejnym dniem i wyłapywać fajne momenty z ludźmi, którzy są wokół mnie. Bo nigdy nie wiem, co będzie za rok, czy dwa.

 

Pełne statystyki Boyera

 


PLUSLIGA.PL: Trudno jednak nie pamiętać poprzedniego sezonu, razem z kolegami z Jastrzębskiego Węgla wygraliście PlusLigę i walczyliście w finale Ligi Mistrzów. To najlepszy sezon w twojej karierze?
Najlepszy, ale do tej pory! Wystąpiliśmy w czterech finałach, wygraliśmy dwa. Po czasie jestem z tego dumny, choć oczywiście można zawsze wygrać więcej. Moim celem jest się poprawiać, więc chciałbym wygrać kolejne trofea z innymi ludźmi i w nowym klubie.



PLUSLIGA.PL: Od dwóch sezonów grasz w PlusLidze, wcześniej występowałeś między innymi w Italii. Czyli nasuwa się oczywiste pytanie polskich dziennikarzy – PlusLiga jest lepsza od Serie A?
Każdy ma swoje zdanie w tej sprawie i może je opierać na innych przesłankach. Ostatnie trzy sezony Ligi Mistrzów to trzy triumfy polskiej drużyny, czyli według tego można stawiać tezę, że polska liga jest lepsza. Ale ja nie lubię uproszczeń, trzeba by było dać porywalizować drużynom z niższych miejsc w obu ligach i dopiero wtedy można by powiedzieć z przekonaniem, że dana liga – w całości – jest lepsza od drugiej. Z mojego punktu widzenia powiem tyle, że obie ligi są świetne, ale dla mnie to Polska jest najlepszym krajem do profesjonalnego grania w siatkówkę. Nigdzie nie ma tylu kibiców, dziennikarzy, transmisji telewizyjnych, tej całej otoczki. Rozmawiałem z ludźmi z beniaminka Serie A, z którym graliśmy w trakcie BOGDANKA Cup w Lublinie i oni byli autentycznie w szoku. Nie mogli uwierzyć w to, co zobaczyli. Towarzyski turniej przedsezonowy przyciągnął na trybuny kilka tysięcy ludzi, była telewizja, media, a oprawa jak na imprezie mistrzowskiej. Śmiali się, że oglądali się za siebie, czy nie są czasem w ukrytej kamerze. To jest właśnie polska siatkówka. W niej można się zakochać.



PLUSLIGA.PL: Wielu obcokrajowców to podkreśla, ale czy to jest coś naprawdę ważnego przy podpisywaniu kontraktu? Czy może decydują głównie pieniądze?
Mogę mówić za siebie: dla mnie to ważna sprawa, gdzie zagram, w jakim otoczeniu. Można to porównać do pracy w biurze – albo pracujesz w jakimś pięknym i komfortowym miejscu, w którym czujesz się dobrze i dzięki temu chce ci się do tej pracy przychodzić – tak właśnie działają polscy fani i zainteresowanie siatkówką, albo w jakimś szarym i ciasnym pomieszczeniu, ale za trochę większą kasę. Dzisiaj w PlusLidze jest wszystko, i przytulne „biura” i dobre kontrakty. Jak widać magia polskiej siatkówki skusiła wielu świetnych graczy, nie tylko mnie.

PLUSLIGA.PL: Wasza praca nie przypomina tej w biurze, prawda?
Wielu pewnie się wydaje, że naszym zadaniem jest tylko wyskoczyć i uderzyć piłkę, oczywiście w dużym skrócie. Ale poza tą widoczną dla kibiców częścią jest jeszcze mnóstwo rzeczy, które kosztują nas bardzo dużo sił, zarówno fizycznych, jak i psychicznych. Zanim o nich powiem chcę zaznaczyć, że dzięki siatkówce mam cudowne życie i jestem szczęśliwym człowiekiem, żeby nikt nie odebrał tego jako narzekanie.

 



PLUSLIGA.PL: A co jest ciemną stroną zawodowego sportu?
Niepewność. Tak często zmieniamy kluby, kraje, otoczenie, że nigdy nie możemy być pewni, co nas czeka za rok czy dwa. Do tego dochodzą kontuzje, czy słabsza forma w danym okresie. Pół biedy, jeśli wybierasz spośród kilku ofert, gorzej jeśli nie ma zbyt wielu chętnych na twoje usługi i idziesz grać tam, gdzie wolałbyś jednak nie trafić, ale nie masz alternatywy. To brutalna weryfikacja niemal co roku, co dwa lata, nie każdy pracuje w taki sposób. Nie mamy także zbyt dużo czasu, szczególnie ci grający w reprezentacjach kraju na normalne rzeczy, jak choćby wakacje czy widywanie się z najbliższymi.

PLUSLIGA.PL: To chyba spore wyrzeczenia?
Nagrodą są krótkie chwile, niezapomniane emocje do końca życia. Tak właśnie było gdy trzymałem w dłoni złoty olimpijski medal, świat wirował wokół mnie. Tak samo czułem się ostatnio po mistrzostwie w Jastrzębiu, czy grając finał Ligi Mistrzów w Turynie. Wtedy jesteś na tyle wzruszony, że zapominasz na chwilę o wszystkich kosztach, jakie ponosisz. I chcesz znowu wrócić na podium, choć doskonale wiesz, że to oznacza kolejny brak wakacji, ponowną rozłąkę z rodziną, życie na walizkach w hotelach i samolotach. Ale te cudowne chwile, rodem z filmu, nadal trzymają mnie szczęśliwego w tym biznesie.

PLUSLIGA.PL: Ciemną stroną siatkówki jest też z pewnością fakt, że czołowi gracze świata grają non stop. W roku wychodzi po kilkadziesiąt meczów w reprezentacji, kilkadziesiąt w ligach, kilkanaście w Lidze Mistrzów, do tego non stop podróżują. Jak od tego nie zwariować?
Szczerze mówiąc, obecna sytuacja jest w równym stopniu niebezpieczna dla nas pod względem fizycznym, jak i psychicznym. Inni ludzie, gdy mają dość pracy, mają okazję wziąć wolne, wyjechać gdzieś lub np. po prostu nic nie robić, uciec od pracy i się zresetować. U nas nie istniej coś takiego, jak urlop na żądanie. Masz trochę wolnego wtedy, kiedy możesz, a nie chcesz czy najbardziej potrzebujesz. Przychodzą takie momenty, że jesteś pełny siatkówki, ona się z ciebie po prostu wylewa. Tak jest teraz, gdy wiele drużyn grało Ligę Narodów, mistrzostwa Europy i jeszcze kwalifikacje olimpijskie. Po trzech dniach od zakończenia ostatniego turnieju zawodnicy się rozjechali do domów, dostali kilka dni by się przepakować i musieli stawić się w klubach, by zacząć walkę o kolejne cele. Powiedzieć, że to zbyt mało na regenerację, to jakby nic nie mówić. Ale takie mamy warunki, więc szukam dosłownie każdej chwili, która się trafi, by zapominać o pracy, czyli siatkówce. Szukam odprężenia.

PLUSLIGA.PL: W jaki sposób?
Uwielbiam wędkowanie, mogę w jego trakcie zapomnieć o wszystkim, lubię też postrzelać czy chodzić na spacery. Potrzebuję wyciszenia i choć raz w tygodniu złamać rutynę codziennych ćwiczeń. To mi pomaga, ale z pewnością nie zastąpi prawdziwych wakacji. Cóż, wybrałem to świadomie, wiedziałem że tak będzie.



PLUSLIGA.PL: Przychodząc do polskiej ligi miał pan łatkę zawodnika z trudnym charakterem, a tymczasem w PlusLidze zobaczyliśmy uśmiechniętego i pozytywnego faceta, do tego w znakomitej formie.  
Ok, nie wszystko, co o mnie pisano w internecie czy mediach to prawda, ale z drugiej strony, nie wszystko było nieprawdą. W moim odczuciu, w ostatnim czasie po prostu dorosłem i bardziej skupiam się bardziej na tym, co i w jaki sposób chcę osiągnąć. Pomogło mi także to, że pracowałem ze świetnymi ludźmi, którzy dużo mnie nauczyli. Odnoszę wrażenie, że pewnego dnia coś zaskoczyło, przeskoczyło we właściwy sposób i pojawił się taki Stephen, jakiego znacie. Taki, który jest w stanie grać w tak wymagającej lidze, jak PlusLiga.



PLUSLIGA.PL: Zagranie przeciwko Jastrzębskiemu Węglowi to będzie coś dziwnego? Jakie to uczucie?
Nie wiem! Nigdy wcześniej nie przeżyłem sytuacji, że z jakąś drużyną sięgnąłem po tytuły, a później zagrałem przeciwko niej. To będzie pierwszy raz w życiu i sam jestem ciekaw, jak się poczuję.  

PLUSLIGA.PL: Po drugiej stronie będzie choćby Benjamin Toniutti, jeden z najlepszych rozgrywających w historii PlusLigi, twój kolega z kadry.
To wspaniały facet i gracz. Bardzo ważny z punktu widzenia całego naszego sportu. Jest dla mnie prawdziwym symbolem.

PLUSLIGA.PL: Czego?
Wiemy, że jak na zawodowego siatkarza najwyżej klasy światowej jest niski. Ale dotarł na sam szczyt, to wspaniała motywacja i wzór dla wielu młodych chłopaków, którzy nie mierzą po dwa metry. Wiadomo, że warunki fizyczne w siatkówce są kluczowe, ale ich brak nie zamyka ci automatycznie drogi do wielkiej kariery. Ben to pokazuje całemu światu! Wielu młodych ludzi może się inspirować jego karierą. Ale to tylko jedna strona medalu. To prawdziwy kapitan z krwi i kości. Jest zawsze dla drużyny, bez względu czy potrzebujesz go na boisku, czy poza nim. Gdy spojrzymy na kolekcję jego medali to nic więcej nie trzeba dodawać. Życzę mu dalszych sukcesów, ale nie w tym i następnym sezonie (śmiech).

 



PLUSLIGA.PL: Ten sezon w Resovii chcę...
Nie mam zamiaru kłamać: mamy taki zespół, że będziemy chcieli wygrać puchar, PlusLigę i znaleźć się w czołowej czwórce Ligi Mistrzów. Teraz to wszystko zależy już tylko od nas, czy uda się stworzyć prawdziwy zespół, który będzie w stanie zrealizować takie marzenia.

PLUSLIGA.PL: Awans do pucharów pomógł w wyborze oferty z Podkarpacia?
Nie mógł pomóc, pomogła nadzieja. Gdy musiałem decydować, nie było jeszcze wiadomo czy Resovia wywalczy miejsce w Champions League. Zostało mi na koniec trzymanie kciuków przed telewizorem, gdy walczyli o brązowe medale PlusLigi. Cieszę się, że będę miał kolejną okazję sprawdzić się z innymi europejskimi drużynami. Dobre występy w Lidze Mistrzów mogą dać ci dużo pewności siebie, która naładuje na cały sezon i pozwoli skutecznie walczyć także w PlusLidze czy później w reprezentacji.

PLUSLIGA.PL: Czy to Francuzi nauczyli polskich graczy sprytnej, technicznej gry w ataku?
Na pewno nie ja (śmiech). Nie wiem czy tylko Francuzi, ale na pewno teraz polskie zespoły grają bardzo zróżnicowaną i poukładaną siatkówkę. Spójrzmy choćby na ZAKSĘ, Olka Śliwkę – on właściwie wykonuje kiwki w sytuacjach, w których inni raczej by się nie zdecydowali na takie zagrania. Do tego dochodzi niewiarygodna wprost powtarzalność zagrań czołowych polskich ekip – jeśli piłka jest choć trochę niewygodna, to obijany jest blok, piłka asekurowana i szuka się szansy na kolejny atak. Cierpliwa i sprytna gra, nie oparta tylko i wyłącznie na mocy ataku. Oglądając ostatnie starcie ZAKSY z Trentino w Lidze Mistrzów miałem wrażenie, że te dwie ekipy pokazują właśnie, jak wygląda nowoczesna siatkówka – oparta na świetnie realizowanej taktyce, perfekcyjnej technice, powtarzalności i ogromnej wierzę w końcowy sukces. W finałach PlusLigi staraliśmy się nie dać ZAKSIE grać takiej siatkówki, sami próbowaliśmy więcej bronić, grać sprytnie i to nam się udało. Ja, niestety, nie jestem typowym graczem z Francji, nie potrafię wykonywać kiwek i grać z subtelną techniką, lepiej dla mnie i mojej drużyny, żebym atakował, a technicznych graczy oglądał w telewizji.



PLUSLIGA.PL: Siatkówka to twoja praca, w Polsce to sport, który można uznać za jeden z najważniejszych. Macie tutaj świetne warunki, ale oczywiście wasze zarobki nie zbliżają się nawet do czołowych tenisistów, piłkarzy czy graczy NBA. To cię frustruje?
Zazdrość o kasę z innych sportów jest mi obca. Regulują to wszystko warunki rynkowe, jeśli więcej kibiców i firm interesowałoby się siatkówką niż piłką nożną to naturalnie proporcje by się odwróciły. Podobnie jest z dysproporcją w zarobkach kobiet i mężczyzn w danej dyscyplinie. W siatkówce możliwe jest, by to siatkarki zarabiały lepiej, np. w Turcji największe kontrakty mają gwiazdy kobiecej ligi, nie męskiej, bo tam zainteresowanie ligą kobiecą jest większe. Nigdy nie będę się skarżył na zarobki w siatkówce w porównaniu do piłki nożnej, bo rządzi tym zwyczajnie biznes, ekonomia. Poza tym na co mam narzekać? Siatkarze zarabiają może mniej niż piłkarze, ale zdecydowanie więcej niż wielu innych ludzi. Nie ma co narzekać, raczej jest się z czego cieszyć.



PLUSLIGA.PL: Za rok igrzyska olimpijskie w Paryżu. Już się nie możecie doczekać?
Każdy sportowiec marzy, by walczyć w igrzyskach w ojczyźnie. Będziemy mieli swoich kibiców, ale i presję, oczekiwania, podniecenie i wzruszenie. Musimy być dobrze przygotowani na to wszystko, by mieć szansę na kolejny medal.

PLUSLIGA.PL: PlusLiga jest niezwykle silna, nasza reprezentacja ostatnio notuje świetne wyniki. Ale na igrzyskach chętnych do medali będzie więcej.
To oczywiste, będą na nich właściwie sami najlepsi z najlepszych. Każda z drużyn marzy o medalu i każda będzie się o nie bić. Polska ma niesamowitą drużynę, ale w sporcie zdarzają się niespodzianki, jak choćby ostatni awans na igrzyska reprezentacji Niemiec. Biało-czerwoni są jednym z faworytów, mają wspaniałą grupę zawodników i dobrego trenera, ale wszystko rozstrzygnie się dopiero na boiskach we Francji. 

POWIĄZANE INFORMACJE