Siatkarskieligi app

Aktualności

Kamil Rychlicki: Jest egzotycznie, ale bardzo mi się podoba

Reprezentacja Włoch zgodnie z oczekiwaniami pokonała Algierię 3:0 w pierwszym meczu grupowym. Na swój debiut w mistrzostwach świata musi jeszcze poczekać atakujący ZAKSY Kędzierzyn-Koźle – Kamil Rychlicki, ponieważ w pierwszym składzie od początku do końca meczu grał Yuri Romano, mistrz świata z 2022 roku.

- Jeszcze muszę poczekać na debiut w mistrzostwach świata. Jeśli jednak będziemy dobrze grać i wygrywać, to ja z chęcią poczekam nawet aż do końca turnieju. Najważniejsze, że wygrywamy, że weszliśmy dobrze w turniej i teraz liczy się następny mecz – mówi Kamil Rychlicki, który jeszcze przed przyjazdem na Filipiny wspominał o tym, że ważna będzie koncentracja jego zespołu w każdym spotkaniu. Czy właśnie ten element zawiódł w przypadku innych wysoko notowanych drużyn, które miały niespodziewane problemy w pierwszych meczach grupowych?

- To jest pierwszy mecz w turnieju, więc na pewno trochę ciężko jest od razu wejść na wysoki poziom gry. Także w naszym przypadku było to widać w drugim secie, którego uratowaliśmy w końcówce. To jest też zresztą piękno sportu, że nie wiadomo nigdy, kto wygra, prawda? – zastanawia się Rychlicki.

Włochów czeka teraz rywalizacja z bardziej wymagającymi zespołami, bo z Belgią, która niespodziewanie rozgromiła Ukrainę 3:0 oraz z Ukrainą.

- Co prawda nie widziałem meczu Belgia-Ukraina, ale byłem zaskoczony wynikiem 3-0. Wydawało mi się, że to będzie mecz bez historii, a jednak przytrafiła się niespodzianka. Na pewno musimy się mieć na baczności, bo jeśli zdarzy się nam taki drugi set, jak teraz z Algierią, a będziemy grać z Belgią czy z Ukrainą, to myślę, że te zespoły już raczej wykorzystają swoje szanse, więc najlepiej nie dać im takiej możliwości – mówi Rychlicki.

Jak reprezentacja Włoch zaaklimatyzowała się na Filipinach?

- Na pewno jest tutaj egzotycznie, ale jak na razie to muszę powiedzieć, że bardzo mi się podoba. Organizacyjnie i cała otoczka, wszystko uważam, że jest w porządku. No dobrze, to są moje pierwsze mistrzostwa, więc nie mam z czym porównywać, ale uważam, że jest bardzo dobrze. Co do korków, to tylko jadąc na pierwszy trening mocno to odczuliśmy, ale później już nie mieliśmy z niczym problemów.

- Jeśli chodzi o czas wolny, to do tej pory raczej go za dużo nie mieliśmy, ale mamy hotel przy centrach handlowych; jest też basenik z ogródkiem, więc ja z chęcią tam sobie idę sobie na kawkę i spędzam czas dzwoniąc do rodziny – dodaje Rychlicki, który na pytanie czy kawę podawaną w Filipinach można w jakikolwiek porównać do włoskiej odpowiada bez żadnych wątpliwości.

- Nie no, oczywiście to w ogóle nie ma czego porównywać. Ani kawy, ani makaronu, to nie ma co porównywać jeśli chodzi o Włochy i Filipiny. To są dwie inne historie.

Czy nowy atakujący ZAKSY Kędzierzyn-Koźle nie jest trochę zaskoczony słabą jak do tej pory frekwencją na trybunach, zwłaszcza w hali, w której mecze grupowe rozgrywają właśnie Polacy, czy Włosi?

- Po pierwsze, hale są duże. Po drugie, też myślałem, że może więcej ludzi będzie na trybunach, ale przypuszczam, że może później, czyli ta dalsza faza turnieju będzie bardziej interesująca i atrakcyjna dla kibiców. Zobaczymy, jak będzie dalej – mówi Rychlicki, który jak do tej pory ma tylko pozytywne wrażenia z Manili.

- Dopóki będziemy wygrywać, to wszystko będzie wyglądało pozytywnie, bo to się najbardziej liczy – kończy atakujący reprezentacji Włoch i ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.

Powrót do listy

Powiązane informacje

POWIĄZANE WIADOMOŚCI