Siatkarskieligi app

Aktualności

Ślepsk Malow był blisko opuszczenia ostatniego miejsca, ale ZAKSA potrafiła wrócić

Ślepsk Malow Suwałki prowadził już w Kędzierzynie-Koźlu 2-0 w setach, jednak ostatecznie gospodarze wrócili do gry i zwyciężyli 3:2. To była czwarta wygrana ZAKSY, a Ślepsk pozostał ostatni.

Ekipa z Suwałk przyjechała do Kędzierzyna-Koźla walczyć o ligowe punkty, tak bardzo potrzebne zespołowi trenera Dominika Kwapisiewicza. I od samego początku spotkania realizowała plan, który miał pozwolić opuścić ostatnie miejsce w tabeli PlusLigi. Po godzinie gry wydawało się, że będzie to możliwe, bowiem Ślepsk prowadził już 2-0. Widać było, że gospodarze szukają sposobu na rywali, ale bardzo długo wchodzili w mecz. ZAKSA musi sobie radzić bez kontuzjowanych libero Mateusza Czunkiewicza (trafił tu właśnie ze Ślepska) oraz Karola Urbanowicza. Z kolei w ekipie z Suwałk grał David Smith, który w poprzednich latach wygrywał z ZAKSĄ Ligę Mistrzów.



Po dwóch udanych partiach gości, do głosu doszli zawodnicy trenera Andrei Gianiego. Skrzydłowi znacznie podnieśli skuteczność i to pozwoliło odwrócić losy meczu. W trzeciej odsłonie cała ZAKSA atakowała ze średnią skutecznością 70-procent, w czwartej 50 procent, a tie-breaku ponad 40-procentową, podczas gdy Ślepsk Malow zatrzymał się w piątej partii na zaledwie 23-procentach średniej skuteczności. Ostatecznie ekipie z Suwałk zabrakło seta, by opuścić 14. miejsce w PlusLidze. Na MVP meczu w Hali Azoty wybrano Igora Grobelnego. 

ZAKSA wskoczyła po tej wygranej na siódme miejsce w ligowej tabeli, mając na koncie 13 punktów i traci do szóstej lokaty – ostatniej premiowanej na półmetku sezonu zasadniczego startem w 1/4 finału TAURON Pucharu Polski 2026 – już 6 punktów. Wydaje się, że trudno będzie dogonić rywali, a przecież kędzierzynianie od 2013 roku triumfowali w krajowym pucharze aż siedmiokrotnie, a zagrali w ośmiu z 12 rozgrywanych od tego roku finałach.

Powrót do listy

Powiązane informacje

POWIĄZANE WIADOMOŚCI