Artur Szalpuk: PlusLiga jest wyrównana i trochę szalona
Asseco Resovia wygrywając z InPostem ChKS Chełm przedłużyła zwycięską serię w meczach na Podpromiu. Rzeszowianie ostatniej porażki w swojej hali doznali w 7. kolejce z Aluronem CMC Wartą Zawiercie. Od początku sezonu liderem resoviaków jest przyjmujący Artur Szalpuk, który ma już na koncie 7 statuetek MVP. – Dobrze czuję się w takiej roli, jaką pełnię w zespole, ale najważniejsze są zwycięstwa drużyny – mówi Artur Szalpuk.
PLUSLIGA.PL: Po dobrym początku meczu z beniaminkiem w wykonaniu Asseco Resovii od trzeciego seta sprawdził się częsty scenariusz w takich spotkaniach, czyli jeszcze większe ryzyko rywali na zagrywce i postawienie wszystkiego na jedną kartę?
Artur Szalpuk (przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów): Tak. Trener w szatni powiedział nam, że wie, że gramy często, ale nie obchodzi go trochę styl, tylko żeby tym razem po prostu zdobyć te trzy punkty. Zrealizowaliśmy ten cel, ale rywale faktycznie „kopali” serwisem. Niektóre zagrywki naprawdę były ponad 120 km na godzinę, czy raz nawet widziałem na radarze 128 km na godzinę, więc w trzecim secie trochę nas tym swoim serwisem stłamsili. Najważniejsze, że wywalczyliśmy trzy punkty i z tego się cieszymy.
PLUSLIGA.PL: W hali na Podpromiu Asseco Resovia osiągnęła stabilizację i ostatniej porażki doznała 22 listopada ub. r. Problemem zespołu są jednak wciąż mecze wyjazdowe, jak chociażby przegrana z ZAKSĄ w Kędzierzynie-Koźlu i zaraz potem duża wpadka w Lüneburgu. Dlaczego tak się dzieje?
Naprawdę nie wiem. Gdybym wiedział, to by tak nie było. Faktycznie na wyjazdach gramy gorzej, zwłaszcza gdy są to takie podwójne wyjazdy i dochodzą do tego długie podróże.

PLUSLIGA.PL: W środę Asseco Resovia rozegra ostatni mecz fazy grupowej Ligi Mistrzów w Lizbonie, w potem w PlusLidze zmierzy się w Bełchatowie z PGE GiEK Skrą. Czy to będzie łączona podróż?
Nie. Na szczęście w Bełchatowie gramy w niedzielę, więc wracamy w czwartek do Rzeszowa i w piątek zrobimy mały cykl przygotowawczy przed meczem ze Skrą. Myślę, że jeżeli poprzednio przydarzyły nam się dwie porażki na wyjeździe, to wyciągniemy z tego lekcję i wiemy, że musimy jechać podwójnie skoncentrowani do Lizbony, a potem podwójnie skoncentrowani do Bełchatowa po to, żeby wygrać oba spotkania. Wiemy, że w takich momentach gramy gorzej, więc trzeba się temu przeciwstawić i być bardziej skoncentrowanym albo starać się grać jeszcze lepiej, choć chyba każdy z nas i tak chce dawać z siebie sto procent.
PLUSLIGA.PL: Po ostatniej wygranej z Aluronem CMC Wartą Zawiercie w Lidze Mistrzów macie już pewny awans do kolejnej fazy Ligi Mistrzów, tyle że każdy punkt może mieć znaczenie dla układu w grupach i rywala. Czy Sporting CP Lizbona u siebie może sprawić wam takie problemy jak SVG Lüneburg?
Trzeba szanować każdego rywala i to pokazała nam drużyna z Lüneburga, więc myślę, że trzeba uważać i mam nadzieję, że podejdziemy bardzo skoncentrowani do tego meczu i go wygramy. Chcemy zdobyć jak najwięcej punktów, żeby zająć jak najwyższą pozycję z tych zespołów, które będą na drugim miejscu, bo chyba to drugie mamy już gwarantowane. Chodzi więc o jak najwyższą pozycję w stawce, bo to teoretycznie może dać lepszą drabinkę, ale tylko teoretycznie, bo wiele może się jeszcze wydarzyć w ostatnich meczach grupowych. Chcemy więc zająć jak najwyższe miejsce i zobaczymy, z kim przyjdzie nam grać.

PLUSLIGA.PL: Jest pan zaskoczony, że w tym sezonie w Lidze Mistrzów polskim zespołom nie gra się aż tak łatwo, a świetną passę, biorąc pod uwagę wszystkie puchary, mają jak na razie Włosi?
Akurat w Lidze Mistrzów do tej pory był tylko jeden pojedynek polsko-włoski, więc spokojnie. Zobaczymy, jak będzie grało Zawiercie z najmocniejszymi włoskimi drużynami albo Lublin, zwłaszcza jak będą mieli już lepszą sytuację zdrowotną. Na pewno Liga Mistrzów w tym roku jest dużo mocniejsza niż rok temu. W tej edycji grają bardzo duże marki, bardzo dobre drużyny, które powygrywały swoje ligi i ten poziom na pewno jest większy niż w zeszłym sezonie.
PLUSLIGA.PL: Wysoki i wyrównany poziom jest też w PlusLidze, gdzie nie ma łatwych meczów. PGE GiEK Skra będzie chciała przełamać w starciu z Asseco Resovią negatywną serią siedmiu porażek z rzędu, tyle że Asseco Resovia w ostatnich latach regularnie wygrywa ze Skrą.
Słyszałem o tym, ale naprawdę, musi być u nas super koncentracja na to spotkanie, bo na wyjazdach mieliśmy już za dużo porażek. Przegraliśmy chociażby w Gdańsku, czy w Kędzierzynie-Koźlu, więc w Bełchatowie czeka nas na pewno ciężkie spotkanie. Skra nie będzie teraz grała w środku tygodnia, a my tak, więc pod tym względem rywale będą lepiej przygotowani do meczu. Poza tym sezon zbliża się już naprawdę ku najważniejszym rozstrzygnięciom. Trzeba więc zdobywać jak najwięcej punktów, żeby mieć jak najwyższe miejsce w tabeli po fazie zasadniczej.

PLUSLIGA.PL: Jak do tej pory, rozgrywa pan w barwach Asseco Resovii świetny sezon, najlepszy od lat, a zwykle o graczach przychodzących do klubu z Rzeszowa mówi się, że obniżają tu loty i nie grają tak dobrze jak w poprzednich zespołach. Co spowodowało, że panu transfer do Asseco Resovii wyszedł na dobre?
Czuję, odpukując oczywiście w niemalowane, że jestem zdrowy i fizycznie czuję się bardzo dobrze. Cieszę się, że swoją grą mogę pomagać drużynie. Klub jest naprawdę pod każdym względem topowy. Niczego tutaj nie brakuje, tylko trzeba pracować i dbać o siebie, dbać o swoją formę i grać. Najważniejsze w tym wszystkim są zwycięstwa drużynowe, bo pracuję po to, żeby swoją osobą pomagać drużynie i to jest taki ogólny cel.

PLUSLIGA.PL: Rola lidera, często zdobywającego najwięcej punktów w zespole i otrzymującego wiele trudnych, sytuacyjnych piłek, panu odpowiada?
Lubię otrzymywać dużo piłek. Wydaje mi się, że atakowanie to jest mój największy atut, więc cieszę się, że mam zaufanie od rozgrywającego i mam okazję pomóc zespołowi. Ja się dobrze czuję w takiej roli.
PLUSLIGA.PL: Przed startem sezonu, komplementując już klub i miasto Rzeszów, mówił pan o tym, że być może weryfikacja tych korzystnych opinii przyjdzie po pierwszych porażkach. Jak to wygląda na ten moment?
Te pierwsze porażki nie były takie straszne, jak mi się wydawało, że będą i naprawdę po nich było już dużo łatwiej tutaj grać. Miasto jest super; klub już wcześniej pochwaliłem, że organizacyjnie to jest top. Dobrze mi się też pracuje ze sztabem szkoleniowym i z Mateuszem Zimochem, czyli naszym trenerem od przygotowania fizycznego. Kibice są naprawdę super. Spotykamy wiele uśmiechów na ulicy i gratulacji po wygranych meczach. Tutaj na hali kibice mocno nas wspierają, więc to jest też taki fajny dodatek.

PLUSLIGA.PL: Kiedy rozmawialiśmy przed sezonem mówił pan o tym, że faworytem rozgrywek, przynajmniej w teorii, będą cztery zespoły. Jak na razie największą niespodzianką jest Indykpol AZS Olsztyn, który nie był przecież wymieniany w tej stawce?
Olsztynianie zgromadzili już faktycznie bardzo dużo punktów i grają bardzo fajną siatkówkę. W ogóle te drużyny, które aktualnie zajmują od czwartej do dziewiątej pozycji, też grają bardzo fajnie. Nie mamy z nimi najlepszego bilansu, jak np. z ZAKSĄ, czy Treflem Gdańsk. PlusLiga jest więc wyrównana i jest trochę szalona, bo czasami jedna drużyna po dwóch dniach gra z drużyną, która miała 10 dni wolnego i trzeba sobie z tym wszystkim radzić. Czeka nas jeszcze wiele trudnych meczów w rundzie zasadniczej i na pewno będzie nas czekał, jeżeli awansujemy, mam nadzieję z wysokiej pozycji, ciężki ćwierćfinał. Trzeba się do tego wszystkiego przygotować.
