Mateusz Poręba: Nasze procenty idą w górę
Asseco Resovia kontynuuje zwycięską passę w meczach rozgrywkach w Rzeszowie. Po raz ostatni resoviacy przegrali w swojej hali pod koniec listopada, a w sobotę pewnie pokonali Barkom Każany Lwów. - W hali na Podpromiu gramy naprawdę bardzo dobre spotkania – mówi środkowy Asseco Resovii, Mateusz Poręba.
PLUSLIGA.PL: Przekonujące zwycięstwo Asseco Resovii 3:0 z Barkomem Każany Lwów było kolejnym dowodem na to, że w tym sezonie wyjątkowo odczuwacie atut własnej hali?
Mateusz Poręba (środkowy Asseco Resovii Rzeszów): To prawda. Na pewno jest to całkowicie na odwrót niż w poprzednich latach, gdzie w hali w Rzeszowie Asseco Resovia nie wygrywała regularnie. Teraz to zmieniliśmy i na Podpromiu gramy naprawdę bardzo dobre spotkania. Na mecz z Barkomem wyszliśmy pewni siebie po ostatnim zwycięstwie z Roeselare. Byliśmy gotowi na to, żeby rozegrać kolejne dobre spotkanie, żeby się dobrze przygotować do meczu w Belgii. Mamy też świadomość tego, że te trzy punkty są dla nas bardzo ważne w kontekście sytuacji w tabeli, bo chcemy zająć jak najwyższe miejsce na koniec rundy zasadniczej i żeby zagrać ten pierwszy mecz play-off u siebie.

PLUSLIGA.PL: W spotkaniu z Barkomem imponowaliście grą w bloku [12:3 w tym elemencie – przyp. red.]. Gra w bloku i obronie, nad czym pracuje się przez cały sezon, jest coraz lepsza w waszym wykonaniu?
Wszystko cały czas poprawiamy. To jest normalna sprawa, że sztab szkoleniowy zwraca nam później uwagę na to, co nie funkcjonuje najlepiej i na treningach to ćwiczymy. Po meczu z Barkomem powiedziałbym, że lepiej graliśmy w przyjęciu oraz w zagrywce i to były kluczowe elementy, które przeważyły. Drużyna ze Lwowa grała praktycznie cały czas na wysokiej piłce i dlatego mogliśmy tak łapać ich na bloku.
PLUSLIGA.PL: W czwartek 12.03. rozegracie rewanżowe spotkanie z Knack Roeselare o awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Macie świetną zaliczkę z pierwszego meczu, ale też w tym sezonie jak do tej pory przegraliście wszystkie spotkania wyjazdowe w Lidze Mistrzów. To jest dobry moment, żeby to przełamać?
Na pewno pojedziemy do Belgii pozytywnie naładowani i z myślą o tym, że chcemy zwyciężyć. Nie ma co myśleć o tym, że razie czego jest jeszcze złoty set. Chcielibyśmy wygrać to spotkanie i mieć święty spokój.
Po tych wcześniejszych meczach porozmawialiśmy o tym, co jest przyczyną tego, że jedziemy na mecze wyjazdowe i je przegrywamy. To nie powinno nam się zdarzać, zwłaszcza jak chcemy grać o wysokie cele. Dlatego jesteśmy wszyscy razem, zgodni ze sobą i w tym spotkaniu na pewno pokażemy inną Resovię.
Jesteśmy też przygotowani na to, że drużyna z Belgii inaczej będzie grała i na pewno będzie lepiej zagrywała. Już w Rzeszowie byliśmy nastawieni na to, że oni będą lepiej zagrywali. Nie grali tak dobrze jak wcześniej i ich atakujący też nie grał na swoim poziomie. W Roeselare od samego początku musimy na nich naciskać, tak jak zrobiliśmy to w pierwszym meczu w Rzeszowie.

PLUSLIGA.PL: W Belgii czeka was duży test cierpliwości i wytrzymałości, aby przetrwać napór rywali, którzy pewnie postawią wszystko na jedną kartę i będą mocno ryzykowali na zagrywce?
Na tym to wszystko polega. Jesteśmy na pewno świetną drużyną, jeśli chodzi o to, jak gramy przy perfekcyjnym przyjęciu. Jeśli jednak drużyny przeciwne odrzucają nas od siatki, to pojawiają się pewne problemy. Zdarza się, że później jak mamy jakieś perfekcyjne przyjęcie, to środkowi rywali skaczą do nas w ciemno na środku, więc jest ciężej wrócić do takiego normalnego grania. Traci się wtedy pewność siebie, ale myślę, że te nasze procenty idą w górę. Na pewno Nino, czyli Yacine Louati, daje nam dużo spokoju w przyjęciu i to też wpływa na to, że te nasze procenty rosną do góry.

PLUSLIGA.PL: Indywidualnie też czuje pan, że pana dyspozycja idzie w górę i ten słabszy moment, kiedy trener Massimo Botti posadził pana na ławce rezerwowych, ma pan już za sobą?
Tak. Trener też specjalnie trochę mnie przetrzymał, żeby wróciła mi ta chęć grania. Wpadłem troszeczkę w dołek, ale jestem bardzo szczęśliwy, jakich mam tutaj ludzi dookoła, którzy mnie cały czas wspierają i pchają mnie do przodu. Nie usłyszałem od nikogo żadnego złego słowa. Jak chciałem popracować dłużej, to zostawałem po każdym treningu, żeby popracować nad różnymi elementami. Ludzie ze sztabu zostawali ze mną i robiłem dodatkowe treningi, żeby wrócić do swojej formy. Myślę, że to powoli zaczyna wychodzić, bo jest ten uśmiech na mojej twarzy i jest też lepsza jakość gry.

PLUSLIGA.PL: Po powrocie z Belgii czeka was prawdziwy maraton meczów w Pluslidze. Od poniedziałku 16.03. do niedzieli 22.03. rozegracie aż trzy spotkania u siebie. To będzie taki wstęp do fazy play-off, gdzie intensywność gry będzie duża?
Na pewno podróż i powrót z Belgii to będzie najcięższe. Później jak już będziemy grali u siebie i będzie cały czas ten rytm gry, to wydaje mi się, że lepiej jest tak niż gdybyśmy mieli czekać np. dwa tygodnie na kolejny mecz. Trenujemy ze sobą już mnóstwo czasu, więc myślę, że trening tak naprawdę już niewiele wniesie. Jedynie pojedyncze, małe elementy można jeszcze zmienić, a tak jak będzie się grało mecze co trzy dni, to może nawet i lepiej.
PLUSLIGA.PL: W pierwszej rundzie Asseco Resovia przegrała m.in. mecze wyjazdowe w Olsztynie czy Jastrzębiu-Zdroju. Chęć rewanżu za te porażki będzie też duża?
Zdecydowanie. W tamtych spotkaniach z naszej strony była bardzo duża złość i bardzo duży niedosyt. Bardzo średnio zagraliśmy w tych meczach i myślę, że teraz te drużyny mogą trochę obawiać się naszego grania. To co prezentujemy, zwłaszcza na naszej hali, będzie czymś ciężkim do przebicia.
