ZAKSA wygrała za trzy punkty, przedłużyła szanse na play-off!
Ważne trzypunktowe zwycięstwo kędzierzyńskiego zespołu. W przedostatnim spotkaniu rundy zasadniczej ZAKSA pokonała na wyjeździe 3:1 Cuprum Stilon Gorzów. MVP meczu wybrany został Kamil Rychlicki.
By marzyć o awansie do czołowej ósemki PlusLigi kędzierzynianie musieli wygrać w Gorzowie Wielkopolskim, najlepiej za trzy punkty. Widać było ich koncentrację, bo bardzo szybko wyszli na prowadzenie. Skuteczna gra Jakuba Szymańskiego w kontrach i punktowy serwis przyjmującego pozwoliły odetchnąć prowadzić 14:10. W końcówce ZAKSA nie pozwoliła rywalom rozwinąć skrzydeł, w kontrach mogła liczyć na Kamila Rychlickiego, w kluczowej fazie seta czujnością na siatce popisał się jeszcze Szymon Jakubiszak. Szymański zakończył seta (25:21), notując punkt bezpośrednio z zagrywki.
Drugi set to również lepszy start przyjezdnych, ale później na dobre tory wrócił lider gospodarzy – Chizoba Neves Atu. Gorzowianie wyszli na prowadzenie – 18:17, lecz później swoje noty w ataku poprawił jeszcze Igor Grobelny, do punktów zdobywanych w ataku Karol Urbanowicz dodał asa serwisowego i ZAKSA prowadziła już 23:19. Tej zaliczki nie wypuściła, wygrywając 25:20.
W trzecim secie szukając zmian trener Hubert Henno desygnował do gry Mateusza Maciejewicza. Nic jednak nie wskazywało, że będą w hali jeszcze wielkie emocje, bo po kolejnej dłuższej akcji zwieńczonej zagraniem Kamila Rychlickiego, ZAKSA prowadziła 12:8. Gdy kolejną dobra zmianę w meczu zanotował Mateusz Rećko było (18:22) i wydawało się, że jest po meczu. Ale kolejny raz w tym sezonie ZAKSA nie umiała domknąć meczu. Błędy przyjezdnego zespołu wykorzystali rywale, doprowadzając do końcówki rozstrzyganej na przewagi (24:24). Końcówkę lepiej przetrzymali gracze Cuprum Stilonu, kończąc seta i 51-minutową walkę w tej odsłonie punktowym blokiem (41:39). Był to trzeci w historii PlusLigi najdłuższy set pod względem wyniku!

Nie zrażeni przegraną końcówką podopieczni trenera Gianiego mocnym akcentem otworzyli kolejną partię spotkania. ZAKSA odzyskała swój rytm gry, pewne ataki Rychlickiego i błędy gospodarzy miały odzwierciedlenie na tablicy wyników (14:21), a całe spotkanie zakończył autowy serwis Kwasowskiego (20:25).
ZAKSA ma na koncie 39 punktów w 25 rozegranych spotkaniach. Kluczowy w sprawie awansu do fazy play-off może okazać się sobotni mecz w Zawierciu, bo minimum jeden punkt gwarantuje kędzierzynianom awans do czołowej ósemki bez oglądania się na inne wyniki. W przypadku porażki za trzy punkty ZAKSA musiałaby liczyć na to, że albo PGE GiEK Skra nie będzie już punktować w dwóch pozostałych meczach albo Energa Trefl nie wygra za trzy punkty w Elblągu.