Massimo Botti: Siłą PlusLigi nie są tylko dwie czy trzy czołowe drużyny
Asseco Resovia z bilansem 18 zwycięstw i 8 porażek zajęła czwarte miejsce po fazie zasadniczej i w pierwszej rundzie play-off zmierzy się z Indykpolem AZS-em Olsztyn. - Najważniejszy moment sezonu jeszcze nadejdzie – przekonuje trener Asseco Resovii, Massimo Botti, który w rozmowie z nami m.in. wskazuje co zaskoczyło go w fazie zasadniczej PlusLigi i ocenia szanse Asseco Resovii w ćwierćfinałowej rywalizacji Ligi Mistrzów z Ziraatem Bankkart Ankara.
PLUSLIGA.PL: W meczu ze Ślepskiem Malow Suwałki, który nie miał już znaczenia dla układu tabeli, chciał pan dać szansę gry wszystkim zawodnikom i wygrać to spotkanie całym zespołem?
Massimo Botti (włoski trener Asseco Resovii Rzeszów): Dokładnie. Musimy teraz dbać o odpowiedni rytm gry, ale też dobrze zarządzać siłami zespołu i przygotować wszystkich graczy do kolejnych spotkań. Moim zdaniem mecz ze Ślepskiem był pod tym względem bardzo pożyteczny dla wszystkich. Szczególnie cieszę się z powodu chłopaków, którzy nie grali zbyt wiele w tym sezonie i jestem zadowolony z ich postawy. Wiadomo, że w tym meczu nie chodziło już o punkty do tabeli, ale o nasz rytm gry, naszą pewność siebie i nasze przygotowanie do fazy play-off. Jestem więc zadowolony.

PLUSLIGA.PL: Końcówka rundy zasadniczej jest dobra w wykonaniu Asseco Resovii, która wygrała pięć meczów z rzędu w PlusLidze, a siedem z rzędu licząc też spotkania play-off Ligi Mistrzów. Cieszy pana dyspozycja zespołu na tym etapie rozgrywek?
Lepiej jest dobrze zakończyć rozgrywki niż je dobrze zacząć i to jest zasada, która dotyczy wszystkich. Myślę, że jesteśmy dobrze przygotowani na najważniejszą fazę sezonu. Jestem trochę smutny, że w PlusLidze play-offy są takie krótkie, bo moim zdaniem gra jedynie do dwóch zwycięstw w ćwierćfinale i w półfinale to za mało jak na tak dobrą ligę, o tak wyrównanym poziomie. Myślę, że lepiej byłoby rozegrać więcej meczów w fazie play-off, bo to jest najlepszy moment dla wszystkich, nie tylko dla zawodników, ale też dla kibiców, którzy oglądają mecze i śledzą te rozgrywki z dużym zainteresowaniem. Formuła rozgrywek jest jednak taka jaka jest i musimy to zaakceptować. Teraz podobnie jak inne zespoły z czołowej ósemki musimy jak najlepiej przygotować się do fazy play-off. Momentami w tym sezonie ciężko było nam oddychać, ale teraz jesteśmy gotowi do rywalizacji.
PLUSLIGA.PL: Asseco Resovia zarówno w pierwszej, jak i drugiej rundzie, doznała czterech porażek, ale w rundzie rewanżowej przegrywała jedynie w meczach wyjazdowych. To był przez długi czas problem drużyny, żeby grać regularniej na wyjazdach?
Przyznaję, że było nam ciężko. Przegraliśmy kilka meczów, w których mieliśmy swoje sytuacje i stać nas było na coś więcej. Jeśli jednak spojrzymy na nasz kalendarz, to od listopada nie przestaliśmy grać praktycznie ani na chwilę. Oczywiście, że w niektórych momentach nie graliśmy tak równo, jak powinniśmy, ale ciężko jest wskazać drużynę, która nie borykała się z podobnymi problemami i nie falowała z dyspozycją.
W PlusLidze ciężko jest o stabilną grę, bo każdy przeciwnik jest trudny do pokonania. Staraliśmy się zająć wyższe miejsce w tabeli, ale musimy zaakceptować tą sytuację, w której teraz jesteśmy mając z tyłu głowy, że najważniejszy moment sezonu jeszcze nadejdzie. Wszystko to co było w przeszłości, służyło jak najlepszemu przygotowaniu się do tego, co przed nami i moim zdaniem musimy być zadowoleni.

PLUSLIGA.PL: Miejsce w czołowej czwórce po rundzie zasadniczej było podstawowym celem zespołu?
Tak. Ważne jest to, żeby w tej części sezonu mieć możliwość rozegrania ewentualnego trzeciego meczu u siebie, bo to może zadecydować o wyniku rywalizacji w ćwierćfinale. Chcąc zajść daleko w rozgrywkach trzeba oczywiście wygrać kilka meczów wyjazdowych, a nie tylko domowych, ale teraz skupiamy się na rywalizacji z Olsztynem w pierwszej fazie play-off. Rywale zasłużyli sobie dobrą grą na wysoką pozycję, ponieważ mają świetną drużynę, grają dobrze i na pewno chcą rywalizować na tym poziomie, co my.
PLUSLIGA.PL: Patrząc na mecze w fazie zasadniczej, to Asseco Resovia ma akurat gorszy bilans punktowy w rywalizacji z Indykpolem AZS Olsztyn, bo w hali Urania przegrała 1:3.
Przegraliśmy rzeczywiście w Olsztynie, ale to było w grudniu, kiedy ogólnie wszystkim trudno się grało. Bardziej w pamięci mam ostatnie spotkanie z Indykpolem w Rzeszowie, kiedy wygraliśmy, ale po ciężkiej batalii 3:2. Bardzo trudno było nam grać z tym zespołem, więc musimy teraz odpowiedzieć co najmniej takim samym występem, a właściwie postarać się zagrać jeszcze lepiej, jeśli chcemy awansować do półfinału.

PLUSLIGA.PL: Jakie są dla pana największe zaskoczenia fazy zasadniczej PlusLigi?
Z pewnością nikt nie był w stanie przewidzieć, że zespół z Częstochowy uplasuje się dopiero na ostatnim miejscu w tabeli. Dla mnie pewnym zaskoczeniem było też to, że Gdańsk znalazł się ostatecznie poza strefą play-off, zwłaszcza po pierwszej rundzie, kiedy ten zespół grał naprawdę dobrze i praktycznie nie przegrywał u siebie. W drugiej części sezonu najwyraźniej coś się tam wydarzyło i jest mi przykro z powodu niektórych zawodników, którzy występują w tym zespole. Jeśli chodzi o pozytywne niespodzianki, to wyróżniłbym drużynę z Bełchatowa, która moim zdaniem powinna być bardzo zadowolona ze swojego miejsca w tabeli biorąc pod uwagę to, ile oni mieli w tym sezonie kontuzji, urazów, czy innych kwestii zdrowotnych. Mam nadzieję, że będą w dobrej dyspozycji zdrowotnej na play-offy. Poza tym myślę, że ogólnie miejsca w tabeli odpowiadają temu, jak poszczególne zespoły spisywały się w rundzie zasadniczej.
PLUSLIGA.PL: Imponująca seria zwycięstw w drugiej rundzie i wysoka dyspozycja Aluronu CMC Warty Zawiercie, która pewnie wygrała fazę zasadniczą, stawia ten zespół w roli głównego faworyta rozgrywek czy biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się w zeszłorocznych półfinałach i finałach można się spodziewać każdego rozstrzygnięcia?
Każdy ma pewnie swojego faworyta i ja też mam, ale zachowam to dla siebie. Na pewno Zawiercie jest drużyną, która na ten moment wygląda na najgroźniejszego rywala dla wszystkich, ale mocnych zespołów w tej stawce nie brakuje.

PLUSLIGA.PL: Zanim zacznie się rywalizacja w ćwierćfinale PlusLigi, to odbędą się jeszcze pierwsze mecze ćwierćfinałowe Ligi Mistrzów. Asseco Resovia zmierzy się w środę na Podromiu z Ziraatem Bankkart Ankara, czyli najlepszym zespołem po fazie grupowej. Traktuje pan ten dwumecz jako szansę na osiągnięcie czegoś wielkiego?
Musimy być zadowoleni przystępując do tych meczów, bo do rozgrywek Ligi Mistrzów dostaliśmy się dzięki dzikiej karcie i zagramy w ćwierćfinale, podczas gdy inne zespoły z dziką kartą już odpadły z gry. My jednak stworzyliśmy drużynę zdolną do rywalizacji i to jest dla mnie najważniejsze, bo to znaczy, że jak będziemy mocno walczyć, to mamy swoje szanse.
Jak popatrzy się na skład Ziraatu, to jest to niesamowita drużyna, zbudowana po to, żeby wygrać Ligę Mistrzów. Musimy więc zaakceptować tą sytuację, że zmierzymy się właśnie z nimi w ćwierćfinale, ale ważne jest, aby podejść do tej konfrontacji bez strachu, nie bojąc się nikogo i będąc gotowym do rywalizacji.
PLUSLIGA.PL: Duże znaczenie może mieć wynik pierwszego meczu, który zagracie w hali na Podpromiu, gdzie spisujecie się zwykle bardzo dobrze?
Trzeba pamiętać o tym, że to są jednak dwa mecze w ramach jednej rundy, więc niezależnie od tego, czy wygramy w Rzeszowie, czy przegramy, to i tak będziemy musieli się zmierzyć z tym rywalem w drugim meczu. W tego typu rozgrywkach rewanżowe spotkanie jest bez wątpienia najważniejsze. Jeśli oczywiście pokusilibyśmy się o zwycięstwo u siebie, to byłby to ważny sygnał, który dałby nam większe możliwości i chcemy tę szansę wykorzystać.
PLUSLIGA.PL: Co jest takiego wyjątkowego w zespole Ziraatu, że tak dobrze spisuje się w tegorocznej Lidze Mistrzów? Patrząc na występy innych tureckich drużyn w europejskich pucharach, to były one ogólnie bardzo słabe. W Ziraacie te wielkie nazwiska na papierze faktycznie grają na miarę oczekiwań i potrafią stworzyć prawdziwą drużynę?
Myślę, że wystarczy popatrzeć na skład tego zespołu, bo na każdej pozycji można tam znaleźć czołowych graczy. Z zawodników tureckich grają tam reprezentanci Turcji z podstawowego składu, więc jest to możliwe najwyższy poziom jeśli chodzi o krajowych zawodników. Z kolei trójka ich skrzydłowych, czyli Nimir Abdel-Aziz, Tomasz Fornal i Trevor Clevenot, jest tak mocna, że tutaj nie trzeba żadnego komentarza. Oni są w stanie wygrywać ze wszystkimi, mają świetną drużynę i potrafią grać naprawdę dobrze. My też jednak mamy swoje atuty i na razie musi nam to wystarczyć.

PLUSLIGA.PL: To że pierwsza czwórka po fazie zasadniczej PlusLigi w komplecie zagra też w ćwierćfinałach Ligi Mistrzów świadczy o wysokim poziomie polskich rozgrywek?
Moim zdaniem to historyczna chwila, ponieważ normalnie trzy polskie zespoły mają kwalifikację do Ligi Mistrzów. Pamiętajmy, że dostaliśmy się tam dzięki dzikiej karcie, ale oczywiście jesteśmy z tego zadowoleni i chcemy potwierdzić wysoki poziom gry także w Lidze Mistrzów. Czasami sukces zradza się z jakiejś jednej sytuacji, czasami trzeba mieć po prostu szczęście, żeby znaleźć najlepszą formę w danym momencie.
Na pewno awans całej czwórki polskich drużyn do ćwierćfinału Ligi Mistrzów potwierdza duże znaczenie PlusLigi. Uważam, że teraz siłą tej ligi nie są tylko dwie czy trzy czołowe drużyny, ale ogólnie średni poziom ligi przewyższa pozostałe rozgrywki.
PLUSLIGA.PL: Czy pracę w Asseco Resovii w tym sezonie może pan w jakiś sposób porównać do tego, czego doświadczył pan w poprzednich latach w Lublinie?
To coś innego. Rzeczywistość w Rzeszowie jest inna. W Lublinie wszystko było nowe i po kolei to odkrywaliśmy. Najpierw był pierwszy w historii ćwierćfinał, potem półfinał, potem pierwsze w życiu trofeum i tak dalej. W Rzeszowie na pewno czuć historię klubu i wyjątkowość tego miejsca. Entuzjazm jest zupełnie inny, bo tutaj jest wszystko. W Lublinie przeżywałem wyjątkowe chwile, ale w Rzeszowie czuję się naprawdę dobrze i jestem bardzo zadowolony. Mogę powiedzieć, że mamy tutaj wszystko, aby spróbować osiągnąć coś wielkiego.
