Arthur Szwarc: Bardzo podoba mi się w Polsce
Indykpol AZS Olsztyn przegrał pierwsze ćwierćfinałowe starcie z Asseco Resovią. Trener Olsztynian – Daniel Pliński dokonywał zmian i szukał sposobu na odmianę gry swojego zespołu. Swoją szansę dostał m.in. kanadyjski atakujący z polskimi korzeniami Arthur Szwarc, który dał dobrą zmianę, ale Olsztynianie mimo niesamowitej pogoni w trzecim secie nie zdołali już odwrócić losów meczu.
PLUSLIGA.PL: W rundzie rewanżowej fazy zasadniczej Indykpol AZS Olsztyn mocno dał się we znaki Asseco Resovii przegrywając w tie-breaku, ale prowadząc w meczu 2:1. Pierwszy ćwierćfinał wyglądał już jednak gorzej w waszym wykonaniu. Z czego to wynikało?
Arthur Szwarc (kanadyjski atakujący Indykpolu AZS Olsztyn): Nie wiem za bardzo jak to wytłumaczyć. Cały tydzień trenowaliśmy bardzo dobrze, analizowaliśmy grę rywali i byliśmy dobrze przygotowani do meczu. Może swoje zrobiło to, że to już jest faza play-off, dochodzi presja i wszystko co z tym związane, czyli też nerwy. Przynajmniej tak mi się wydaje.

PLUSLIGA.PL: W następnym meczu w Olsztynie sytuacja może się odwrócić?
Na sto procent. Nie możemy się już doczekać tego spotkania, bo wiemy, że gramy u siebie dobrze, mamy fantastycznych kibiców, którzy są bardzo głośni, czasami ostrzy i my to lubimy. To nam na pewno pomoże. Wiemy, że każda drużyna gra dobrze u siebie w domu, więc my też na to liczymy.
PLUSLIGA.PL: Kiedy rozmawialiśmy przed sezonem mówił pan o tym, że to będzie dla pana wyzwanie, bo zespół z Olsztyna ma dwójkę wyrównanych atakujących. W trakcie sezonu okazało się, że to Jan Hadrava częściej wychodził w podstawowym składzie. To była dla pana nietypowa sytuacja patrząc na poprzednie sezony w lidze włoskiej czy w reprezentacji?
Na pewno dużo rzeczy się w tym temacie działo. Od początku miałem takie nastawienie, że kto będzie bardziej gotowy, to będzie grał. U nas cały czas tak to działało z Jankiem Hadravą, że jak wygrywaliśmy mecze, to nie było potrzeby, żeby robić zmiany na ataku. Jak były jakieś kłopoty, to wchodziłem na boisko. Natomiast teraz są już play-offy i każdy, kto jest w najlepszej dyspozycji musi grać. Myślę, że dla naszego zespołu dobrze jest zaczynać mecze z Jankiem w podstawowym składzie, bo cała drużyna czuje się wygodniej i pewniej z nim. Jak ja wchodzę, to trudniej jest przewidzieć co się stanie. Może być dobrze, ale może być też źle.
Dla mnie najważniejsze jest to, że doszliśmy z drużyną do play-offów. Naszym celem od początku było 4-5 miejsce i właśnie tutaj jesteśmy. Teraz cały sezon zasadniczy nie ma już znaczenia, tylko liczy się ten następny mecz. Ten z naszej dwójki atakujących, który będzie gotowy, to będzie grał i tyle.
PLUSLIGA.PL: Indykpol AZS Olsztyn był rewelacją fazy zasadniczej, ale pewnie chcecie więcej i teraz interesuje was awans do strefy medalowej?
Absolutnie tak. Naszym podstawowym celem był awans do play-off, ale wiadomo, że jak już się jest na tym etapie, to każdy chce zrobić jeszcze coś więcej. Na pewno będziemy analizować naszą grę w Rzeszowie, będziemy rozmawiać z trenerem i postaramy się wyciągnąć wnioski, bo teraz liczy się tylko kolejny mecz. W trakcie rundy play-off to jest najważniejsze. Reszta nie ma za bardzo znaczenia.
PLUSLIGA.PL: Liczycie trochę na zmęczenie Asseco Resovii, która w trakcie tygodnia rozegra jeszcze rewanżowy mecz ćwierćfinałowy Ligi Mistrzów w Ankarze?
Nie myślimy o tym. Na pewno będziemy mieli więcej czasu na przygotowanie do meczu niż rywale, ale z drugiej strony, oni będą bardziej w rytmie meczowym i to też pomaga. Na razie musimy wyczyścić głowy po porażce w Rzeszowie, pozytywnie się nastawić na drugi mecz, dobrze się do niego przygotować, no i zobaczymy jak będzie w sobotę w Olsztynie.
PLUSLIGA.PL: Był pan nieco zaskoczony poziomem PlusLigi patrząc chociażby na skład, jakim dysponował zespół z Częstochowy, który zajął ostatnie miejsce w rozgrywkach?
Bardzo mi się w tej lidze podoba. Jestem pod wrażeniem, jak wyglądają hale i jaka jest atmosfera na trybunach. W kilku halach miałem okazję grać po raz pierwszy i podobało mi się to uczucie. Polska liga jest fajna. Znałem sporo zawodników, którzy tu grają, ale też miałem okazję poznać wielu Polaków, których wcześniej nie znałem i nie wiedziałem, że potrafią tak dobrze grać. Pod tym względem to na pewno nie jest łatwa liga, naprawdę. Bardzo podoba mi się w Polsce. Po ośmiu latach po raz pierwszy widziałem tak dużo śniegu i to też było fajne.

PLUSLIGA.PL: Tak jak pan zapowiadał przed sezonem – na pana mecze przyjeżdżali też członkowie rodziny z całej Polski?
Tak. Nawet teraz w Rzeszowie na trybunach był mój kuzyn. Oczywiście nie na każdym meczu są moi krewni, ale jak tylko mogą, to przyjeżdżają i dla mnie to jest też coś wyjątkowego, żeby móc dla nich grać.
PLUSLIGA.PL: Zobaczymy pana jeszcze w PlusLidze? Nie zraził się pan rolą rezerwowego?
Na razie nie mogę jeszcze niczego zdradzić, ale na pewno w Polsce mi się podoba i fajnie się tutaj gra.
