Mateusz Nowak: Trzeba sobie zdawać sprawę z pozycji w drużynie
– Cieszą mnie te nagrody, natomiast uważam, że ważne jest, aby prezentować się dobrze jako drużyna i indywidualnie pomagać zespołowi - mówi Mateusz Nowak, środkowy PGE GiEK Skry Bełchatów. 22-latek doskonale spisuje się w drugiej części sezonu 2025/26, wykorzystując swoją szansę na grę w większym wymiarze czasu.
Mateusz Nowak przygodę z siatkówką rozpoczął w 2010 roku w Bzurze Ozorków dzięki swojemu tacie. - Na pierwszy trening zaprowadził mnie tata, też siatkarz. Niestety dawno musiał dawno temu zakończyć swoją karierę. Myślę, że chciał, żebym realizował się w tym sporcie. Zaprowadził mnie na trening, bardzo mi się to spodobało, była ta zabawa, lubię formę rywalizacji i to mnie skłoniło do rozpoczęcia przygody z siatkówką - wspomina zawodnik.
W 2023 roku przeniósł się z SMS-u PZPS Spała do plusligowej PGE GiEK Skry Bełchatów. Co było dla niego najtrudniejsze po przejściu do ekstraklasy? – Myślę, że na pewno aspekt fizyczny. Starsi koledzy przewyższali mnie naprawdę bardzo mocno. Zaskoczyło mnie też podejście do treningu siłowego – przyznaje. – Wcześniej mieliśmy te jednostki siłowni zarówno w reprezentacjach młodzieżowych, jak i w Spale, natomiast nie kładliśmy na to wielkiego nacisku. Dużo ważniejsza była siatkówka. Tutaj też jest ważniejsza siatkówka, natomiast bardzo mocno staramy się też pracować na siłowni.
W pierwszej części sezonu Mateusz Nowak nie miał zbyt dużo okazji do pokazania się na boisku. Z uwagi na problemy zdrowotne Michała Szalachy młody zawodnik wychodzi na parkiet w podstawowym składzie i spisuje się doskonale. Jak radził sobie z momentami, kiedy nie grał tyle, ile by chciał? – Na pewno jest to frustrujące, ale też trzeba sobie zdawać sprawę ze swojej pozycji w drużynie i trzeba dalej walczyć o to, by móc pokazywać się na boisku. Wiadomo, że zawsze fajnie być na parkiecie, natomiast właśnie trzeba sobie radzić mentalnie w momentach, gdy nie wszystko idzie po twojej myśli i nie grasz. Myślę, że dawałem sobie z tym radę. Teraz jest ten okres, gdzie mogę pokazać moje umiejętności, pracę, którą włożyłem w tych sezonach – zaznacza środkowy.
22-latek dodaje, że cieszą go dwie statuetki MVP, które otrzymał w drugiej części obecnego sezonu, jednak nie są one dla niego najważniejsze. – Cieszą mnie te nagrody, natomiast uważam, że ważne jest, aby prezentować się dobrze jako drużyna i indywidualnie pomagać zespołowi. Nagroda MVP to jest tylko dodatek do tych zwycięstw.
Pewnym jest, że Mateusz Nowak należy do zawodników, którzy są głodni gry i chcą się nieustannie rozwijać. – Staramy się ze sztabem analizować pewne aspekty mojej gry i wprowadzać te rady w życie podczas treningów, by lepiej się prezentować – podkreśla.
Mierzący 209 cm Nowak stanowi na środku siatki świetny duet z Bartłomiejem Lemańskim. Kibice z uwagą śledzą grę tych dwóch wysokich zawodników, zastanawiając się, czy istnieje pomiędzy nimi rywalizacja. – Taka rywalizacja na pewno jest, ale jest ona zdrowa. Walczymy ze sobą na treningach, ale wszystko jest w ramach zdrowej rywalizacji. Nie ma podszczypywania się czy kopania pod sobą dołków.
– Atmosfera w drużynie jest bardzo fajna. Wiadomo, jak wygrywamy to jest fajniej, jak przegrywamy, to jest troszkę gorzej. Natomiast nie było jakiegoś załamania - dodaje środkowy PGE GiEK Skry. – Gdy mieliśmy tę serię porażek, to dalej trenowaliśmy i dawaliśmy z siebie maksa. Wiedzieliśmy, że nasz czas w końcu przyjdzie i pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie grać dobrą siatkówkę. To też pomaga nam utrzymać dobrą atmosferę.
Mateusz Nowak nie ukrywa, że cieszy go możliwość grania w większym wymiarze czasu. – W tym pierwszym spotkaniu z drużyną z Częstochowy był lekki stres. Teraz też jest stres, ale bardziej budzi się we mnie podekscytowanie, gdy mogę grać te mecze, grać na przykład z zespołem takim jak LUK Lublin. Mimo że niestety mecz przegraliśmy, to fajnie było pokazać się na boisku z taką drużyną i naprawdę równo z nimi walczyć.
Jak młody zawodnik na chwilę obecną definiuje sukces? – Sukcesem jest to, że mogę się codziennie rozwijać, mogę pracować i walczyć. Sukcesem jest aktualnie dla mnie to, że mogę wychodzić na boisko – podkreśla.
Mateusza Nowaka na boisku wszyscy kibice siatkówki będą mogli oglądać już w najbliższą sobotę, 4 kwietnia o godzinie 20:00. PGE GiEK Skra Bełchatów rozegra wtedy drugi ćwierćfinał PlusLigi przeciwko BOGDANCE LUK Lublin.