Polski wieżowiec zachwycił Chicago. Biało-czerwoni zdeklasowali Bułgarię
Co to był za pokaz siły! Reprezentacja Polski w trzech krótkich setach ograła na inaugurację turnieju Ligi Narodów w Chicago Bułgarię i są o krok od awansu do turnieju finałowego. Drużyna wicemistrzów świata z Bułgarii była dziś tłem dla rozpędzonych gwiazd PlusLigi.
Najwyższym budynkiem w Chicago i jednym z najważniejszych symboli miasta jest mierzący ponad 442 metry Willis Tower, przez wiele lat znany jako Sears Tower. Polscy siatkarze doskonale wpisali się w chicagowskie tradycje i też zaprezentowali kibicom wieżowiec, którego szybko nie zapomną. Bartłomiej Lemański, czyli siatkarz, który w ostatnim czasie zrobił chyba największy postęp w PlusLidze i poprowadził PGE GiEK Skrę Bełchatów do powrotu do europejskich pucharów, był w środowym starciu z Bułgarami w kapitalnej formie. Zresztą nie tylko on, ale on, ze względu na wzrost i statystyki, wyróżniał się. Dokładnie tak, jak Sears Tower wśród innych drapaczy chmur.
Polscy siatkarze już w pierwszym meczu turnieju Ligi Narodów w Chicago mocno powalczyli, by miejscowy kibice w tym tygodniu zapamiętali nie tylko prezentację i prawdopodobny debiut w amerykańskiej lidze MLS Roberta Lewandowskiego i pokazali się absolutnie z najlepszej strony. Właściwie na nic nie pozwolili Bułgarom i w każdym z trzech setów zwyczajnie ich zdeklasowali. A po drugiej stronie siatki byli przecież naprawdę świetni gracze, choćby bracia Nikołowie, czy znakomity środkowy BOGDANKI LUK Lublin Alex Grozdanow. W starciu z biało-czerwonymi nie mieli żadnych szans. Cóż, to po polskiej stronie siatki było więcej graczy z PlusLigi…

Wróćmy do Lemańskiego, który już po pierwszym secie miał na swoim koncie trzy asy serwisowe, a w każdej kolejnej partii dokładał jeszcze po jednym. Był też najmocniejszym punktem na siatce, notując cztery punktowe bloki. Więcej punktów od niego w tym meczu zdobył tylko atakujący Bartłomiej Bołądź, który, nawiasem mówiąc, też zagrał świetnie. Mierzący 2,17 m polski środkowy, najwyższy zawodnik na boisku, był jednak symbolem polskiej przewagi. I tylko kibice mogli narzekać na… brak emocji. Tak, emocji w NOW Arenie w środowe wczesne popołudnie nie było zupełnie. Wystarczy popatrzeć na statystyki.

– Na pewno zagraliśmy bardzo dobrze od pierwszego do ostatniego punktu, a z nimi wcale nie jest to łatwe. Dla nas ważny był taki start, bo później będziemy grali dzień po dniu – mówił po meczu przed kamerami VNL Tomasz Fornal, dla którego był to pierwszy oficjalny mecz w tym sezonie w reprezentacji.
Choć teoretycznie jest jeszcze możliwość, że biało-czerwoni nie awansują do turnieju finałowego Ligi Narodów, ale… bądźmy poważni. Polacy grają wyśmienicie i już towarzyski mecz z Niemcami w Olsztynie wskazywał na to, że zawiozą na ostatni turniej eliminacyjny doskonałą formę. Przed nimi jeszcze w Chicago trzy mecze – o godz. 3 nad ranem w piątek z Brazylią, o godz. 23, też w piątek, z Francją i o godz. 3 nad ranem w poniedziałek ze Stanami Zjednoczonymi. Jedno zwycięstwo załatwi sprawę, ale nawet przy trzech porażkach awans byłby bardzo prawdopodobny. Choć nikt przecież takiego scenariusza nawet nie rozpatruje.
Polska – Bułgaria 3:0 (25:19, 25:17, 25:17)
Polska: Marcin Komenda 2, Wilfredo Leon 11, Szymon Jakubiszak 7, Bartłomiej Bołądź 13, Tomasz Fornal 10, Bartłomiej Lemański 11, Jakub Popiwczak (libero) oraz Marcel Bakaj, Kewin Sasak, Kamil Semeniuk 1. Trener: Nikola Grbić.