Oskar Madsen: „Gram sercem i emocjami. Chcę, żeby kibice to zobaczyli”
Po występach w Danii, Czechach i Japonii Oskar Madsen rozpoczyna nowy rozdział swojej kariery w Norwidzie Częstochowa. Reprezentant Danii ma za sobą sezon pełen wyzwań, ale wierzy, że gra w lidze polskiej pozwoli mu wejść na jeszcze wyższy poziom. W rozmowie opowiada o swojej siatkarskiej drodze, doświadczeniach z Japonii, przyjaźni z Madsem Jensenem oraz o tym, dlaczego kibice są w stanie wygrać drużynie mecz.
Marek Osuchowski: Na początek – jakim człowiekiem jest Oskar Madsen poza boiskiem? Jak opisałbyś siebie kibicom Norwida?
Oskar Madsen: Powiedziałbym, że jestem pogodnym, młodym człowiekiem, który lubi spędzać czas z ludźmi i dobrze się bawić.
Jak zaczęła się Twoja przygoda z siatkówką i kto miał największy wpływ na to, że wybrałeś właśnie ten sport?
Zacząłem grać, gdy miałem dziewięć lat. Wcześniej właściwie nie znałem tego sportu. Wszystko zaczęło się od mojego taty, który założył niewielką drużynę w naszym rodzinnym mieście. Razem z rodzeństwem po prostu musieliśmy do niej dołączyć. To właśnie on rozpoczął moją siatkarską drogę i do dziś jest moim najważniejszym doradcą. Jeśli miałbym wskazać jedną osobę, która miała największy wpływ na moją karierę, byłby to właśnie mój tata.
Grałeś w kilku krajach Europy i Azji. Które doświadczenie najbardziej wpłynęło na Twój rozwój jako zawodnika?
Każdy sezon był wyjątkowy na swój sposób, ale zdobycie Pucharu Czech, mistrzostwa kraju oraz tytułu MVP podczas mojego ostatniego sezonu w Pradze zawsze będzie dla mnie czymś szczególnym.
Co oznacza dla Ciebie reprezentowanie Danii na arenie międzynarodowej?
To dla mnie bardzo wiele znaczy. Dania nie ma wielkich tradycji siatkarskich, ale obecnie mamy bardzo dobre pokolenie zawodników, a za nami idą kolejni młodzi gracze. Chciałbym pomóc rozwijać siatkówkę w moim kraju i mam nadzieję, że uda mi się zainspirować kolejne dzieci do uprawiania tego sportu.
Niedawno rywalizowałeś w Lidze Europejskiej. Jak oceniasz poziom tych rozgrywek i jakie cele stawia sobie obecnie reprezentacja Danii?
Gramy przede wszystkim po to, żeby się rozwijać i zdobywać jak najwięcej punktów. Chcemy zrobić kolejny krok naprzód i zyskać większy szacunek na międzynarodowej scenie. W tym roku dotarliśmy do półfinału, gdzie odpadliśmy z Finlandią.
Czy jest jakiś mecz reprezentacji, który szczególnie zapadł Ci w pamięć?
Na pewno mój debiut w reprezentacji, który miał miejsce w moim rodzinnym mieście. Drugim takim momentem był mecz w Turcji, gdzie graliśmy przy dziesięciu tysiącach kibiców i wywalczyliśmy awans na mistrzostwa Europy. Był to dopiero drugi taki sukces w historii duńskiej siatkówki.
Ostatni sezon spędziłeś w Japonii. Jak wspominasz ten etap swojej kariery?
To był dla mnie bardzo trudny sezon. Przegraliśmy wiele meczów, a podejście do porażek było zupełnie inne niż to, do którego byłem przyzwyczajony. Mimo wszystko bardzo wiele się nauczyłem – zarówno o sobie, jak i o tym, jak grają jedni z najlepszych oraz najbardziej technicznych siatkarzy na świecie.
Co zmotywowało Cię do wyjazdu właśnie do Japonii?
Chciałem sprawdzić się w silniejszej lidze i zrobić kolejny krok w kierunku najwyższego poziomu.
Jak scharakteryzowałbyś ligę japońską? Czym różni się od innych lig, w których grałeś?
Przede wszystkim w każdy weekend rozgrywaliśmy dwa mecze dzień po dniu, co było bardzo wymagające fizycznie. Nigdy wcześniej nie spotkałem się też z tak wysokim poziomem gry w obronie i kontroli piłki.
Co najbardziej zaskoczyło Cię w japońskiej siatkówce?
Podejście do treningów. Wszyscy chcą ciężko pracować każdego dnia. Nigdy nie zdarzyło się, żeby ktoś przyszedł na trening nieprzygotowany albo potraktował go mniej poważnie.
Jak wyglądało życie w Japonii poza boiskiem? Łatwo było odnaleźć się w nowej kulturze?
Nie było łatwo. Mieszkałem w niewielkim mieście, gdzie poza treningami niewiele się działo. Za to sama kultura zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Ludzie byli niezwykle uprzejmi i pełni szacunku wobec innych.
Czy jest coś z japońskiej kultury, co zostanie z Tobą na dłużej?
Oskar Madsen: Zdecydowanie etyka pracy. Nie dotyczy to tylko sportowców, ale właściwie wszystkich ludzi. W Japonii ciężka praca jest po prostu częścią codziennego życia.
W Norwidzie będziesz miał okazję ponownie grać z Madsem Jensenem, którego dobrze znasz z reprezentacji Danii. Czy jego obecność miała wpływ na Twoją decyzję o transferze?
Tak. Mads jest moim dobrym przyjacielem i świetnym człowiekiem. To także niezwykle pracowity zawodnik, co bardzo cenię. Zachęcał mnie do podpisania kontraktu z Norwidem, więc z pewnością miało to wpływ na moją decyzję.
Ligę polską od lat zalicza się do światowej czołówki. Jak postrzegasz ją z perspektywy zagranicznego zawodnika?
Uważam ją za jedną z najmocniejszych i najbardziej wymagających lig na świecie. Grają tu jedne z najlepszych drużyn, zawodników i trenerów.
Co wiedziałeś o Polsce i polskiej siatkówce przed dołączeniem do Norwida?
Wiedziałem, że Polska prawdopodobnie ma największą kulturę i tradycję siatkarską na świecie.
Rozmawiałeś z kimś o Polsce, lidze polskiej lub Norwidzie przed podpisaniem kontraktu?
Rozmawiałem z Patrikiem Indrą. Powiedział mi, że bardzo dobrze wspomina czas spędzony w Norwidzie i że ten klub bardzo pomógł mu się rozwinąć.
Co ostatecznie przekonało Cię do podpisania kontraktu z Norwidem?
To dla mnie kolejny krok w stronę najwyższego poziomu. Z tego, co słyszałem i wiem o klubie, Norwid chce budować zespół, który z roku na rok będzie osiągał coraz lepsze wyniki. To bardzo mnie przekonało.
Jakie są Twoje pierwsze oczekiwania związane z grą w Częstochowie i lidze polskiej?
podziewam się, że będzie bardzo trudno i że będę musiał dawać z siebie wszystko, aby odnaleźć się zarówno w drużynie, jak i w lidze. Oczekuję, że jako zespół będziemy walczyć do samego końca.
Jakie cele stawiasz sobie przed nadchodzącym sezonem?
Chcę dawać z siebie wszystko, rozwijać się i jak najlepiej poznać, czym jest siatkówka na tym poziomie.
Jak spędzasz wolny czas, kiedy nie trenujesz i nie grasz meczów?
Oskar Madsen: Lubię grać na PlayStation. Jestem też trochę kawowym pasjonatem, dlatego zawsze szukam naprawdę dobrej kawy.
Jakie są Twoje największe pasje poza siatkówką?
Oczywiście rodzina i przyjaciele. Poza tym bardzo lubię gotować.
Gdybyś nie został zawodowym siatkarzem, czym byś się zajmował?
Myślę, że zostałbym nauczycielem. Przez długi czas chciałem być dobrym nauczycielem dla dzieci takich jak ja, które nie potrafiły usiedzieć spokojnie dłużej niż piętnaście minut.
Czy jest miejsce na świecie, które szczególnie chciałbyś odwiedzić?
Bardzo chciałbym pojechać do Argentyny. Grałem z wieloma Argentyńczykami i zawsze podobał mi się ich sposób myślenia oraz podejście do siatkówki.
Co może najbardziej zaskoczyć kibiców Norwida, jeśli chodzi o Ciebie?
Gram sercem. Gram emocjami. Staram się w ten sposób pokazywać, jak bardzo kocham siatkówkę.
Na koniec – co chciałbyś przekazać kibicom Norwida przed rozpoczęciem wspólnej przygody?
Przyjdźcie na mecze i wspierajcie nas z całych sił. To naprawdę bardzo wiele znaczy dla zawodników na boisku. Kibice potrafią przechylić szalę zwycięstwa na stronę swojej drużyny. Mam nadzieję, że wspólnie wygramy wiele spotkań.
