Pierwsza porażka biało-czerwonych na mistrzostwach, ale bez konsekwencji
– Zrobimy wszystko, by wygrać z Polakami, choćby po to, żeby nie walczyć z nimi w ćwierćfinale – zapowiadali przed środowym meczem bułgarscy gracze. Spotkanie, które kończyło rywalizację w grupie B miało znaczenie wyłącznie dla współgospodarzy mistrzostw, bo biało-czerwoni już wcześniej zapewnili sobie pierwsze miejsce. Bułgarzy wygrali 3:2, ale to nie pomogło im w uzyskaniu najważniejszego celu, czyli zakończenia fazy grupowej na drugim miejscu.
To, że Polacy mogli sobie pozwolić na porażkę nie oznaczało, że mecz nie jest dla nich bez znaczenia, choćby dlatego, że do tej pory nie przegrali ani jednego seta, co mimo wszystko, nawet biorąc pod uwagę niski poziom niektórych zespołów, jest jednak osiągnięciem. I po pierwszej partii starcia w Sofii ze współgospodarzami mistrzostw można było mówić, że Polacy dają sobie radę także w teoretycznie najtrudniejszym grupowym starciu. Prawie od samego początku do samego końca różnica na korzyść polskiej drużyny była wyraźnie widoczna. Świetnie grali Kamil Semeniuk i Bartłomiej Lemański, a w pierwszym secie polski zespół zwyciężył pewnie 25:20.
Wszystko dobrze szło do wyniku 10:4 w drugim secie. Wydawało się, że Alex Grozdanow i spółka są już rozbici, ale… nagle powstali. Powstali, dogonili Polaków, doprowadzili do gry na przewagi, a w końcówce wykorzystali niedokładność Polaków, jak choćby przyjęcia Tomasza Fornala, czy zbyt mocnego dogrania do siatki Jakuba Popiwczaka, co finalnie sprawiło, że Bartłomiej Lemański został zablokowany.
Gdy kolejną partię znów wygrała bułgarska drużyna – też najmniejszą możliwą różnicą punktów, czyli dwoma – zrobiło się mocno niebezpiecznie i pierwsza porażka w turnieju zajrzała biało-czerwonym w oczy. Bułgarzy z kolei, którzy chcąc uniknąć ewentualnego starcia z Polską w ćwierćfinale musieli wygrać 3:0 (już to było niemożliwe) lub 3:1 (to już bardziej), wyglądali na zespół w tej fazie meczu przynajmniej bardziej zdeterminowany.
Nawet przegrywając 1:2 w setach wydawało się, że to Polacy byli nadal faworytami, bo różnica w potencjale obu zespołów jednak przemawia na korzyść graczy Nikoli Grbicia. I Polacy rzeczywiście bez większych problemów doprowadzili do tie-breaka, wygrywając czwartą partię 25:19. To w zasadzie zakończyło emocje związane z kolejnością w tabeli, ale wiadomo, że kibice na trybunach – a wreszcie Polacy mieli okazję zagrać przy pełnej hali w tym turnieju – mocno pomagali gospodarzom. A ci odwdzięczyli im się skuteczną grą i zwycięstwem z jednym z faworytów do tytułu mistrza Europy, choć był moment, że Polacy odrobili straty i mocno postraszyli Bułgarów.
W 1/8 finału Polacy zagrają z Łotwą.
Polska – Bułgaria 2:3 (25:20, 29:31, 23:25, 25:19, 18:20)
Polska: Marcin Komenda 1, Tomasz Fornal 15, Szymon Jakubiszak 18, Bartłomiej Bołądź 16, Kamil Semeniuk 22, Bartłomiej Lemański 12, Jakub Popiwczak (libero) oraz Jan Firlej, Kewin Sasak 2, Artur Szalpuk. Trener: Nikola Grbić.