Erik Shoji: Nie musimy już niczego udowadniać i mamy między sobą dobre relacje
W PlusLidze już po 6. kolejkach nie ma niepokonanych zespołów. Jako ostatnia pierwszej porażki w sezonie doznała Asseco Resovia przegrywając z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle 2:3. W sobotę w hali Podpromie rywalem rzeszowian będzie Aluron CMC Warta Zawiercie. - Myślę, że w sobotę szanse obu drużyn będą wyrównane – mówi przed tym spotkaniem libero Asseco Resovii, Erik Shoji.
PLUSLIGA.PL: Był pan pod wrażeniem gry swojego byłego klubu w Rzeszowie? ZAKSA mimo braku Szymona Jakubiszaka pokazała świetną siatkówkę i rozegrała swój najlepszy jak dotąd mecz?
Erik Shoji (amerykański libero Asseco Resovii Rzeszów): Nie oglądałem wszystkich wcześniejszych meczów ZAKSY, ale faktycznie sposób w jaki zagrali na Podpromiu, był piękny i skuteczny. Mieli świetny blok i obronę, grali bardzo równo, a nam tej stabilności w grze zabrakło, więc dlatego tak właśnie wyglądał piąty set, który przegraliśmy.
PLUSLIGA.PL: Trener Massimo Botti podobnie jak w meczu w Lublinie dokonywał wielu zmian i szukał optymalnego składu. Tym razem zabrakło wam jednak tak dobrej energii, jak w niedzielnym spotkaniu z mistrzami Polski?
Jest to możliwe. Graliśmy faktycznie dwa tie-breaki w niedzielę i środę, ale to nie jest dla nas dobra wymówka. Nie mieliśmy zbyt wiele energii już od pierwszego seta, nawet pomimo tego, że go wygraliśmy. Mówiliśmy sobie, że chcemy przyspieszyć tempo gry w drugim secie, ale myślę, że ZAKSA grała lepiej od nas. Musimy więc być nieco bardziej regularni i znaleźć swój rytm gry, ponieważ myślę, że za bardzo wierzyliśmy w to, że łatwo wygramy z ZAKSĄ. Graliśmy z nimi na turnieju w Częstochowie przed sezonem i wtedy wygraliśmy 3:0, ale widać, że oni są teraz w znacznie lepszej dyspozycji, więc my też powinniśmy zagrać lepiej, a tak się nie stało.

PLUSLIGA.PL: ZAKSA jest w ostatnich latach niewygodnym rywalem dla Asseco Resovii, co pokazały chociażby ostatnie play-offy i mecze o 5. miejsce wygrane przez pana były klub.
To prawda. Odkąd pamiętam, to klub z Kędzierzyna-Koźla zawsze bardzo ekscytuje się meczami z Resovią, a ja byłem tam przez cztery lata, więc doskonale znam to uczucie. Chciałem więc wnieść dużo pozytywnej energii na boisko, ale wydaje mi się, że jako zespół nie byliśmy tak dobrze dysponowani do gry jak ZAKSA, która na koniec okazała się od nas lepsza.
PLUSLIGA.PL: Czy pod względem emocjonalnym mecz przeciwko byłemu klubowi, z którym osiągał pan duże sukcesy, był dla pana trudny?
Rano przed meczem miałem chwilę refleksji, kiedy zdałem sobie sprawę, że zagram przeciwko wielu znajomym i trenerom, a także klubowi, który tak bardzo mi pomógł przez ostatnie cztery lata. Potem byłem już jednak w pełni w trybie gotowości do gry. Dla mnie gra przeciwko dobrym znajomym jest jeszcze fajniejsza, bo tym bardziej chcę ich pokonać. Dlatego rano przed meczem było trochę dziwnie i prawdopodobnie bardziej to przeżywałem niż w spotkaniu towarzyskim w Częstochowie, ale w tracie meczu byłem już mocno skupiony na tym, żeby wygrać.

PLUSLIGA.PL: Jak się pan odnajduje w nietypowej dla siebie sytuacji, bo w Asseco Resovii ze względu na limity obcokrajowców często występuje pan wymiennie z Michałem Poterą, w zależności od tego który ze środkowych jest wtedy na boisku.
Myślę, że fajną rzeczą w relacjach między mną, Michałem Poterą i Pawłem Zatorskim jest to, że po prostu chcemy wygrywać i pomagać drużynie bez względu na to, na jakiej pozycji gramy. Jesteśmy starsi, nieco bardziej dojrzali i nie musimy już niczego udowadniać. Robimy to, czego oczekuje od nas trener i myślę, że mamy dobre relacje podczas treningów, a także na boisku w trakcie meczów. Wiem jaka jest sytuacja z naszymi rotacjami w zależności od tego kto gra u nas na przyjęciu i na środku siatki. „Poti” też zna tą sytuację. Staramy się więc jak najlepiej wykorzystać czas spędzony na boisku i pomóc drużynie wygrać.

PLUSLIGA.PL: W trakcie treningów też jest dużo tych rotacji i macie to coraz bardziej opanowane?
Tak. Przenosimy się często po stronach boiska i zmieniamy na pozycjach. To jest coś, do czego się przyzwyczajamy, ale myślę, że teraz już się do tego dostosowaliśmy, więc jeśli jest taka potrzeba, to wszystko jest w porządku. Myślę, że „Poti” wykonał dobrą robotę, kiedy był na boisku i cieszę się z tego.
PLUSLIGA.PL: Już w sobotę zmierzycie się z Aluronem CMC Wartą Zawiercie, która z uwagi na udział w grudniowych klubowych mistrzostwach świata ma teraz więcej rozegranych spotkań i jest w mocnym rytmie meczowym. Jak się pan zapatruje na to starcie?
To oczywiście świetna drużyna. Wiele osób uważa, że w tym sezonie to właśnie Zawiercie może wygrać PlusLigę. Na razie ich sezon to trochę huśtawka nastrojów. Rozgrywają faktycznie wiele meczów, ale też wiele pięciosetowych, trochę podobnie jak my. Ostatnio też zagrali pięć setów w Olsztynie, a my pięć setów z ZAKSĄ. Myślę więc, że w sobotę szanse obu drużyn będą wyrównane.
PLUSLIGA.PL: Dla pana będzie to okazja do rozmowy i rywalizacji z dwójką rodaków, którzy grają w drużynie z Zawiercia?
Tak i bardzo mi się to podoba. Aaron Russell i Kyle Ensing są dobrymi przyjaciółmi i od dawna moimi kolegami z drużyny narodowej. Cieszę się, że ich zobaczę, a na boisku niech wygra lepsza drużyna.
PLUSLIGA.PL: Poczuł pan już w pełni atmosferę hali Podpromie, która na meczu z ZAKSĄ wypełniła się niemal po brzegi?
Jestem pod wrażeniem kibiców i nie spodziewałem się tak dużej liczby widzów w meczu rozgrywanym w środku tygodnia i o późnej porze. Było też mnóstwo dzieciaków na trybunach i to bardzo cieszy. Właśnie tego chcemy, a nasz zespół radzi sobie całkiem nieźle w tym sezonie. Mam więc nadzieję, że kibice będą nadal przychodzić na nasze mecze, a my będziemy walczyć dla nich z całych sił.

PLUSLIGA.PL: Rywalizacja w PlusLidze jak na razie układa się tak jak pan się spodziewał pod względem emocji i wielu wyrównanych, pięciosetowych meczów?
Zdecydowanie. Myślę, że wynika to z siły zespołów, których jest przecież czternaście, a nie szesnaście, a świetnych zawodników w składach tych drużyn nie brakuje. Jak do tej pory, mamy wiele pięciosetowych meczów. Nieraz siedzę do późna, żeby obejrzeć chociaż niektóre z tych spotkań, które są naprawdę ekscytujące. Wydaje mi się nawet, że większość meczów to tie-breaki, no i zobaczymy, jak to się dalej rozwinie i co się wydarzy na koniec.
