Moritz Karlitzek: Gra w TAURON Arenie to coś wyjątkowego
Indykpol AZS Olsztyn jest rewelacją pierwszej części sezonu i już w sobotę w Krakowie zmierzy się w półfinale TAURON Pucharu Polski z BOGDANKĄ LUK Lublin. Jednym z liderów olsztynian jest niemiecki przyjmujący – Moritz Karlitzek, który w rozmowie z nami opowiada m.in. o kulisach swojej dobrej gry, przywiązaniu do Olsztyna, nowym trenerze reprezentacji Niemiec i nastrojach przed grą w TAURON Arenie.
Już 10 i 11 stycznia wielkie emocje w TAURON Arenie! Macie już swoje bilety? Łapcie je tutaj!
PLUSLIGA.PL: To już pana czwarty sezon w Indykpolu AZS Olsztyn i jak na razie zdecydowanie najlepszy, bo jest pan wyróżniającym się graczem w rankingach indywidualnych – ma najwięcej statuetek MPV; jest też w czołówce najlepiej punktujących, atakujących i zagrywających. Skąd taka rewelacyjna dyspozycja w tym sezonie?
Moritz Karlitzek (niemiecki przyjmujący Indykpolu AZS Olsztyn): Jest wiele czynników, które się na to składają, że w tym sezonie gram właśnie w ten sposób. Myślę, że w przeszłości również rozegrałem wiele świetnych meczów, zwłaszcza latem 2024 podczas igrzysk olimpijskich. Uważam, że wykonałem tam dobrą robotę i na turnieju w Paryżu zostawiłem wiele energii. Po igrzyskach olimpijskich powrót do gry był dla mnie bardzo trudny fizycznie. Miałem poważne problemy zdrowotne i sezon po igrzyskach była dla mnie ciężki z powodu kontuzji. Dlatego ostatniego lata nie grałem w ogóle w reprezentacji narodowej. Skupiłem się na regeneracji ciała, organizmu i odbudowania dyspozycji fizycznej. Chciałem wrócić do gry w pełni sił i mocno walczyć dla Olsztyna, żeby rozegrać sezon ligowy na dobrym poziomie. Myślę, że to było kluczowe, że dobrze przygotowałem się fizycznie do rozgrywek ligowych i zrobiłem przerwę od gry w kadrze, ponieważ rok olimpijski był bardzo wymagający i wyczerpujący. Teraz jestem w dobrej formie fizycznej i cieszę się, że jak do tej pory wszystko dobrze się układa.

PLUSLIGA.PL: Cały zespół z Olsztyna prezentował się w pierwszej rundzie PlusLigi znakomicie. Zajęliście 4. miejsce w tabeli, awansowaliście do turnieju finałowego o TAURON Puchar Polski. Pana rodak – Johannes Tille świetnie wprowadził się do PlusLigi, a waszym sporym atutem jest też pewnie to, że nikt z was drużyny nie grał na MŚ na Filipinach i jesteście jedynym takim zespołem w PlusLidze, który praktycznie od początku dysponował całą kadrą?
Myślę, że to są wszystko ważne czynniki. Jesteśmy przede wszystkim dobrze poukładanym zespołem, w którym każdy zna swoją rolę, co pomaga nam dobrze grać razem jako kolektyw. Na pewno duże znaczenie ma też to, że na początku sezonu złapaliśmy dobrą passę, ponieważ nasze pierwsze zwycięstwa w PlusLidze nie były łatwe. Walczyliśmy mocno z każdą drużyną. Pamiętam nasze mecze wyjazdowe z Barkomem Każany Lwów czy Skrą Bełchatów, w których naprawdę toczyliśmy zacięte boje. Były to intensywne mecze, ale dzięki temu, że je wygraliśmy, to złapaliśmy dobry rytm i zaczęliśmy naprawdę wierzyć w naszą grę, w nasze mocne strony. Na pewno obecność w zespole takiego gracza jak Johannes Tille bardzo nam pomaga, ponieważ moim zdaniem jest on niesamowitym rozgrywającym i faktycznie odgrywa bardzo ważną rolę w naszej drużynie w tym roku.
PLUSLIGA.PL: Wyciągnęliście też wnioski z minionego sezonu, który początkowo był zupełnym przeciwieństwem tego, co doświadczacie teraz? Mieliście wtedy inny skład, ale też mnóstwo problemów zdrowotnych, nawet jeśli chodzi o trenera. Teraz zła karta się odwróciła?
Może to była w jakimś sensie lekcja, ale dla mnie jest to raczej zupełnie inna historia. W zeszłym roku mieliśmy faktycznie wiele problemów, takich jak kontuzje, kwestie zdrowotne czy sytuacje, nad którymi nie mieliśmy kontroli. Teraz mamy praktycznie nowy zespół. Jesteśmy na szczęście zdrowi. Bardzo dobrze przygotowaliśmy się do rozpoczęcia sezonu. Latem nie było igrzysk olimpijskich, podczas których gracze tacy jak ja dawali z siebie dosłownie wszystko. Teraz zaczęliśmy pracę od nowa, z czystą głową, w dobrej kondycji fizycznej i widać tego efekty.
PLUSLIGA.PL: W półfinale TAURON Pucharu Polski zmierzycie się z mistrzem Polski – BOGDANKĄ LUK Lublin, która jest ostatnio na fali zwycięstw. Na turniej w Krakowie przyjedzie jednak prosto po czwartkowym meczu Ligi Mistrzów w Belgii. Fakt, że nie gracie w europejskich pucharach może być waszym atutem?
Szczerze mówiąc, nie zastanawiałem się nad tym. Koledzy z drużyny mówili mi o tym, że Lublin przed przyjazdem do Krakowa dość późno rozgrywa mecz Ligi Mistrzów za granicą. Być może to nam pomoże, ale z drugiej strony, wiemy, że Lublin ma bardzo doświadczonych graczy, którzy są już przyzwyczajeni do takich obciążeń i prawdopodobnie będą wiedzieli, jak sobie z tym wszystkim poradzić. Spodziewam się więc, że na sobotni półfinał w Krakowie będą w swojej szczytowej formie, a wiemy przecież, że to jest jedna z najlepszych drużyn w Polsce, może nawet najlepsza, o czym przekonamy się pod koniec sezonu. Niezależnie od siły rywali chciałbym, żeby nasza drużyna wskoczyła na turnieju w Krakowie na możliwie najlepszy poziom, na którym możemy grać. Chcemy pokazać, na co nas stać, a jeśli to zrobimy, to myślę, że możemy stoczyć wspaniałą bitwę na boisku. To powinno być naszym celem.

PLUSLIGA.PL: W meczu ligowym w Lublinie, który przegraliście 0:3, nie do końca pokazaliście wasze atuty?
Na pewno możemy grać lepiej niż wtedy. Problem polega jednak na tym, że czasami przeciwnik nie pozwala nam rozwinąć skrzydeł. Pamiętam, że w tamtym spotkaniu lublinianie grali niesamowicie. Żeby z nimi rywalizować jak równy z równym musimy zagrać lepiej i przede wszystkim wskoczyć na wysoki poziom. To powinno być naszym celem, żeby zagrać na naszym optymalnym poziomie w każdym elemencie, a jeśli tak się stanie, to zobaczymy, co będziemy w stanie osiągnąć.

PLUSLIGA.PL: Indykpol AZS Olsztyn zagra w finałowym turnieju o Puchar Polski po 17. latach przerwy. To jest wyjątkowy moment dla całego Olsztyna i kibiców klubu, że zagracie w TAURON Arenie, która może pomieścić 15 tysięcy kibiców?
Oczywiście. Cały nasz klub i kibice są bardzo zadowoleni, że wywalczyliśmy awans do Final Four. Jeśli chodzi o pojemność i atmosferę obiektu w Krakowie, to jest to coś niesamowitego. Osobiście doświadczyłem tego już kilka razy, chociażby w pierwszym roku gry w reprezentacji Niemiec. Na mistrzostwach Europy w 2017 r. dotarliśmy do finału, w którym graliśmy z Rosją i to było właśnie w hali w Krakowie. Mam też w pamięci mecz z Polską w ramach Memoriału Wagnera, kiedy atmosfera była niesamowita. Znam więc tą halę i wiem, że to coś wyjątkowego, żeby grać w takiej scenerii i atmosferze. Mam nadzieję, że my również jako zespół będziemy mogli przeżyć ten moment i ten turniej jako coś wyjątkowego.
PLUSLIGA.PL: W Indykpolu AZS gra pan już na tyle długo, że mocno zadomowił się pan w Olsztynie i czuje się związany z klubem?
Tak. Muszę przyznać, że bardzo dobrze czuję się w Olsztynie i pewnie gdyby było inaczej, to nie zostałbym w klubie już czwarty rok z rzędu. Olsztyn to wspaniałe miejsce dla mnie i mojej rodziny, wręcz idealne, ponieważ możemy połączyć dobre życie razem z siatkówką. Siatkówka w Olsztynie też jest niesamowita. Myślę, że mamy przepiękną halę, bo Urania, to jeden z najlepszych i najładniejszych obiektów w Polsce. Atmosfera w naszej hali jest na pewno znakomita, jedna z najlepszych w PlusLidze. Warunki do gry w siatkówkę mamy bardzo dobre i ogólnie razem z rodziną czujemy się w Olsztynie jak w naszym drugim domu. Bardzo nam się tutaj podoba.
PLUSLIGA.PL: Co się panu najbardziej podoba w Polsce?
Na pewno zamiłowanie Polaków do siatkówki, ponieważ poziom polskiej siatkówki i popularność, jaką cieszy się ta dyscyplina tutaj, są niesamowite. Podoba mi się to, jak Polacy z dużym zainteresowaniem śledzą siatkówkę i jak ten sport jest dla nich ważny. To sprawia, że również dla nas, zawodników, gra w PlusLidze jest wyjątkowa i bardzo interesująca. Jeśli chodzi o inne aspekty życia, to bardzo podoba mi się Olsztyn i ogólnie cały region Warmii i Mazur. Jest tu wiele jezior i wyjątkowych miejsc. Bardzo lubię naturę, lubię łowić ryby i spędzać czas na świeżym powietrzu. To daje mi równowagę między sportem a odpoczynkiem, więc razem z rodziną cenimy sobie życie na Warmii i Mazurach.
PLUSLIGA.PL: Czy w tym roku latem wróci pan do gry w reprezentacji Niemiec?
To jest na pewno otwarty temat do rozmów już z naszym nowym trenerem reprezentacyjnym – Massimo Bottim i zespołem. Ubiegły rok był dla mnie wyjątkowo ciężki, ponieważ zmagałem się z poważną kontuzją, więc musiałem skupić się wyłącznie na sobie i nie mogłem poświęcić się reprezentacji narodowej. Poza tym w minionym roku urodził się też mój syn, więc chciałem być blisko rodziny. Patrząc w przyszłość, nadal chcę grać w reprezentacji, ale będziemy musieli o tym wszystkim porozmawiać z nowym trenerem, co da się zrobić i jak można to wszystko poukładać. Muszę też brać pod uwagę potrzeby mojej rodziny, która cały czas podróżuje ze mną po Polsce. Latem czuję się zobowiązany, żeby wspomóc żonę i zmienić trochę podział obowiązków, ponieważ w trakcie sezonu ona zajmuje się praktycznie wszystkim i bardzo się poświęca. Latem potrzebuję więc znaleźć odpowiednią równowagę między siatkówką a życiem prywatnym.

PLUSLIGA.PL: Był pan zaskoczony decyzją trenera Michała Winiarskiego o rezygnacji z prowadzenia kadry Niemiec, a potem wyborem na to stanowisko Massimo Botti’ego, a może wcześniej wiedział pan, że wybór padnie właśnie na tego szkoleniowca?
Oczywiście wiedzieliśmy o tym wcześniej niż zostało to oficjalnie ogłoszone. Kilku kandydatów wchodziło w grę, ale ostatecznie federacja postawiła na Massimo Bottiego. Co to trenera Michała Winiarskiego byliśmy zaskoczeni jego decyzją, ale wszyscy go też dobrze zrozumieliśmy i od razu wsparliśmy go w tej decyzji. Są przecież rzeczy, które są w życiu ważniejsze od siatkówki i to jest zrozumiałe. Myślę, że nasza reprezentacja bez trenera Winiarskiego to będzie coś zupełnie nowego. Jesteśmy bardzo wdzięczni, że mogliśmy spędzić z nim ostatnie lata. Myślę, że „Winiar” dał wiele naszej drużynie i poszczególnym graczom, a teraz zaczyna się dla nas nowy rozdział. Jestem podekscytowany, że naszą kadrę poprowadzi Massimo Botti. Zobaczymy jak to wszystko będzie wyglądało.
PLUSLIGA.PL: Na igrzyskach w Paryżu niewiele brakowało wam do tego, żeby w ćwierćfinale pokonać mistrzów olimpijskich – Francuzów. Pewnie chciałby pan z reprezentacją awansować i zagrać na igrzyskach w Los Angeles?
Zdecydowanie awans na igrzyska to jest nasz cel. Zawsze buduje się zespół i tworzy plany z myślą o cyklu olimpijskim. Turniej w Los Angeles 2028 jest naszym głównym celem, ale najpierw czekają nas rozmowy z nowym trenerem, który musi tą naszą drogę do igrzysk dobrze zaplanować.
PLUSLIGA.PL: Patrząc na to, jak dobrze spisują się pana koledzy z reprezentacji Niemiec w PlusLidze, trener Botti może być spokojny o formę czołowych niemieckich siatkarzy?
Dokładnie tak i myślę, że nie ma tutaj co więcej dodawać.

Powrót do listy