Danny Demyanenko: Rywale zwracają teraz na mnie większą uwagę
Asseco Resovia Rzeszów po raz drugi w tym sezonie pokonała BOGDANKĘ LUK Lublin 3:2. W emocjonującym meczu na Podpromiu najwięcej bloków zdobył był kanadyjski środkowy Asseco Resovii – Danny Demyanenko (5, a ogółem 13 pkt, 1 zagrywką i 78 proc. skuteczności ataku). - Z drużynami, które są wysoko w tabeli, radzimy sobie całkiem dobrze – mówi Kanadyjczyk.
PLUSLIGA.PL: W meczu z BOGDANKĄ LUK Lublin wygrał pan rywalizację na siatce z bardzo dobrymi środkowymi mistrzów Polski i zdobył aż 5 punktowych bloków. Miał pan swój dzień w tym elemencie?
Danny Demyanenko (kanadyjski środkowy Asseco Resovii Rzeszów): Myślę, że to był naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu pod względem zespołowym. Wiedzieliśmy, że czeka nas ciężka walka. Też nie mieliśmy idealnej sytuacji zdrowotnej w zespole, bo Erik Shoji się rozchorował, a kilku chłopaków w drużynie też nie czuło się najlepiej. Musieliśmy więc po prostu grać z ogromną energią. Ja również nie czułem się dobrze w sobotę wieczorem. Mimo tego musieliśmy wyjść na boisko pełni emocji i energii od samego początku i to się udało. Myślę, że rozegraliśmy ogólnie bardzo dobre spotkanie.
PLUSLIGA.PL: Drugie zwycięstwo Asseco Resovii z mistrzami Polski w fazie zasadniczej, nawet jeśli teraz lublinianie mają spore problemy z urazami i ograniczone pole manewru, jest bardzo cenne?
Oczywiście. Wiemy, że teraz wszyscy, zwłaszcza w tym okresie sezonu, borykają się z pewnymi trudnościami czy chorobami. Styczeń był naprawdę pracowity pod względem kalendarza. Było wiele meczów do rozegrania, zwłaszcza dla drużyn takich jak Lublin, my, czy pozostałych, które grają w europejskich pucharach. Wszyscy mamy bardzo napięty terminarz. Możemy się więc spodziewać tego, że nie zawsze wszystko będzie się układać optymalnie. Niezależnie od tego, taki mecz jak ten i powrót po ostatnich niepowodzeniach w Kędzierzynie-Koźlu i Lüneburgu, po tej ciężkiej ostatniej podróży, ma dla nas duże znaczenie. Cieszy to, że mogliśmy tak walczyć i grać z wielkim sercem oraz odwagą. Myślę, że to naprawdę dobrze, że udało nam się ponownie nabrać pozytywnego rozpędu.

PLUSLIGA.PL: W meczach w hali Podpromie Asseco Resovia spisuje się już od dłuższego czasu w miarę stabilnie. Co się dzieje z waszym zespołem na wyjazdach, jak chociażby ostatnio w Kędzierzynie-Koźlu, a zwłaszcza w Lüneburgu?
Myślę, że to nie jest problem naszego złego podejścia do meczu czy zlekceważenia rywala, tylko kłopotów z utrzymaniem odpowiedniego poziomu energii. Oczywiście możemy mówić o ciężkiej podróży do Niemiec i trudnych warunkach, ale to nie jest wytłumaczenie. Musimy być przygotowani na to, że drużyny, które są niżej od nas notowane, naprawdę chcą nas pokonać. Myślę, że w takich meczach powinniśmy zmienić nastawienie i bardziej postrzegać siebie w roli tego niedocenianego niż wielkiego faworyta. Wtedy będziemy grać z taką intensywnością, jak teraz z Lublinem. Wydaje mi się, że z drużynami, które są wysoko w tabeli, radzimy sobie całkiem dobrze. Natomiast z zespołami ze środka tabeli, tymi, które chcą coś udowodnić i za wszelką cenę dostać się do play-offów, mamy problemy. Pod tym względem myślę, że musimy trochę zmienić nastawienie, być jeszcze bardziej skoncentrowani i głodni zwycięstwa, ponieważ wszystkie punkty mają znaczenie, zwłaszcza pod koniec sezonu.
PLUSLIGA.PL: Teraz będziecie mieli akurat okazję mierzyć się z jednym z faworytów rozgrywek, bo rozegracie dwa mecze z rzędu z Aluronem CMC Wartą Zawiercie, jedno w rundzie rewanżowej PlusLigi i jedno w fazie grupowej Ligi Mistrzów, a zawiercianie spisują się ostatnio znakomicie.
To będzie dla nas dobry sprawdzian. Myślę, że najpierw musimy dojść do siebie po meczu z Lublinem, który był długi, intensywny i pełen emocji. Przed kolejnym spotkaniem trzeba się odpowiednio przygotować, mieć właściwe nastawienie i od samego początku atakować przeciwnika, wywierając presję na serwisie i grając przede wszystkim inteligentnie. Musimy mieć świadomość, że rywale grają znakomicie w bloku, więc trzeba będzie podejmować mądre decyzje. Myślę, że z BOGDANKĄ taka inteligentna gra była naszą mocną stroną, jeśli chodzi o rozwiązania, których szukaliśmy w ataku. W ogóle nasza gra w bloku i w obronie była na bardzo dobrym poziomie. Musimy więc po prostu skupić się na tym i grać od samego początku meczu z dużą energią.

PLUSLIGA.PL: W ćwierćfinale TAURON Pucharu Polski Asseco Resovia pokonała w Zawierciu Aluron CMC Wartę, ale rywale byli wtedy zmęczeni po bardzo intensywnym okresie gry i występie w Klubowych Mistrzostwach Świata. Teraz trzeba się spodziewać zupełnie innego meczu?
To był nasz dobry mecz, ale pamiętamy też o tym, że jak graliśmy z Zawierciem u siebie, to wynik delikatnie mówiąc nie był wtedy dla nas korzystny. Nie powinniśmy się więc zbytnio ekscytować, że teraz będzie podobnie jak w Pucharze Polski. Wcześniej przegraliśmy przecież dwa mecze z Zawierciem, raz u siebie, a raz w Lidze Mistrzów, wygrywając w nich zaledwie jednego seta. Myślę więc, że bardzo ważne będzie, żebyśmy pokazali się w Zawierciu z naszej najlepszej strony, skupili się na tym, co najważniejsze i tak jak z Lublinem, starali się dobrze wykonać swoje zadania, zwłaszcza gdy presja ze strony rywala będzie duża.
PLUSLIGA.PL: Zagrywka to jest element, w którym Asseco Resovia ma wciąż duże rezerwy, zwłaszcza że popełniacie w tym elemencie bardzo dużo błędów?
To prawda. Myślę, że moglibyśmy i powinniśmy grać w tym elemencie bardziej stabilnie. Uważam też, że czasami trzeba dostrzec słabe strony przeciwnika i je wykorzystać. Na przykład teraz w meczu z Lublinem całkiem nieźle nam poszło w serwisie pod względem taktycznym, choć może nie zdobyliśmy zbyt wielu bezpośrednich punktów. Myślę, że taktycznie udało nam się utrudnić swobodne wykonywanie ataków przez Wilfredo Leona, ponieważ zmusiliśmy go do dotykania wielu piłek i naprawdę musiał się dużo ruszać podczas przyjęcia zagrywki. Takie rozwiązania są bardzo korzystne. Ogólnie jednak uważam, że musimy zadbać o to, aby zagrywka była jedną z naszych mocnych stron. Musimy więc znaleźć sposób na osiągnięcie większej regularności w tym elemencie.

PLUSLIGA.PL: Ważnym elementem gry, który często robi różnicę, jest też wykorzystanie środkowych w ataku, co widać na pana przykładzie?
Oczywiście. Ze swojej strony staram się zawsze być opcją dla Marcina Janusza w każdej sytuacji. Jeśli mnie wykorzysta w ataku, to świetnie. Jeśli nie, to mamy wiele innych możliwości, ponieważ drużyny, z którymi gramy, zwracają teraz na mnie nieco większą uwagę. Spodziewam się więc, że jeśli tak będzie, to będziemy mieli wiele dobrych sytuacji również w innych strefach boiska. Niezależnie od tego, czy Marcin będzie posyłał piłki do mnie, czy nie, to myślę, że nadal możemy funkcjonować w ataku bardzo skutecznie.

PLUSLIGA: To, że rywale poświęcają panu teraz więcej uwagi, to pokłosie dobrego początku w PlusLidze, kiedy pokazał pan, że ma bardzo szybkę rękę w ataku i potrafi atakować z nietypowych pozycji?
Początek rozgrywek był naprawdę dobry w moim wykonaniu, ale do oceny mojej gry trzeba będzie wrócić na koniec sezonu. Dla mnie najważniejsze jest skupienie się na następnym meczu, bo to co najważniejsze i co zapisze się w historii, wydarzy się pod koniec sezonu. Nikt nie patrzy na to kto zagrał najlepszą pierwszą połowę sezonu. Dla mnie zawsze liczy się następny mecz, przyszłość i to, co uda nam się wspólnie osiągnąć z zespołem.

Powrót do listy