Siatkarskieligi app

Aktualności

Lukáš Vašina: Chcę, żeby moja córka wiedziała, że tata jest bardzo dobrym siatkarzem

W pierwszym meczu play-off o awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów Asseco Resovia pokonała Knack Roeselare, a w czternastce dostępnej na to spotkanie po dłuższej przerwie pojawił się czeski przyjmujący - Lukáš Vašina, który nabawił się kontuzji przed turniejem finałowym o TAURON Puchar Polski w Krakowie i od tamtej pory w ogóle nie grał. - W końcu wróciłem i mam duży apetyt, żeby grać i trenować jak najlepiej – mówi Czech.

PLUSLIGA.PL: Bardzo długo czekał pan na powrót do treningów i do składu meczowego Asseco Resovii. Co było problemem i czemu ta przerwa trwała aż tak długo?
Lukáš Vašina (czeski przyjmujący Asseco Resovii): Trwało to rzeczywiście bardzo długo, bo ponad półtora miesiąca. Myśleliśmy, że wrócę trochę szybciej, ale niestety uraz się przedłużał, bo to był uraz kolana. Zawsze jest lepiej, żeby człowiek wrócił trochę później niż o dzień wcześniej. Cały czas sprawdzaliśmy stan kolana, żeby wszystko było dobrze i w końcu w poprzednim tygodniu potwierdziło się, że jestem gotowy do treningu, z czego jestem bardzo szczęśliwy. Brakowało mi już bardzo siatkówki. Chodzić tylko na siłownię i siedzieć za bandami, to nic nie daje. W końcu wróciłem i naprawdę mam duży apetyt do tego, żeby grać i trenować jak najlepiej.

PLUSLIGA.PL: Czy uraz kolana to była jeszcze przeciążeniowa sprawa po mistrzostwach świata na Filipinach i intensywnym poprzednim sezonie, czy nowa kontuzja?

To był nowy raz. Przytrafiło mi się to na początku stycznia, bo chyba zrobiłem taki jakiś zły ruch i właśnie od tego momentu zaczęły się problemy. Najpierw w ogóle przez dwa tygodnie nie skakałem i nie mogłem nic robić na kontuzjowaną nogę. Potem pomału zaczęliśmy trochę trenować. Oczywiście nie skakałem, tylko wykonywałem ćwiczenia na siłowni. Jestem szczęśliwy, że w końcu udało się po tej dłuższej przerwie wrócić do normalnego treningu, za co bardzo dziękuję naszym fizjoterapeutom i lekarzom, którzy mi bardzo pomagali w tym momencie, w takich trudnych sytuacjach i dzięki nim w końcu wróciłem.

PLUSLIGA.PL: Teraz czeka pana jeszcze okres odbudowania formy, bo przecież trudno po takiej przerwie być od razu w wysokiej dyspozycji?
Oczywiście. Zacząłem trenować dopiero w miniony czwartek. Początkowo jeszcze dozowaliśmy te moje skoki, żeby ich nie było więcej niż pięćdziesiąt. Myślę, że w najbliższym czasie nie będziemy już tego liczyć i będę mógł trenować do końca zajęć. Jest mi przykro w tej całej sytuacji, bo naprawdę czułem się w dobrej dyspozycji przed tą kontuzją. W końcu wracałem do tej formy, w której byłem na mistrzostwach świata. Niestety, przytrafił się ten uraz kolana, a teraz wiadomo, że zawsze trudno jest wracać po kontuzji, bo człowiek musi z powrotem odzyskać pewność skakania, żeby wrócić na ten poziom, na którym wcześniej był. Myślę jednak, że szybko wrócę do formy, bo naprawdę mam znów duży apetyt do siatkówki. Chyba też taka przerwa, niestety spowodowana kontuzją, trochę mi się przydała, bo sporo grałem przez ostatnie lata. Teraz się naprawdę cieszę, że wreszcie wróciłem i mogę znów trenować.

PLUSLIGA.PL: Zwykle tryska pan humorem i jest uśmiechnięty, ale po tych kolejnych meczach oglądanych spoza band reklamowych można było dostrzec, że ten uśmiech z pana twarzy już zniknął.
Byłem już rzeczywiście trochę smutny. Człowiek chce jeździć z drużyną na wszystkie mecze wyjazdowe, ale też to nie jest przyjemne, że nie mogłem z kolegami z zespołu zrobić rozgrzewki, nie mogłem im kibicować nawet z kwadratu, nie mówiąc już o pomocy przy jakiejś zmianie. Patrzenie na mecze spoza band już mnie męczyło. Nie wiedziałem, co za tymi bandami robić i nawet jak chłopaki wygrywali, no to też miałem świadomość, że nie do końca byłem częścią tego zespołu. W końcu jednak wróciłem i mam nadzieję, że teraz już będzie tylko dobrze.

PLUSLIGA.PL: Wraca pan akurat na najważniejszą część sezonu, bo już za niedługo zaczną się play-offy. W Lidze Mistrzów też Asseco Resovia rozgrywa teraz bardzo ważne spotkanie, więc to jest dobry moment, żeby wrócić do gry?
Oczywiście. W tym miesiącu wszystkie mecze dla nas są ważne, jak chcemy mieć dobry układ w tabeli na koniec rundy zasadniczej. Mamy teraz do rozegrania cztery mecze domowe i jeszcze wyjazdowy mecz w Roeselare w ramach Ligi Mistrzów. Na pewno musimy dobrze przygotować się na to wyjazdowe spotkanie w Belgii, bo jak ktoś ogląda nasze wyjazdowe mecze, to widzi, że nie są one takie pewne w naszym wykonaniu. Musimy więc nad tym popracować, dobrze się przygotować, żeby w Roeselare zagrać naszą siatkówkę, najlepiej taką samą jak gramy tutaj na Podpromiu i awansować dalej.

PLUSLIGA.PL: Oglądając z boku mecze kolegów może ma pan jakieś przemyślenia skąd się brała dysproporcja w grze Asseco Resovii w spotkaniach rozgrywanych w Rzeszowie, a tych wyjazdowych, nawet z dużo niżej notowanymi rywalami w Lidze Mistrzów?
Prawdą jest, że byłem bardzo długo za bandami, mogłem oglądać mecze spoza boiska, ale nie mam żadnej teorii dlaczego tak się działo. Po prostu sam nie wiem, jak to jest możliwe, że na wyjazdach gramy inaczej niż u siebie. Na pewno w domu zawsze gra się dobrze, bo zawodnicy znają swoją halę, znają każdy metr na boisku i oczywiście na tych wyjazdach jest trudniej. Teraz jednak musimy się do tych wyjazdów przyzwyczaić, dobrze się przygotować, bo jak wiadomo, najważniejsze mecze są przed nami i będziemy je rozgrywać też poza Podpromiem.

PLUSLIGA.PL: W sobotę Asseco Resovia zmierzy się z Barkomem Każany Lwów, który jest nieobliczalnym zespołem i potrafi sprawiać niespodzianki faworytom. W zeszłym sezonie przegraliście z Barkomem właśnie na Podpromiu. Teraz nie może zabraknąć koncentracji?
Oczywiście. Barkom w tym sezonie też jest takim zespołem, jak wszystkie w PlusLidze, że naprawdę ciężko powiedzieć przed meczem, że na pewno wygramy, bo przyjeżdża do nas rywal teoretycznie nie tak mocny jak my. W tym sezonie jest naprawdę ciężko coś takiego powiedzieć, bo jak widać przez całe rozgrywki nie brakuje dużych niespodzianek i każdy zespół może z każdym wygrać, nawet jak jest na ostatnim miejscu w tabeli. Barkom jest również bardzo dobrym zespołem, bo przecież część zawodników to są reprezentanci Ukrainy, więc ta drużyna ma swoją jakość. Musimy się do tego meczu dobrze przygotować. Nie możemy teraz tracić punktów, bo na pewno każdy z nas wie, jaki jest układ w tabeli.

PLUSLIGA.PL: W Lidze Mistrzów marzy się panu rewanż z Ziraatem Ankara za finał Pucharu CEV sprzed roku?
Myślę, że tak do przodu nie mamy co patrzeć, bo naprawdę jeszcze czeka nas wyjazdowy mecz w Roeselare, gdzie może się dużo, dużo wydarzyć. Wiemy jak Roeselare gra dobrze w swojej hali, ale oczywiście na wyjazdach też są mocni. No naprawdę nie chcę wybiegać tak daleko do przodu, bo jeszcze jeden mecz przed nami i taki najważniejszy krok, żeby wywalczyć awans do ćwierćfinału.

PLUSLIGA.PL: Jak się pan odnajduje w roli ojca? Czy okres na wyleczenie kontuzji mógł pan wykorzystać na to, żeby więcej czasu spędzić z rodziną?

Córeczka rośnie mi naprawdę pod rękami i co tydzień się zmienia, bo uczy się bardzo szybko. Ma na imię Stella i w tym momencie ma już osiem miesięcy. Jak byliśmy z chłopakami na meczu wyjazdowym w Lizbonie, to po powrocie do domu byłem pod wrażeniem, że mała jest już w stanie się sama postawić i z małą pomocą po prostu chodzić. To było dla mnie coś niesamowitego jak to zobaczyłem. Oczywiście córeczka daje mi dużo, dużo radości. Naprawdę to jest dla mnie taka dodatkowa motywacja, żeby wrócić do siatkówki z radością i z entuzjazmem. Chcę, żeby córka widziała, że tata jest po prostu bardzo dobrym siatkarzem i była z niego dumna.

PLUSLIGA.PL: Patrząc na to jak wiedzie się w tym sezonie panu i rodakom w PlusLidze, to przeżywacie wszyscy skrajnie różne emocje. Pewnie mało kto się spodziewał, że najwięcej powodów do radości będzie miał w tym momencie Jan Hadrava, którego zespół jest rewelacją rozgrywek, a on regularnie gra w wyjściowej szóstce?
No właśnie. Po mistrzostwach świata z Patrikiem Indrą byliśmy bardzo szczęśliwi. Wracaliśmy do klubów naprawdę w dobrych humorach i teraz oczywiście każdy z nas ma swoje problemy. Jak wiemy, Częstochowa jest na ostatnim miejscu w tabeli, ale mają do rozegrania jeszcze cztery mecze i cały czas walczą. Na pewno Patrik gra również dobry sezon, bo jak widać po statystykach z meczów, to on ma cały czas ponad 55 % w ataku. Z kolei Janek Hadrava też rozgrywa niesamowity sezon. Szkoda, że chyba zakończył już swoją karierę w czeskiej reprezentacji, bo byłaby dalej ta niesamowita rywalizacja między naszymi trzema, a właściwie czterema leworęcznymi atakującymi. Naprawdę życzę chłopakom, zarówno Patrikowi, jak i Jankowi, żeby grali jak najlepiej i oczywiście Patrikowi, żeby jego zespół utrzymał się w PlusLidze. Nie mogę się już doczekać naszego spotkania na kadrze, jak znów będziemy razem spędzać czas i będziemy wspólnie rozmawiać o tym sezonie. Mam nadzieję, że dla każdego z nas skończy się on dobrze.

 

 

 

Powrót do listy

Powiązane informacje

POWIĄZANE WIADOMOŚCI