Yacine Louati: Mam nadzieję, że na mistrzostwach świata nie będziemy zbyt emocjonalni
Po roku przerwy na grę w lidze włoskiej Yacine Louati wraca do PlusLigi i ponownie zagra w Asseco Resovii, już w roli dwukrotnego mistrza olimpijskiego. W rozmowie z nami francuski przyjmujący opowiada m.in. o tym co zmotywowało go do powrotu do Rzeszowa, o ostatnim niepowodzeniu Francuzów w Lidze Narodów oraz wielkich oczekiwaniach przed MŚ na Filipinach.
PLUSLIGA.PL: Jak wyglądały kulisy pana powrotu do Asseco Resovii? W Rzeszowie w KS DevelopResie zagra też pana narzeczona – Laura Heyrman; jak udało się do tego doprowadzić?
Yacine Louati (przyjmujący reprezentacji Francji i Asseco Resovii): To ja podpisałem najpierw kontrakt w Rzeszowie. Nie pamiętam już nawet kiedy to było, ale dość dawno. W zasadzie to nie ma w tym nic szczególnego. W naszej parze to ja podpisałem umowę pierwszy, potem Laura i tyle.
PLUSLIGA.PL: Grał pan już w Asseco Resovii w sezonie 2023/2024. Skoro wraca pan do tego klubu, to może ma poczucie, że misja w Rzeszowie nie została zakończona?
Zdecydowanie. Wydaje mi się, że czegoś właśnie w tej historii mojej gry w Asseco Resovii brakowało. Na pewno w Rzeszowie czułem się świetnie i bardzo mi się tam podobało. Grałem w zespole ze wspaniałymi kolegami, znakomitymi siatkarzami, świetnymi osobami i tęskniłem za tym. Ponadto sposób w jaki przegraliśmy wówczas półfinał z JSW Jastrzębskim Węglem będąc już niemal o krok od awansu do finału [Asseco Resovia prowadziła 2:1 w setach i 21:15 w czwartym secie i przegrała spotkanie 2:3 – przyp. red.]... Cóż, czuliśmy się w tamtych półfinałach świetnie, byliśmy mocni i po prostu nie dokończyliśmy roboty, którą trzeba było wykonać. Mam to cały czas w pamięci i często wracam do tego momentu, bo byliśmy wtedy po bardzo ciężkim sezonie, pełnym wzlotów i upadków, ale akurat w końcówce, na play-off-y, byliśmy w wysokiej dyspozycji i tego nie wykorzystaliśmy. Mam nadzieję, że Asseco Resovia z zespołem, jaki zbudowała na ten sezon, który jest mocny i bardzo mi się podoba, będzie grała skutecznie. To był też jeden z powodów, dla których wróciłem do Rzeszowa.
PLUSLIGA.PL: W Rzeszowie jak co roku dokonano sporo transferów z myślą o tym, żeby zespół spisywał się lepiej niż w poprzednim sezonie. Duże transfery i oczekiwania nie zawsze jednak idą w parze z sukcesem sportowym. Jakie są szanse na to, że w tym wypadku będzie inaczej?
To jest trudne pytanie i gdyby łatwo było na nie odpowiedzieć, to z łatwością wygralibyśmy PlusLigę, a wiadomo jak wymagające są to rozgrywki i jak ciężko jest je wygrać. Przede wszystkim to nie jest tak, że tylko Asseco Resovia ma mocny skład i chciałaby osiągnąć sukces. Mocnych zespołów, które dokonały ciekawych transferów, jest sporo i konkurencja w Polsce jest duża. Nie tylko w Rzeszowie są głośne nazwiska i wysokie cele. Klubów z takimi aspiracjami i oczekiwaniami jak nasz jest więcej. Oczywiście mamy w Asseco Resovii bardzo dobry zespół, ale najwięcej będzie zależało od tego, jak będziemy wspólnie grać, czy będziemy w stanie w miarę szybko ustabilizować naszą siatkówkę, czy będziemy się wzajemnie uzupełniać i czy będziemy mieli taką prawdziwą tożsamość na boisku. Mam nadzieję, że swoją osobą i grą pomogę zespołowi w tym, żeby właśnie podążać taką drogą i żeby te wszystkie klocki w drużynie były dobrze poukładane. Liczę na to, że wszyscy będziemy mieli takie podejście i będziemy wspólnie pracować, żeby drużyna jak najwięcej wygrywała, bo o to w tym wszystkim chodzi. Myślę, że pozytywnym impulsem może być też osoba naszego nowego trenera – Massimo Bottiego, z którym miałem już okazję chwilę rozmawiać. On w minionym sezonie w Lublinie pokazał jak można wygrać mistrzostwo Polski i myślę, że to doświadczenie, jakie do nas przyniesie, będzie bardzo pomocne.
PLUSLIGA.PL: Jak zwykle Asseco Resovia ma szeroki skład i chociażby na pana pozycji jest czwórka wartościowych przyjmujących, z których każdy z powodzeniem może grać w podstawowym składzie. Czy taka wewnętrzna rywalizacja nie będzie przeszkodą zamiast atutem?
Ja podchodzę do tego inaczej i nie podkreślałbym w tym wypadku słowa rywalizacja, tylko bardziej wsparcie. Uważam, że wygranie tak silnej ligi, jaką jest PlusLiga, wymaga tego, żeby mieć szeroki skład i wartościowych zmienników. Tak było też wtedy jak grałem w JSW Jastrzębskim Węglu i wygrałem z tym klubem mistrzostwo Polski [sezon 2020/2021 – przyp. red.]. Tutaj liczy się to, żeby wypracować długofalową formę i być w najwyższej dyspozycji na końcówkę sezonu. Aby to się udało, trzeba dobrze pracować przez cały sezon i nie wystarczy być dobrym tylko na pewnym etapie rozgrywek, bo to jest za mało. Grając w tak dobrej i wymagającej lidze, co tydzień trzeba być przecież w gotowości do rozegrania ciężkich meczów, więc nie można tylko polegać na siódemce zawodników z podstawowego składu. To jest za mało i jeśli jakiś zespół nastawia się tylko na grę wąskiego składu, to są to wyjątkowe sytuacje, żeby taka drużyna wytrzymała przez cały czas trudy sezony i na koniec wygrała mistrzostwo. Dlatego bardzo cieszę się, że mamy szeroki skład i że będę miał wokół siebie na pozycji przyjmującego tak dobrych kolegów. Poza tym mamy przecież dwóch bardzo dobrych atakujących, wspaniałych rozgrywających, świetnych środkowych, znakomitych libero itd. Uważam, że potrzebujemy głębi składu i rotacji w meczach, tak żeby grać dobrze na dłuższym dystansie a na najważniejsze momenty sezonu wybrać optymalne zestawienie mając też zawsze wartościowych zmienników do wykorzystania. Taką mam wizję zespołu i mam nadzieję, że wszyscy u nas będą tak do tego podchodzić.

PLUSLIGA.PL: Pewnie ucieszył pana fakt, że klub z Rzeszowa otrzymał dziką kartę w Lidze Mistrzów. Kiedy grał pan w Asseco Resovii, to zespół niespodziewanie nie awansował do fazy play-off LM, tylko wygrał później Puchar CEV. To jest też lekcja do nadrobienia, zwłaszcza, że w grupie oprócz Aluronu CMC Warty Zawiercie będziecie rywalizowali z zespołami z Lüneburga i Lizbony?
Na pewno tak. Mamy takie historie za sobą, które wydarzyły się dwa lata temu i niestety zdarzały się nam zbyt często, że przyjeżdżały do nas niżej notowane zespoły i występując w roli czarnego konia grały z nami bardzo swobodnie. Kiedy masz nazwisko na koszulce takiego klubu jak Asseco Resovia, to jest to pewna presja, żeby grać dobrze. Mam więc nadzieję, że uda nam się zagrać lepiej niż dwa lata temu również w Lidze Mistrzów, ponieważ to był nasz problem, że byliśmy naprawdę silni pod koniec, ale nie potrafiliśmy grać razem w październiku i listopadzie, kiedy zaczynają się już rozgrywki pucharowe. To będzie powiedzmy taki jeden z punktów kontrolnych naszego sezonu, żeby osiągnąć naprawdę dobry poziom gry wcześniej niż dwa lata temu.
PLUSLIGA.PL: Jaki ma pan za sobą sezon w Allianzie Mediolan, gdzie pełnił pan ważną rolę i sporo grał także w końcówce rozgrywek, kiedy trzeba była walczyć o piąte miejsce?
To był wyjątkowy, wspaniały sezon. Mieliśmy w Mediolanie interesującą drużynę, z dobrym trenerem, którego wszyscy znają w Polsce, czyli Roberto Piazzą. Powiedzmy, że jestem zadowolony z tego, jak grałem i jak się prezentowałem. Drużyna miała naprawdę dobre momenty, wzloty, ale też i upadki. W ogólnym rozrachunku piąte miejsce gwarantujące grę w europejskich pucharach to dobry wynik, zwłaszcza, że nie było łatwo je wywalczyć w takim dodatkowym turnieju, który był rozgrywany na koniec. Tak się zdarzyło w sezonie, że dwa razy przegraliśmy z Lube Civitanova w ćwierćfinałach, najpierw w pucharze Włoch, a potem w fazie play-off. W tych momentach rywale byli po prostu lepsi od nas, mimo że wcześniej zdarzyło nam się pokonać ich na wyjeździe. Dlatego mówię, że mieliśmy naprawdę dobre mecze, ale też niezbyt dobre, więc trochę na tym ucierpieliśmy.
PLUSLIGA.PL: Czy po sezonie ligowym we Włoszech zdołał pan wypocząć przed dołączeniem do reprezentacji Francji? Był w końcu czas na wakacje i regenerację organizmu?
Tak; w tym roku miałem akurat bardzo dużo czasu wolnego, bo około pięć tygodni. Dobrze było przede wszystkim odświeżyć umysł, zregenerować ciało i poczuć się świeżo. To wszystko było potrzebne, abym mógł ponownie zacząć pracę z reprezentacją narodową po długim i intensywnym lecie, jakim mieliśmy w zeszłym roku olimpijskim.

PLUSLIGA.PL: W finałowym turnieju Ligi Narodów w Ningbo Francja sensacyjnie przegrała w ćwierćfinale ze Słowenią 1:3. Co się takiego wydarzyło w Chinach?
Byliśmy tym występem i wynikiem naprawdę rozczarowani. Oczywiście nie jest nam łatwo grać z odpowiedzialnością, jaka wiąże się z tym, że jesteśmy podwójnymi mistrzami olimpijskimi, ale to wcale nie jest przyczyna porażki. Myślę, że tego dnia Słowenia po prostu grała lepiej od nas; rywale prezentowali się lepiej i należą się im słowa uznania. Powtarzałem po tym meczu chyba ze 20 razy, że chciałbym, żebyśmy mogli rozegrać to spotkanie jeszcze raz, bo to był dla nas naprawdę zły dzień i mieliśmy swoje problemy. Przede wszystkim jako drużyna mieliśmy trudności z dobrą grą. Nie wiem, jak to ująć, ale pobyt w Chinach był dla nas naprawdę ciężki. Nie trenowaliśmy tam dobrze i nie graliśmy dobrze. Mam więc nadzieję, że to co się tam wydarzyło będzie dla nas takim sygnałem ostrzegawczym i pobudką przed mistrzostwami świata.
PLUSLIGA.PL: Podobno jest szansa na to, że w MŚ na Filipinach zagracie w jeszcze mocniejszym składzie, bo z Earvinem Ngapeth, który wraca do kadry. Jak wygląda sytuacja z Jeanem Patry’m, o którym mówiło się, że przechodzi chorobę, ale nie ujawniano żadnych szczegółów?
Jeśli chodzi o Jeana, to nie mam zbyt wiele do powiedzenia na ten temat. Szkoda, że nie było go z nami. Miał chorobę, którą musiał wyleczyć, ale czy on chce o tym rozmawiać, to już jest jego sprawa. Poza tym w finałach VNL w Chinach naszym problemem nie było to, że było z nami Jeana czy Earvina. Z zespołem, jaki tam mieliśmy, gdybyśmy grali trochę lepiej, to moglibyśmy wygrać mecz ze Słowenią. Szkoda, że to nie był wtedy nasz dzień, a Słowenia zagrała naprawdę dobrze. Rywalom należy się szacunek, bo zasłużyli na zwycięstwo. A jeśli chodzi o mistrzostwa świata, to faktycznie niektórzy nasi zawodnicy wracają do zdrowia i gry. Mam nadzieję, że będziemy mieli czas, aby znacznie lepiej potrenować i przygotować się do mistrzostw świata, ponieważ to jest nasz główny cel tego lata. Było to jasne od samego początku. W Lidze Narodów mieliśmy wielu zawodników, którzy potrzebowali dużo czasu na regenerację i odpoczynek, aby nabrać sił na lato. Myślę więc, że nie byliśmy jeszcze tak przygotowani do gry jak inne drużyny w Chinach.

PLUSLIGA.PL: Już w trakcie sezonu ligowego chociażby z wypowiedzi Benjamina Toniuttiego czy trenera Andrei Gianiego wynikało, że dla Francji MŚ na Filipinach będą bardzo ważne, bo pokolenie dwukrotnych mistrzów olimpijskich nie ma w ogóle medalu tej imprezy. Jak się jednak patrzy na waszą drabinkę, to już w ćwierćfinale możecie trafić na Włochy, a to nie jest łatwa droga?
Tak. To naprawdę trudna droga do medalu. Tak samo było w Słowenii, gdzie graliśmy w 2022 r. Tam w ćwierćfinale również zmierzyliśmy się z Włochami, co nigdy nie jest dobrą rzeczą i wtedy przegraliśmy. Włosi obecnie grają naprawdę dobrze jako drużyna. Postawmy jednak sprawę jasno, że jeśli chce się zdobyć medal w mistrzostwach świata, to trzeba pokonać tego typu zespoły. My też możemy być jedną z takich trudnych drużyn dla rywali. Mam tylko nadzieję, że znajdziemy właściwą drogę i optymalny sposób pracy, aby być w gotowości właśnie na ten najważniejszy moment. My też możemy być naprawdę silni jako drużyna i mam nadzieję, że kiedy będzie to najbardziej potrzebne, to właśnie to pokażemy.
PLUSLIGA.PL: Czy determinacja z waszej strony jeśli chodzi o walkę o brakujący medal mistrzostw świata jest obecnie porównywalna z motywacją, jaką mieliście przed rokiem walcząc przed swoją publicznością o obronę tytułu mistrzów olimpijskich?
Uważam, że tak. Nie chcę powiedzieć, że z tego względu, że może niektórzy gracze po turnieju na Filipinach zakończą karierę reprezentacyjną, będziemy chcieli dać z siebie więcej serca, bo to nie zabrzmiałoby zbyt dobrze. Naprawdę wierzę w to, że gracze na naszym poziomie zawsze powinni dać z siebie wszystko w meczach rozgrywanych w reprezentacji narodowej. Niezależnie od tego, czy jest to pierwszy, ostatni, piąty czy po prostu kolejny mecz, zawsze gra się po to, żeby wygrać. Mam nadzieję, że nie wpadniemy w jakąś obsesję myślenia, że to jest nasza ostatnia chwila razem w tym składzie, ponieważ może to być dla nas za dużym obciążeniem i minusem. Znając naszą drużynę, jeśli będziemy zbyt emocjonalni, a to z szacunku dla tego pokolenia nieco starszych chłopaków w drużynie, którzy zamierzają zakończyć karierę reprezentacyjną, jak Benjamin Toniutti, czyli nasz wieloletni kapitan, to będzie to dla nas niebezpieczne. Mam więc nadzieję, że na mistrzostwach świata nie będziemy zbyt emocjonalni. Trzeba rozgraniczyć koncentrację na siatkówce od myślenia o innych rzeczach.

PLUSLIGA.PL: W których drużynach upatruje pan największych faworytów do medali? Ligę Narodów wygrali Polacy, którzy w Chinach nie przegrali nawet seta, a tytułu mistrzów świata bronią Włosi grający kolejny sezon praktycznie w tym samym składzie. Francja jest za to dwukrotnym mistrzem olimpijskim, a co z innymi zespołami?
Widać, że w roku poolimpijskim nastąpiły pewne zmiany w składach poszczególnych drużyn, też tych z czołówki. Problem polega jednak na tym, że wciąż zbyt wiele zespołów można umieścić w gronie faworytów. Polacy na turnieju finałowym VNL w Ningbo grali bardzo dobrze. Włosi też byli tam silni, tylko w finale wyraźnie ulegli Polakom. Musimy pamiętać o Brazylii, bo ten zespół miał ogólnie świetną całą Ligę Narodów i prezentował się naprawdę dobrze. Japonia również mimo tego, że w ćwierćfinale wyraźnie uległa Polsce, to jest to cały czas bardzo niebezpieczna drużyna. Na Filipinach Japończycy będą grać z dodatkowym wsparciem, bo mimo że nie rozgrywają turnieju u siebie, to będą tam mieli wielu fanów ze swojego kraju. Będzie to więc naprawdę wyjątkowe i bardzo trudne grać przeciwko nim. Mam też nadzieję, że my jako Francja też zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby być uważanym za faworyta, nawet po tym wielkim rozczarowaniu w Ningbo. Przed nami na pewno wciąż dużo pracy. Musimy skupić się jednak przede wszystkim na sobie, a nie myśleć zbyt dużo o innych. Musimy czerpać inspirację od innych, ponieważ w tej chwili rywale grają lepiej od nas, ale ze swojej strony pracować w dobry, efektywny sposób, żeby prezentować się coraz lepiej.
PLUSLIGA.PL: Jak na waszą wpadkę w Ningbo zareagował trener Andrea Giani; była jakaś mocna rozmowa wewnątrz zespołu co zrobić, aby na MŚ nie popełnić takiego błędu?
Zdecydowanie. Nie ma co ukrywać, że mamy duże oczekiwania związane z mistrzostwami świata i one są naszym głównym celem na lato. Ligę Narodów wykorzystywaliśmy głównie do tego, aby się rozwijać z każdym meczem i tygodniem. Wiadomo, że jak już się dochodzi do finałowej ósemki i gra się na turnieju finałowym z dobrymi drużynami, to trzeba grać naprawdę dobrze, żeby wygrać. To jest też ten moment, w którym pokazujemy sobie, że jesteśmy na dobrej drodze, a nam się to w Chinach nie udało. Oczywiście wszyscy byliśmy tym wynikiem rozczarowani. Rozczarowany był też trener Giani, ponieważ on, podobnie jak my wszyscy w drużynie, ponosi za to odpowiedzialność. Tak więc była to solidna lekcja dla nas wszystkich. Być może musimy coś jeszcze zmienić w sposobie pracy albo może nieco bardziej precyzyjnie określić, jak to robić.
PLUSLIGA.PL: Jeśli chodzi o same Filipiny, to jest pan podekscytowany, że po serii turniejów MŚ, które były na przemian organizowane przez Polskę i Włochy, pojawił się teraz nowy kierunek?
Tak. Akurat dla mnie wyjazd na Filipiny na mecze siatkarskie staje się już powoli czymś zwyczajnym, ponieważ będzie to trzeci, a dla niektórych w drużynie nawet czwarty raz, kiedy będziemy tam grali. Uważam, że to dobrze dla siatkówki, bo jest tam duża grupa fanów, którzy kochają siatkówkę. Gra przeciwko Japonii na Filipinach to naprawdę coś niesamowitego i wspaniałe doświadczenie. To dla nas, czyli drużyn z Europy, druga strona świata, ale przyzwyczajamy się już do tego. Podróżowanie jest też częścią naszego zawodu. Ogólnie cieszę się, że możemy spotkać fanów siatkówki na całym świecie.

PLUSLIGA.PL: W Rzeszowie pewnie pojawi się pan dość późno, już po MŚ i tradycyjnie kadrowiczów powracających po sezonie reprezentacyjnym do klubów czeka spore wyzwanie, żeby jak najszybciej przestawić się na grę w rozgrywkach ligowych. To jednak część zawodowego sportu?
Oczywiście, że tak i trzeba na to znaleźć sposób. Jak się gra w reprezentacji od maja do końca września, to jest to bardzo długo, ale to jest część naszej pracy. Ja się w pewnym sensie cieszę, że nie będę miał zbyt wiele przerwy po mistrzostwach świata do początku sezonu PlusLigi, ponieważ jak się uczestniczy w okresie przygotowawczym do sezonu, to jest to jednak sporo innej pracy niż gra w meczach reprezentacji na wielkich turniejach. Wydaje mi się, że w pewnym sensie wracając szybko z gry w kadrze do klubu łatwiej jest utrzymać rytm gry. Poza tym w drużynach, które walczą w lidze o tytuły, jest wielu międzynarodowych graczy. Wszyscy z nas będą więc w tej samej sytuacji, bo będą wracać po długim lecie w kadrze. Powiedzmy, że wszyscy gramy z tym samym nastawieniem i traktujemy to jako część naszego zawodu. Mam tylko nadzieję, że zarówno jako klub, jako drużyna i jako grupa graczy, będziemy w stanie poradzić sobie w Rzeszowie ze stopniowym dołączeniem wszystkich zawodników tak, żeby zapewnić im odpoczynek, którego potrzebują, ale także zaangażować ich jak najszybciej do pracy, a wszystko po to, aby osiągnąć jak najlepsze wyniki już w pierwszych meczach sezonu.
PLUSLIGA.PL: Dzięki pana grze w Asseco Resovii KS DevelopRes Rzeszów będzie miał jeszcze więcej kibiców, także z męskiej drużyny siatkarskiej?
Mam taką nadzieję. Oglądałem wiele meczów DevelopResu już dwa lata temu, tyle że niezbyt często fizycznie w hali. Na pewno to, że jesteśmy w tym samym mieście i mamy wielu tych samych kibiców powoduje, że relacje między tymi dwoma klubami powinny być bliskie. To też ważne i pomyślne dla całego miasta Rzeszów, że w hala Podpromie może być domowym obiektem dwóch świetnych drużyn siatkarskich. Na pewno będę bardzo blisko DevelopResu oglądając ich mecze. Nawet jednak gdyby Laura nie grała w Rzeszowie, to też by tak było.
PLUSLIGA.PL: DevelopRes w minionym sezonie świętował upragnione mistrzostwo Polski i w tym też będzie faworytem do złota. Sukcesy DevelopResu są dla Asseco Resovii inspiracją?
Dokładnie. To byłoby spełnienie marzeń dla całego miasta, gdyby oba nasze zespoły miały ze sobą świetne sezony. Byłaby to na pewno niesamowita chwila dla Rzeszowa.

Powrót do listy