Siatkarskieligi app

Aktualności

Marcin Komenda: W AL-KO Superpucharze chcemy dać naszym kibicom dużo radości

Polscy siatkarze w meczu o brąz pokonali Czechów 3:1 i sezon kadrowy zakończyli z dwoma medalami na koncie: złotym z Ligi Narodów i brązowym mistrzostw świata na Filipinach. Dla rozgrywającego polskiej kadry i BOGDANKI LUK Lublin – Marcina Komendy był to wyjątkowy sezon, w którym wcześniej z klubem zdobył również Puchar Challenge i mistrzostwo Polski. Teraz szykuje się już do kolejnych wyzwań z klubem i marzy o wygraniu pierwszego trofeum w sezonie 2025/2026 – AL-KO Superpucharu Polski.

Bilety na wyjątkowe starcie w Spodku z medalistami mistrzostw świata 

– Jestem bardzo dumny z drużyny, że podnieśliśmy się po wczorajszej porażce z Włochami. To nigdy nie jest proste, jeżeli ambicją jest złoty medal i przegrywasz półfinał, tym bardziej, że tego czasu na przemyślenia nie było dużo. Natomiast zrobiliśmy to, ile dzisiaj mogliśmy i wygraliśmy spotkanie z Czechami. Jesteśmy brązowymi medalistami mistrzostw świata i myślę, że możemy być z tego dumni. Oczywiście, chcielibyśmy być złotymi medalistami, natomiast nie zawsze wszystko można mieć. Ja jestem i tak bardzo wdzięczny za ten czas, bo zdobyliśmy dwa medale w trakcie tego sezonu kadrowego. Teraz będziemy pracować w klubach. Mam nadzieję, że polska siatkówka dalej będzie na czele i zawsze będzie w czołówce na każdej imprezie – powiedział po wygranej z Czechami Marcin Komenda.

Czy w polskiej ekipie pozostał niedosyt po przegranym półfinale z Włochami, zwłaszcza, że Polacy przyjeżdżali na MŚ na Filipiny z myślą o złocie?

- No jasne; jesteśmy ambitnymi ludźmi i zawsze chcemy wygrywać. Więc jeżeli przegraliśmy jeden mecz na tym turnieju, to oczywiście, przez ten pryzmat jest smutek. Medal jest jednak medalem i myślę, że większość z nas doceni to, zwłaszcza po jakimś czasie. Jak sobie na spokojnie wrócimy i będziemy w klubie, to na pewno to docenimy, bo naprawdę zostawiliśmy dużo zdrowia i potu w tym sezonie kadrowym. Bardzo ciężko trenowaliśmy i fajnie, że zakończyliśmy ten czas medalem – ocenia Komenda i dodaje.

- Wiem, że jest dużo głosów, że poziom turnieju na Filipinach był niższy. Był jednak taki, że Francja i Brazylia odpadły w grupie, więc nie wiem, czy do końca był tak niski. Myślę, że wiele zespołów weszło na swoje wyżyny, zwłaszcza te zespoły z tzw. drugiego szeregu, które grały fenomenalną siatkówkę. Myślę, że warto docenić te drużyny, bo często myślimy, że tylko te wielkie nazwy walczą o medale. A czemu nie dać szans też właśnie takim zespołom jak Czechy, które naprawdę w trakcie tego turnieju zrobiły świetną robotę? Naprawdę duże słowa uznania należą się Czechom. Ja tutaj wszystkim Czechom pogratuluję świetnego turnieju, bo zrobili kapitalną robotę i na pewno też wypromowali jeszcze bardziej siatkówkę w Czechach – mówi Komenda doceniając wszystkie medale zdobyte w tegorocznym sezonie klubowym i reprezentacyjnym.

-  Dla mnie ten sezon jest spełnieniem marzeń, bo biorę pod uwagę też sukcesy klubowe, czyli te dwa złote medale w Pucharze Challenge i w PlusLidze, a do tego z kadrą złoto Ligi Narodów i brąz MŚ. Oczywiście człowiek zawsze chce więcej i apetyt rośnie w miarę jedzenia. Natomiast ja jestem człowiekiem, który swoje przeszedł w tej karierze sportowej i tym bardziej doceniam przez ten pryzmat to, gdzie teraz jestem. Jestem więc bardzo szczęśliwy i wdzięczny za to, że mogę tutaj być z tymi świetnymi chłopakami, bo naprawdę ta grupa bardzo się lubiła. Wspieraliśmy się i to był wielki zaszczyt przebywać w tym gronie. Na pewno ten medal dedykuję żonie i córce, bo jednak musiały znosić moją nieobecność w domu, a nie było mnie bardzo długo. Tak naprawdę przez cztery miesiące sezonu kadrowego może trzy tygodnie byłem w domu i to tak jakby się te wszystkie dni wolne zsumowało – ocenia Marcin Komenda.

Czy po tak intensywnym sezonie klubowym i kadrowym rozgrywający mistrzów Polski będzie mógł liczyć na jakiś krótki urlop przed powrotem do treningów w Lublinie i czy negocjował już w tej sprawie z trenerem BOGDANKI LUK Lublin – Stephanem Antigą?

- Rzeczywiście; już negocjowaliśmy. Kilka dni wolnego na pewno będzie i z tego co wiem, to mam być na treningu w klubie w czwartek w kolejnym tygodniu. Może uda mi się jeszcze wyjechać z rodziną na jakieś krótkie wakacje za granicę, żeby troszkę słoneczka złapać, bo naprawdę się wycierpieli w samotności przez ten czas, więc bardzo bym chciał ich gdzieś wziąć – mówi rozgrywający ekipy z Lublina, który zdaje sobie sprawę, że w nachodzącym sezonie klubowym będzie grał pod większą presją w związku z obroną mistrzowskiego tytułu, ale przyzwyczaił się już do tego występując na co dzień w reprezentacji Polski.

- Nauczyłem się w trakcie sezonu kadrowego z tym żyć, bo tutaj w każdym meczu była ogromna odpowiedzialność i praktycznie w każdym meczu byliśmy faworytem. Pewnie podobnie będzie teraz w Lublinie, no bo jak jest się mistrzem Polski, to zawsze są duże oczekiwania. Wszyscy się będą na pewno na nas nastawiać, bo zawsze jest to powiedzenie, że bij mistrza. No cóż, trzeba z tym żyć. Takie jest życie sportowca. Chyba lepiej być w tej pozycji niż w takiej, że wszyscy cię lekceważą. Ja się cieszę, że jako mistrz Polski przystępujemy do tego sezonu w PlusLidze – mówi Marcin Komenda, a na pytanie o zbliżający się wielkimi krokami AL-KO Superpuchar Polski dodaje.

- Ja mogę obiecać, że tutaj nasza trójka zawodników z Lublina, czyli Kewin Sasak, Wilfredo Leon i ja plus Maciek Kołodziejczyk, który był asystentem trenera Nikoli Grbicia, zrobimy wszystko, żeby jak najszybciej wrócić do dobrej dyspozycji, a w tym Superpucharze dać naszym kibicom dużo radości. Takiego trofeum w gablocie klubu z Lublina jeszcze nie ma i chcemy zrobić wszystko, żeby ten Puchar się pojawił – kończy kapitan BOGDANKI LUK Lublin.

Powrót do listy

Powiązane informacje

POWIĄZANE WIADOMOŚCI