Siatkarskieligi app

Aktualności

Fantastyczny początek finału PlusLigi w wykonaniu Aluronu CMC Warty Zawiercie

Niespełna półtorej godziny trwał pierwszy mecz o złoty medal PlusLigi. Aluron CMC Warta Zawiercie rozgromił broniącą tytułu BOGDANKĘ LUK Lublin, tylko raz pozwalając jej przekroczyć 20 punktów. Zawiercianie zaserwowali aż 13 asów, najwięcej w jednym meczu tego sezonu.

Tak jak rok temu finały PlusLigi zaczęły się w Sosnowcu z udziałem tych samych zespołów. Wtedy faworytem była Aluron CMC Warta, ale w pierwszym spotkaniu nie udało jej się wygrać nawet seta. Także dlatego tym razem eksperci byli ostrożni w typowaniu drużyny z większymi szansami na złoto.

Na trybunach pojawiło się 3,3 tys. kibiców, którzy mieli okazję oglądać w akcji znakomite drużyny z siatkarskimi gwiazdami w składzie. Zawiercianie zaczęli grę mocno naładowani, ale długo nie mogli osiągnąć przewagi. Mało tego, Wilfredo Leon przypomniał im, że należy do tych nielicznych zawodników na świecie, którzy są w stanie zrobić przewagę. Po jego asie BOGDANKA LUK prowadził 11:10.

Ale to zagrywka gospodarzy zrobiła więcej szkód wśród przeciwników. Zawiercianie mieli trzy asy przy tylko czterech błędach. Obrońcy tytułu mieli gigantyczne problemy z wyprowadzeniem szybkich ataków, a przy piłkach sytuacyjnych, tzw. wysokich, czekał na nich blok. Trzy razy zatrzymany został Mateusz Malinowski, a że działo się to krótkim czasie, Aluron CMC Warta odskoczyła na pięć punktów (21:16) i objęła prowadzenie w meczu.

Trener Stephane Antiga szukał optymalnego ustawienia, dlatego drugą partię rozpoczął w szóstce Hilir Henno. Po jego dwóch astach lublinianie wygrywali 4:0. Długo jednak nie cieszyli się wysoką przewagą, bo po drugiej stronie był Aaron Russell, który popisał się jeszcze lepszą serią – trzech asów. Gdy wreszcie opuścił pole zagrywki, Aluron CMC Warta prowadziła 10:8.

Trener Winiarski raz musiał interweniować, kiedy jego zespół stracił dwa punkty z rzędu i jego przewaga spadła do punktu (17:16). Po czasie wszystko wróciło do sobotniej normy, czyli ogromnej dominacji wicemistrzów Polski. Jej przykładem była akcja przy wyniku 22:20, kiedy Leon atakował trzykrotnie, za każdym razem będąc blokowanym – dwa razy jego kolegom udawało się podbić piłkę, ale w końcu Jurij Gladyr skierował piłkę w boisko. W kolejnej akcji Leon też został zablokowany, a seta skończył asem Miguel Tavares.

Zawiercianie tak się rozpędzili, że w trzeciej partii wręcz zniszczyli swoich przeciwników. Serwowali albo bardzo mocno, albo w sposób tak urozmaicony, że siatkarze z Lublina długimi momentami byli bezradni. Nie było wśród nich lidera w ataku, bo nawet Leon nie był w stanie sforsować zawierciańskiego bloku. Skończyli spotkanie z 36-procentową skutecznością. Inna sprawa, że zawodnikom Aluronu CMC Warty wychodziło wszystko – od zagrywki, przez atak, blok i obronę. Naprawdę drużyna zagrała niemal perfekcyjnie, rozbijając BOGDANKĘ LUK.

MVP został Russell, zdobywca 20 punktów. Najlepszy z lublinian Leon miał o sześć mniej. Kolejny mecz zostanie rozegrany w środę o godz. 17.30 w hali Globus w Lublinie. - Brawa dla Zawiercia, ale to jest tylko 1:0 - podsumował Marcin Komenda, kapitan BOGDANKI LUK w Polsacie Sport. - Trzeba zrobić jeszcze dwa kroki, które będą cięższe - to słowa Bartosza Kwolka.

Aluron CMC Warta Zawiercie – BOGDANKA LUK Lublin 3:0 (25:18, 25:21, 25:14)

Play-off: 1-0 (do trzech zwycięstw)

STATYSTYKI MECZU

Powrót do listy

Powiązane informacje

POWIĄZANE WIADOMOŚCI